Przemoc na śląskich stadionach jest starsza niż święta wojna fanów Górnika i Ruchu. Już w II RP bójki z udziałem piłkarzy i kibiców nie były rzadkością.

Ruch Pogoń Wilimowski

Przedwojenne spotkania śląskich klubów z Pogonią Lwów prasa nazywała „polowaniem na kości”. Na zdjęciu mecz Ruch – Pogoń, pierwszy z prawej Ernest Wilimowski, śląska supergwiazda (foto SBC)

Ktoś nie znający historii Ruchu Chorzów, a mający  świadomość obecnego, powszechnego wśród fanów „Niebieskich” podkreślania swej śląskości przy jednoczesnym kontestowaniu polskości, zdziwić się może, poznawszy okoliczności powstania klubu. Ruch założono w 1920 r., obok wielu innych klubów sportowych, z inicjatywy polskich działaczy plebiscytowych. Cała akcja miała więc oczywisty podtekst polityczny, wpisując się w polsko-niemiecką polityczną walkę o rząd śląskich dusz.
Czytając prasę z lat międzywojennych, często natykamy się na wzmianki o bójkach z udziałem zawodników i kibiców. Przykładem mecz 1 F.C. Kattowitz z  Dębem Katowice: „Z galerii słychać okrzyki »Brecht den Dytko das Bein« (złam Dytce nogę). Na 15 minut przed zakończeniem meczu doszło do ordynarnej bójki. (…) Gracze F.C., nie chcąc dopuścić do wykonania rzutu karnego, rzucili się na graczy Dębu, a w chwilę później publiczność wdarła się na boisko”.
Czyżby więc u fundamentów stadionowej agresji na Śląsku leżały antagonizmy polsko-niemieckie? Ano niekoniecznie. Śląscy Niemcy tłukli się też między sobą. „Bramkarz Peter-Paula, który ciągle pozwalał sobie na różne wyzwiska na graczy Freie Turner, otrzymał silny cios w twarz od jednego z graczy Freie Turner, po czem powstała istna bójka wśród graczy, jak i publiczności” – donosił zdegustowany komentator po meczu dwóch niemieckich klubów w czerwcu 1934 r.

Freie turner bójka 25 06 34

Notka prasowa o bijatyce na meczu niemieckich drużyn (foto SBC)

Nie wyobrażajmy sobie jednak, że gracze i kibice ówczesnych polskich śląskich drużyn ulepieni byli z innej gliny. Iż tak nie było, potwierdza np. prasowa notka z października 1938 r.: „W związku z coraz częstszymi wypadkami bójek i awantur na śląskich boiskach piłkarskich, Wydział Gier i Dyscypliny Śląskiego O.Z.P.N., po wyczerpaniu wszystkich możliwych już ostrzeżeń, postanowił wobec dalszych bójek wyeliminować od dalszego udziału w mistrzostwach trzy kluby: KS. Ruch Radzionków, KS. 25 Wełnowiec i Jedność Michałkowice”.
Podobny co Ruch rodowód ma bytomska Polonia. Po tym jednak, jak Bytom pozostał w 1922 r. po niemieckiej stronie podzielonego granicą Górnego Śląska, klub rozwiązano. Jego reaktywacja w 1945 r. była praktycznie startem od zera. Stanowiła  zarazem symbol radykalnej odmiany oblicza niemieckiej części przedwojennego Śląska: w barwach klubu wyszli na boisko wygnańcy z zagarniętego przez Sowietów Lwowa. Grał w nim m.in. Michał Matyas, zawodnik przedwojennej Pogoni Lwów, którego piłkarze i kibice śląskich klubów wciąż musieli dobrze pamiętać. Bo też jeszcze nie tak dawno temu spotkania Ślązaków ze lwowiakami były widowiskami mało sportowymi, za to brutalnymi („ogólne polowanie na kości” – orzekła jedna z gazet). Co dopiero, gdy z Pogonią grali ci „niemieccy” Ślązacy, jak AKS Chorzów. W 1939 r. to właśnie po brutalnym ataku Matyasa bramkarza AKS-u Romana Mrugałę zniesiono z murawy nieprzytomnego i z powybijanymi zębami. Jego zaś klubowego kolegę Jerzego Wostala aresztowała po meczu we Lwowie policja za… lżenie narodu polskiego (nie wytrzymał zaczepek kibiców Pogoni, wyzywających go za używanie niemieckiego, i szpetnie im przygadał).

Wostal

Prasa o aresztowaniu Wostala z AKS Chorzów podczas meczu z Polonią Lwów (foto SBC)

A „polski” Ruch też nie miał lekko. W 1934 r., po tym jak Edmund Giemsa wrócił ze Lwowa z pękniętą kostką, śląska prasa czując, co się święci podczas rewanżowego spotkania, apelowała do kibiców o spokój i sportowe przyjęcie Pogoni (która, tak czy inaczej, z góry zwróciła się o ochronę policji). Wezwania nie poskutkowały. „Pogoń wbiegającą na boisko Ruchu przywitała publiczność gwizdami i okrzykami »fuj«”.

Ruch Pogoń

To właśnie temu spotkaniu we Lwowie gracze  Pogoni zawdzięczali nieprzyjazne przyjęcie przez kibiców Ruchu (foto SBC)

Wszystko to działo się jeszcze przed narodzinami Górnika Zabrze, ale grunt pod największą świętą wojnę śląskich kibiców został przygotowany już dawno temu…

Demoralizacja, dezercja, a nawet zdrada wśród Ślązaków służących w Wojsku Polskim – czy to możliwe? Ucieczki Ślązaków z Wehrmachtu „do Andersa” – to i owszem. O tych mówi się często. W niejednej śląskiej rodzinie zachowały się fotografie ojców czy dziadków zarówno w mundurze feldgrau, jak i brytyjskim khaki z naszywką „Poland”. Czy jednak mogło być na odwrót? Czy Ślązak porzucał czasem polski mundur, a następnie przywdziewał niemiecki? Tak! Nie tylko tak być mogło, ale bywało z całą pewnością.

Wojsko Polskie Katowice Urząd Wojewódzki

Żołnierze WP podczas uroczystości z okazji Dnia Wojska Polskiego, Katowice, lata 30 XX w. (fotografia z archiwum Ryszarda Parki)

Można wręcz powiedzieć, że na Śląsku, z jego skomplikowaną historią, boleśnie przeciętym od lat 20. XX wieku polsko-niemiecką granicą, na Śląsku, gdzie bodaj jeszcze boleśniejsza, bo duchowa granica między Polską a Niemcami przebiegała nieraz w poprzek najbliższej nawet rodziny – na tym Śląsku było to wręcz nieuniknione. Oficer WP spotykający w oflagu swego dawnego, śląskiego podkomendnego jako strażnika – to też wcale nie scena z fabularnego filmu, ale historyczny fakt.
Większość Ślązaków służących w WP zapamiętana została – i słusznie! – jako żołnierze zdyscyplinowani, waleczni i ofiarni. Jednak faktem są też zachowania biegunowo wręcz różne. W najnowszej „Naszej Historii” przeczytać więc można o porzucaniu, a nawet zdradzie polskiego munduru, o dezercji wprost w szeregi Freikorpsu, o działającej w WP tajnej organizacji dywersyjnej Abwehry, o zdradzieckich strzałach w plecy i zamachach na oficerów, o licznym zbiegostwie z wycofujących się ze Śląska oddziałów. Przypadki takie potwierdza wiele źródeł. Mówią o nich nie tylko relacje świadków, ale i archiwalne dokumenty.
Warto przy okazji podkreślić, że problem dezercji w 1939 r. nie dotyczył wyłącznie Ślązaków. Po agresji sowieckiej WP zaczęli opuszczać również Ukraińcy i Białorusini . „O ile żołnierze pochodzenia ukraińskiego przed 17 września dobrze bili się w szeregach Wojska Polskiego, o tyle po tej dacie masowo dezerterowali z bronią w ręku – stwierdza historyk Czesław K. Grzelak. – Żołnierze pochodzenia białoruskiego po 17 września, jeśli chcieli, byli zwalniani do domów przez swoich dowódców lub sami »odmeldowywali się« z oddziałów wojskowych”.
Więcej w najnowszej „Naszej Historii”, w której zapraszam do lektury mojego artykułu „Dezercja i zdrada. Czarna karta WP śląskiego Września”.

Dosłownie pod żelbetowe ściany paru z licznych schronów w rejonie Rudy Śląskiej-Czarnego Lasu podjedziemy samochodem bądź autobusem komunikacji miejskiej. By obejrzeć większość pozostałych (poza dwoma odleglejszymi), czekają nas „aż” kilkuminutowe spacery z miejsca, gdzie opuścimy pojazd. Dzisiejszy postindustrialny krajobraz „Wzgórza 319” (tak nazywał się ten punkt oporu Obszaru Warownego „Śląsk”, będący także kulminacją terenową śląskich umocnień II RP) oferuje też zupełnie inny klimat fortecznej wycieczki, niźli otwarte pola Dąbrówki Wielkiej czy las między Kochłowicami a Halembą.

02

Schron bojowy blisko zjazdu z ul. 1 Maja na trasę NS.

03

W lasku po drugiej stronie ulicy jest tradytor (schron artyleryjski).

11

By obejrzeć ten schron nieopodal ogrodzenia wydziału huty „Pokój” trzeba wybrać się na nieco dłuższy już spacer. Jego jaskrawo dziś pomalowane kopuły pancerne są dobrze widoczne ze zjazdu na DTŚ w kierunku Rudy Śląskiej-Chebzia.

12

Przy bocznicy kolejowej prowadzącej do tego wydziału huty „Pokój” stoi jeszcze jeden ciężki schron bojowy. To już kompletne pustkowie, na które bezpieczniej nie zapuszczać się samotnie czy po ciemku.

01

Zarośla tuż obok przystanku autobusowego „Ruda 1 Maja” skrywają ten schron pozorny (czyli atrapę bojowego).

05

Schron magazynowy blisko siedziby Straży Miejskiej (dawnych koszar). Składowano tu m. in. amunicję.

04

Tuż za hipermarketem Tesco też jest schron bojowy. Jego kopułę pancerną uszkodzili palnikami złodzieje

06

Ten ciężki schron bojowy, nieopodal którego będzie zaniedługo przebiegać trasa NS, prócz karabinów maszynowych uzbrojony był też w działko przecwipancerne 37 mm.

09

W pobliżu, przy dawnej (rozebranej już) cegielni, znajduje się drugi tradytor. Także tam walczono w 1939 r.

07

Odnowiony jakiś czas temu schron bojowy przy ul. Cynkowej. W 1939 r. brał udział w starciach z Freikorpsem (fot. Arkadiusz Ławrywianiec).

Pamiątką po tych walkach są ślady trafień kul na pancerzu pólkopuły bojowej schronu (fot. Arkadiusz Ławrywianiec).

Punkt oporu „Łagiewniki”, jeden z najważniejszych odcinków polskich fortyfikacji na Śląsku, zbudowany został na przedpolach Chorzowa. A w samym Chorzowie ulokowano punkt dowodzenia Obszaru Warownego „Śląsk”.

… Jest niespokojna noc z 31 sierpnia na 1 września 1939. Z coraz to nowych odcinków polskich fortyfikacji, od Piekar na północy aż po Wirek na południu, do dowództwa Obszaru Warownego „Śląsk”, mieszczącego się w wielkim schronie na Górze Wyzwolenia w Chorzowie, napływają alarmujące meldunki o atakach niemieckich dywersantów. Czy to już wojna? Tak! Oto jej wybuch potwierdza radio, a zresztą do schronu przybywa pod strażą pierwszy jeniec z Freikorpsu. Zostaje czym prędzej przesłuchany…
W historyczną atmosferę tamtego pełnego napięcia czasu możemy wczuć się zwiedzając ów schron w dzisiejszym parku Redena. Przetrwał bowiem do naszych czasów, a kilka lat temu został staraniem członków Stowarzyszenia na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” zrewitalizowany. Teraz mieści nowoczesną izbę muzealną Września 1939, w której historię obejrzymy z bliska, dotkniemy i usłyszymy.

1

Zaaranżowana w jednym z pomieszczeń schronu dowodzenia scena przesłuchania jeńca

Chorzów może pochwalić się także drugim odrestaurowanym przez „Pro Fortalicium” obiektem Obszaru Warownego. To Schron Bojowy nr 5 przy ulicy Katowickiej, który należał do silnie umocnionego i rozbudowanego punktu oporu „Łagiewniki”, mającego osłaniać Chorzów i jego przemysł od strony granicy z Niemcami. Obecnie również mieści izbę muzealną i jest wielką atrakcją dla wszystkich zainteresowanych miitariami, zwłaszcza przedwojennym Wojskiem Polskim i wrześniem 1939 na Śląsku

4

Marcin Bojdoł z Pro Fortalicium prezentuje ekspozycję w Schronie Bojowym nr 5

3

Dioramę przedstawiającą przekrój tego schronu można obejrzeć w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu (fot. Maciej Gapiński)

Dziś Łagiewniki – za czasów II Rzeczypospolitej samodzielna gmina – są już dzielnicą Bytomia, ale część dawnej tarczy Chorzowa zachowała się też w jego własnych granicach. Poza schronem przy Katowickiej istnieją tu m.in. tradytor (schron artyleryjski) oraz dawne koszary.

6

Tradytor dla armaty 75 mm. Punkt oporu „Łagiewniki” posiadał aż trzy tego rodzaju schrony

2

Ten dom przy ulicy Katowickiej to byłe koszary kompanii fortecznej

a

Schron magazynowy. Składowano w nim głównie amunicję

b

Komora kabli telefonicznych – jeden z trudniejszych do odnalezienia w terenie obiektów punktu oporu „Łagiewniki”

Z kolei w chorzowskiej dzielnicy Maciejkowice znajdują się schrony innych odcinków polskich fortyfikacji. Na pograniczu Chorzowa i Bytomia doprawdy jest co zwiedzać – i w przyszłości jeszcze na nie powrócimy.

5

Schron bojowy w Maciejkowicach

Zacznijmy od ciekawostki: punkt oporu Obszaru Warownego „Śląsk” na Wzgórzu 304,7 pojawia się w słynnej „Wieży spadochronowej” Kazimierza Gołby.

Tak widzi go z pociągu jeden z bohaterów tej zarazem kultowej, jak i wielce kontrowersyjnej (zależy, kto czyta) powieści: „Szczególnie tajemniczo wyglądało otoczone kolczastym płotem wzgórze między stacjami Dąbrówka Wielka i Chorzów. Na wielkiej i pustej przestrzeni nie było żadnych osobliwych śladów. Jak za czasów najbardziej spokojnych stał tam przy płocie żołnierz z karabinem (…)”. Obecnie nie ma tam już ani wojska, ani owego płotu, ani nawet samej linii kolejowej. Ale tajemnicze wzgórze po dziś dzień wprost usiane jest schronami i warte zwiedzenia. Tym bardziej, że to tutaj właśnie, koło Piekar-Dąbrówki Wielkiej, zobaczymy najstarsze polskie schrony na Śląsku.

Jeden z kilku schronów bojowych dla cekaemu na Wzgórzu 304,7:
1A oto inny jemu podobny, ale znajdujący się już po południowej stronie szosy Bytom-Siemianowice Śląskie (dzisiejszej trasy DK94) i na terenie tego ostatniego miasta:
1aTego typu schronów jest na wzgórzu w sumie 6, z tym że jeden z nich zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych, posiadając aż 2 półkopuły bojowe:
2W kępach zarośli znajdziemy również dwa schrony pozorne. Tak wygląda jeden z nich:
4Kiedyś było ich więcej, ale resztę zasypano lub nawet zniszczono. To drugi z ocalałych:
3Dawny magazyn amunicji jest ukryty w zagłębieniu terenu, które miało też ograniczyć skutki ewentualnej eksplozji:
15Kolejny magazyn amunicji historię ma oryginalną: nim przejęło go WP, był prochownią niegdysiejszych kamieniołomów:10Niemal przy DK94, ale od jej północnej strony, znajduje się tradytor – schron artyleryjski. Do środka da się wejść, ale ostrożnie tam, by nie wpaść w któryś z szybów do dolnej, mocno podtopionej kondygnacji (na którą nawet świadomie lepiej wcale nie schodzić). Te wrota to wjazd dla armaty 75 mm:
5Przed jedną z dwóch strzelnic dla tego działa (fot. Roman Kiera):
5bW tej kopule pancernej tradytora miał swe stanowisko obserwator artylerii:
5aA ta niepozorna ściana ze strzelnicą to relikt najstarszego być może polskiego schronu na Śląsku, zbudowanego jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku:
8I z kolei jeden z nowszych obiektów, już w granicach administracyjnych Chorzowa – również tradytor, ale dla przeciwpancernego działka 37 mm:
6Także i on posiada dwie kondygnacje. Na dolną schodzi się przez włazy (nie pomylić z windą amunicyjną) z drabinkami:
7Jej zwiedzenie jest możliwe dla dorosłego, sprawnego człowieka i może być dużą frajdą, ale bezwzględnie należy przy tym zachować ostrożność oraz zdrowy rozsądek. Kiedyś miał tu miejsce wypadek, na szczęście bez tragicznych następstw. A skoro już o bezpieczeństwie mowa, to rzecz jasna bez źródła światła wcale się do wnętrz schronów nie zapuszczajmy! Nie wchodźmy też do nich samotnie. Zaś będąc na stropie (gdzie czasami da się bez trudu wejść) trzeba pamiętać, że zewnętrzne ściany schronów to bardzo często po prostu pionowe, kilkumetrowej wysokości uskoki, z których upadek może być bardzo groźny:
12Nieopodal wzgórza, przy ulicy Przyjaźni w Dąbrówce Wielkiej, znajduje się odnowiony schron bojowy mieszczący obecnie izbę muzealną (taktycznie należał już do sąsiedniego odcinka Obszaru Warownego, „Brzeziny”, ale żołnierze z jego załogi kwaterowali w nieistniejących już koszarach na Wzgórzu 304,7). [Więcej o schronie w Dąbrówce pisałem już tutaj.] Przy okazji odwiedźmy go koniecznie, a nie pożałujemy:
11

A może by tak krótki spacer po schronach punktu oporu „Radoszowy”?

W Kochłowicach poza częścią obiektów punktu oporu „Szyb Artura” Wojsko Polskie zbudowało jeszcze jedną dużą grupę fortyfikacji Obszaru Warownego „Śląsk”. To sektor „Radoszowy”, który do 1939 r. zamykał linię polskich umocnień od południa (dopiero w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny sztabowcy WP postanowili ją przedłużyć). Większość obiektów tego odcinka przetrwała do dziś. Ciężkie schrony bojowe i jeden ze schronów biernych (magazynów) możemy obejść w ciągu kilkudziesięciominutowego spaceru, który najpraktyczniej rozpocząć z prowadzącej do kopalni Wujek Ruch Śląsk ulicy Kalinowej w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach (alternatywna opcja to start z ulicy Piłsudskiego). Chcąc rzucić okiem na koszary (z dwoma schronami i drugim magazynem w pobliżu) trzeba już nadłożyć drogi, bo od reszty sektora oddzieliła je autostrada A4.

Niemal wszystkie schrony Radoszowych dobrze widać na satelitarnych mapach, wirtualnie odnajdziemy je zatem m.in. na Google Maps (poniżej, zakreślone na czerwono – kilka z nich):
01Marszrutę wycieczki zaplanujemy więc łatwo, lecz schrony często tak toną w krzakach, że zwłaszcza latem ich szukanie w realu chwilę nam zajmie (no ale warto):
02To właśnie przy jednym z tutejszych schronów nakręcono tę scenę „Grzesznego żywota Franciszka Buły”:
03Schrony niestety niszczeją. Ten padł ofiarą szczególnie brutalnej dewastacji: złodzieje odcięli mu stalową kopułę:
04Koło schronów są specjalne, kilkumetrowe studzienki na łuski. Patrzmy pod nogi i uważajmy, by tam nie wpaść:
05Sektor „Radoszowy” to również schrony grupy bojowej „Kłodnica” – tak ciekawej i cokolwiek nawet tajemniczej, że wartej samodzielnego wypadu:
06

Od Mikołowa po Gostyń napotkamy wiele śladów września 1939, a także niezbyt może liczne, ale za to unikatowe schrony Obszaru Warownego „Śląsk”.

Rozbudowa linii obronnych Śląskiego Obszaru Warownego na południe od wzgórz kochłowickich – na których kończyła się pierwotna linia fortyfikacji – ruszyła z kopyta dopiero latem 1939 (a lato było piękne tego roku…). Gdy 1 września zagrzmiały niemieckie armaty, gorączkowe prace budowlane i wykończeniowe jeszcze trwały. Schrony w rejonie Mikołowa nie zostały więc w pełni ukończone, choć budowa kilku była bardzo już zaawansowana. W walkach z Wehrmachtem prawdopodobnie uczestniczył tylko jeden z nich, w Wyrach – pod którymi stoczyła krwawą bitwę Grupa Operacyjna „Śląsk”. Mogiły na okolicznych cmentarzach to smutne memento tamtych dni.

Wyry-Gostyń. Pomnik Pamięci Żołnierzy Września 1939 r.:

3Na cmentarzu w Wyrach jest ich zbiorowa mogiła:WyryPoległych żołnierzy Wojska Polskiego pochowano również na cmentarzu parafialnym w Gostyni:GostynZnajduje się tam również grób żołnierzy Wehrmachtu:1Na tym samym cmentarzu upamiętniono też mieszkańców Gostyni, którzy zginęli w wrześniu 1939:gostyn grob mieszkancowPodpułkownik Władysław Kiełbasa zginął prowadząc polski kontratak. Spoczywa na cmentarzu w Mikołowie:2Jeszcze jedna wrześniowa mogiła na mikołowskim cmentarzu parafialnym:MikolowTen schron w Wyrach nosi ślady ostrzału. Prawdopodobnie atakował go Wehrmacht – jako jedyny polski schron na Śląsku:20150717_140933Schron „Sowiniec” w Gostyni mieści obecnie izbę muzealną:SowiniecJego zwiedzanie to prawdziwa gratka dla fanów militariów, szczególnie fortyfikacji i przedwrześniowego Wojska Polskiego. Po „Sowińcu” fachowo oprowadzał mnie Tomasz Jałowy z „Pro Fortalicium”:20150717_130915To właśnie w Gostyni corocznie odbywa się „Bitwa Wyrska” – efektowna impreza rekonstrukcyjna dla upamiętnienia walk we wrześniu 1939 (fot. Lucyna Nenow):

RekonstrukcjaA oto kolejny interesujący zabytek – polowy schron piechoty, który jest najdalej wysuniętym na południe ze zbudowanych obiektów odcinka „Mikołów”: 20150831_100130 W tym miejscu, w lesie pod Gostynią, kończą się fortyfikacje Obszaru Warownego „Śląsk”.

Obszar Warowny „Śląsk” to także forteczne koszary. Na ogół istnieją one do dziś, ale trudno domyślić się ich pierwotnego przeznaczenia.

Większość załóg przedwojennych polskich schronów nie kwaterowała w nich na stałe. W czasie pokoju schrony nie miały pełnej obsady. Żołnierze stacjonowali w koszarach, których na zapleczu umocnień było w związku z tym sporo. Większość z nich istnieje po dziś dzień, choć znajdują się w różnym stanie i pełnią już inne, dość urozmaicone funkcje. Kilka żyje całkowicie nowym życiem. Np. byłe koszary w Bobrownikach mieszczą przedszkole, te w Rudzie Śląskiej-Goduli stały się szpitalem, zaś w Nowym Bytomiu są teraz siedzibą Straży Miejskiej (wciąż jednak można rozpoznać przy nich dawne schrony bojowe). Niektóre budynki nie miały jednak tyle szczęścia…

Z koszar punktu oporu „Wzgórze 304,7” pod Dąbrówką Wielką ostała się tylko para zagubionych w chaszczach schronów. Oto jeden z nich:

dabrowkaByłe koszary punktu oporu „Szyb Artura” (Ruda Śląska-Kochłowice) są w opłakanym stanie. Na pierwszym planie zintegrowany z nimi dawny schron bojowy:

SzA1Jednak związany kiedyś z koszarami schron znajdujący się na pobliskiej posesji ma się jak widać nieźle. Co więcej, zyskał sobie ciekawe, użytkowe i wręcz bardzo tradycyjnie górnośląskie przeznaczenie – mieści się na nim gołębnik:

SzA2Budynek koszar punktu oporu „Radoszowy” (również Kochłowice) nie sypie się wprawdzie, ale również ma swe najlepsze lata za sobą. Chociaż schron wygląda niemal jak przed laty:

rad2Drugi przykoszarowy schron bojowy znajduje się na tyłach dawnego placu apelowego (zachowały się na nim pozostałości dawnego maskowania, które upodabniało go do ceglanego budynku gospodarczego):

rad3Za to koszary w Nowym Bytomiu (z obowiązkowym schronem) są obecnie siedzibą Straży Miejskiej w Rudzie Śląskiej:

nbytTakże i tutaj wciąż istnieje w pobliżu drugi schron bojowy, kiedyś zamaskowany jako przybudówka budynku gospodarczego:

nbyt2Mało który przechodzień czy nawet pacjent szpitala w Goduli odgadłby, że ta część tego obiektu była kiedyś koszarami. Niełatwo też rozpoznać koszarowy schron bojowy (na pierwszym planie), którego strzelnice zamurowano:

20150902_115541Koszary punktu oporu „Łagiewniki” w Chorzowie są wciąż pełne życia. Obecnie to po prostu dom mieszkalny (ze schronem bojowym w roli piwnicy):

chorzow

Położone już na zagłębiowskim brzegu Brynicy Bobrowniki to wspaniała panorama i liczne schrony – zabytki fortyfikacji.

Bobrowniki nieprzypadkowo zwróciły uwagę służb inżynieryjnych Wojska Polskiego, gdy projektowano fortyfikacje broniące Górnego Śląska. Wyniosłe wzgórze dominujące nad zakolem Brynicy naprzeciwko Piekar Śląskich cechowały naturalne walory obronne. Dochodziła też możliwość prowadzenia dalekiej obserwacji (piękna panorama na Śląsk i Zagłębie) – a więc i ognia artylerii. Obecnie przez środek tego wzgórza przebiega wykop, którym wiedzie ruchliwa autostrada A1. Prowadzi dosłownie po miejscu, gdzie kiedyś stał jeden z bojowych schronów. Ocalał na szczęście inny, dobrze dziś widoczny na wysokiej skarpie. To bardzo charakterystyczny punkt krajobrazu. Jest doskonale widoczny z dołu i ujrzeć go może każdy, kto przejeżdża tą trasą. Tak wygląda z bliska:

20150730_130221W Bobrownikach znajdują się dwa potężne tradytory. Armaty tego tutaj – południowego – we wrześniu 1939 ostrzeliwały Bytom:

20150722_174611Z tradytora południowego roztacza się rozległa panorama od Bytomia aż po Będzin, a przy odpowiedniej pogodzie można zobaczyć nawet góry:

bobrowniki panoramkaPodobny widok miał przed sobą obserwator artylerii w tej kopule pancernej:

20150730_121036A takie możliwości ostrzału posiadały polskie baterie z Bobrownik (szkic z niemieckiej analizy fortyfikacji IIRP sporządzonej po ich zajęciu):

szkic Bobrowniki ogienSkutki ostrzału Bytomia przez działa polskich tradytorów m.in. z Bobrownik (niezbyt celnego, bo mimo iż był wymierzony w obiekty wojskowe, to ucierpiały też cywilne zabudowania) utrwaliła niemiecka kronika filmowa:

11Film miał charakter propagandowy. Świadczy o tym m.in. fakt, że pokazano na nim niewybuchy „polskich” pocisków – tyle że znacznie większego kalibru, aniżeli jakiekolwiek działa w polskich schronach:

12Koniecznie odwiedźmy też Namiarki w samym łuku Brynicy. Przywita nas tam odnowiony schron bojowy:

20150722_165104A i ten oto restauruje właśnie stowarzyszenie „Pro Fortalicium”:

20150730_140107Wejścia do schronów często są zasypane – jak do tego tutaj, nieopodal sklepu:

20150722_170135Jeszcze sugestywniej wygląda schron położony kilkaset metrów od poprzedniego:

10Nic dziwnego, że zrodziły się legendy o podziemnych połączeniach tych obiektów. Ale WP nie stać było na takie luksusy.

Dawne koszary w Bobrownikach mieszczą przedszkole:

20150730_120045Swoją drogą, losy koszar wojsk fortecznych O. W. „Śląsk” to temat na kolejną wycieczkę – którą już zapowiadam. Zaś póki co – proszę zwrócić uwagę na owe zielone przybudówki widoczne po bokach budynku. Są to ni mniej, ni więcej, tylko niegdysiejsze, zintegrowane z główną bryłą obiektu schrony bojowe.

Wybierzmy się na najdalszą północ Obszaru Warownego „Śląsk”. Nie pożałujemy.

OW „Śląsk” ciągnął się także na północ od serca obszaru przemysłowego. Jego rozbudowy w tamtym rejonie nie dokończono,  ale polskie fortyfikacje (skądinąd zresztą już zagłębiowskie, bo za Brynicą) napotkamy jeszcze daleko za Piekarami – w rejonie Nowej Wsi, Tąpkowic, Niezdary, Brynicy, Oss, Wymysłowa i Dobieszowic (celowo nie wymieniam tu Bobrownik, gdyż to temat na samodzielną atrakcyjną  wycieczkę). Możemy natknąć się tu na takie ciekawostki, których trudno byłoby szukać w innych polskich schronach. Tym bardziej, że  Niemcy obsadzili i włączyli niektóre tutejsze obiekty do swoich pozycji obronnych, które miały w 1945 r. powstrzymać nadciągających Sowietów.

Jeden z prostych schronów polowych (popularnie zwanych dziś „urbanami”) w Nowej Wsi:    1Takie obiekty znajdują się też w Brynicy, a podobne w Ossach. Na terenie OW „Śląsk” schronów o bardzo zbliżonej konstrukcji było jeszcze więcej. Spotkamy je też np. w Bytomiu-Łagiewnikach czy Rudzie Śląskiej-Starej Kuźnicy. Budowano je pośpiesznie w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny.

Ważną rolę w polskich planach odgrywała tama Kozłowa Góra. Taki schron do dziś stoi nad nią w Wymysłowie:

3Przypuszcza się, że obiekt ten miał udawać przydrożny dom.

Na kopule pancernej innego schronu w Wymysłowie Niemcy testowali ładunki kumulacyjne:

2Specjalna grupa szturmowa spadochroniarzy Luftwaffe użyła później tej broni podczas słynnego ataku na fort Eben Emael w Belgii.

Sygnatura na pancerzu strzelnicy działka 37 mm we wnętrzu jednego ze schronów niedokończonego punktu oporu „Niezdara”:

4Długo by szukać podobnych zabytków w na ogół obrabowanych z metalowych części schronach GOP-u. Warto dodać, że produkcja owych fortecznych działek przeciwpancernych ruszyła dopiero w 1939 r. i zdążono w nie uzbroić zaledwie kilka schronów – tutaj oraz w dalekiej Węgierskiej Górce.

A na tej z kolei kopule schronu w Tąpkowicach widać ślady ostrzału z karabinu maszynowego:

5We wrześniu 1939 nie toczyły się tu żadne walki. To chyba pamiątka z roku 1945.

Schron w Dobieszowicach jest wspaniale odrestaurowany przez stowarzyszenie „Pro Fortalicium” i udostępniony do zwiedzania:

6

P.S. Tak, drodzy fani  „Gry o tron” – tytuł nie jest przypadkowy… 🙂