Historia turystyki: przed świtem

Kategorie: Bez kategorii

Człowiek przemieszczał się z miejsca na miejsce od zarania dziejów – tak można by sądzić chociażby  po przykładach z Księgi Rodzaju i Księgi Wyjścia. Ale jego ówczesną aktywność przemieszczania się  trudno nazywać jeszcze turystyką.

Krzyżowcy

Nie zwiedzali Attyki przybyli pod Maraton Persowie ani przemierzający Europę rzymscy legioniści. W okresie wielkiej wędrówki ludów nie z chęci poznawczej, lecz dla ratowania życia przed Hunami opuszczały swoje odwieczne miejsca zamieszkania całe barbarzyńskie plemiona. Czesi w XI wieku nie przybyli do Wielkopolski w celach krajoznawczych, lecz łupieskich. Uczestnicy krucjat byli wojownikami, pielgrzymami – ale nie turystami. Rycerze Bolesława Krzywoustego nie przeprawiali się przez Karkonosze w zachwycie dla ich piękna, lecz w pełnej trudów wyprawie wojennej. Najemnicy okresu wojny trzydziestoletniej (np. polscy Lisowczycy) nie byli zainteresowani zwiedzaniem Śląska, ale jego rabunkiem. Również Beniowski nie trafił na Madagaskar jako globtroter, a nawet jeszcze powieściowi Staś i Nel zwiedzili Afrykę z przymusu.

Przed wiekami nie podróżowano dla samego podróżowania. Zwiedzanie Europy w trakcie pełnienia dyplomatycznej misji, pielgrzymki czy też w drodze na renomowany uniwersytet turystyką jeszcze nie było. Podróż, związana z licznymi niewygodami i niebezpieczeństwami, traktowana była najczęściej jako zło konieczne. No i któż był w stanie, ze względu na urodzenie, stan majątkowy i horyzonty myślowe, podróżować ze wspomnianych powyżej powodów? Wyłącznie elita społeczeństwa, gdyż jego reszta nie miała większych szans na pokonanie niezliczonych przeszkód utrudniających podróże.

Przytłaczającą większość tej reszty stanowili ludzie pozbawieni wolności osobistej i po schyłek życia przywiązani do miejsca zamieszkania. Kilka dni pańszczyzny w tygodniu mogło skutecznie powstrzymać każdego amatora dalekich wojaży, gdyby nawet tacy wśród nieoświeconych chłopów bywali. Nieco większe szanse na podróże mieli mieszczanie, zwłaszcza kupcy, choć stosunkowo niewielu z nich wyprawiało się w strony naprawdę odległe. Podróże ich miały zresztą bardzo konkretny i przyziemny na ogół, zawodowy charakter. Ogół szlachty nie odczuwał potrzeby podróżowania. Niejeden z herbowych wręcz czerpał satysfakcję z faktu, że w  życiu nie wybrał się dalej, niż na lokalny sejmik.

Fakt, że podróżujący nie mieli lekkiego życia. Ale o tym już przy innej okazji.

Tomasz Borówka

Komentarze (1):

  1. Anna Ładuniuk

    A potem zaczęła się epoka Grand Tour – kiedy wypadało odbyć podróż po Europie (np. po Włoszech) w celu poszerzenia horyzontów. Modne były takie grand toury zwłaszcza w romantyzmie, ale i potem. Mamy tego pełno zresztą potem w literaturze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*