Miesięczne archiwum: Marzec 2014

Zagłębiłem się ostatnio w historię przesławnego Dywizjonu 303 walczącego w bitwie o Anglię. Dywizjon 303 w świadomości Polaków należy do tej samej kategorii patriotyczno-historycznych archetypów, co Westerplatte i Monte Cassino. Jak chyba każdy kiedyś, jeszcze w szkole czytałem pamiętną książkę Arkadego Fiedlera (zresztą to między innymi ona wzbudziła we mnie zainteresowanie lotnictwem). I za jej sprawą każdy jako tako chociaż pilny uczeń gimnazjum dzieje Dywizjonu 303 zna i dużo o tej legendarnej jednostce wie. Tak by się przynajmniej mogło wydawać.

Piloci Dywizjonu 303

Jednak jest inaczej. Z nowszych książek, całkowicie poświęconych tej jednostce bądź takich, w których się ona pojawia, wyłania się jej obraz niby to podobny, ale przecież zasadniczo odmienny od tego, który utrwalił się w powszechnej świadomości za sprawą wspaniałego pióra Arkadego Fiedlera. Zainteresowani poznaniem pełniejszej prawdy o kultowym dywizjonie stanowczo powinni sięgnąć po takie tytuły, jak np. „Dywizjon 303. Walka i codzienność” Richarda Kinga, „Polacy w obronie Wielkiej Brytanii” Roberta Gretzyngiera i Wojtka Matusiaka, oraz – chyba przede wszystkim – „303. Dywizjon Myśliwski Warszawski w bitwie o Wielką Brytanię” Jacka Kutznera.

Przekonamy się z nich m. in., jak w rzeczywistości wyglądały (czy wręcz wcale nie miały miejsca) niektóre epizody relacjonowane w książce Fiedlera, jak bardzo przesadzone były zgłoszenia zestrzeleń pilotów dywizjonu (co zresztą nie dotyczyło jedynie Polaków, lecz po prostu lotników wszelkich narodowości), albo jak bezwzględni bywali polscy myśliwcy wobec zestrzelonych nieprzyjaciół.