Orły zemsty i bieguny okrucieństwa

Kategorie: W powietrzu

Tak się jakoś złożyło, że w moim artykule o pilotach polskiego Dywizjonu 303, którzy (rzadko kto o tym wspomina) krwawo rozprawiali się z zestrzelonymi pilotami Luftwaffe, zabrakło miejsca na garść ciekawych faktów dotyczących ówczesnych polskich sprzymierzeńców, z Winstonem Churchillem na czele. Między innymi dlatego lubię Internet, bo w nim rzadko kiedy nie zmieści się te parę akapitów więcej, z których pisząc „do papieru” z żalem nieraz trzeba rezygnować. Zapraszam więc nie tylko do lektury samego artykułu Orły zemsty (najnowszy numer miesięcznika Nasza Historia – 5/2014), ale i do niniejszego doń krótkiego suplementu. A w nim o tym, jak przywódcy i żołnierze choćby najbardziej nawet demokratycznych państw potrafią zatracić humanitaryzm kierując się to chłodną kalkulacją, to znów spontanicznymi emocjami.

Wspomniane jest zatem w artykule, iż w opinii premiera Winstona Churchilla atak na lotnika na spadochronie równał się otwarciu ognia do rozbitków z zatopionego statku. Tyle że…

z drugiej strony Gabinet Wojenny tego samego Churchilla i na jego wniosek aprobuje rozkazy ostrzeliwania bądź zmuszania do lądowania oznakowanych Czerwonym Krzyżem niemieckich wodnosamolotów, ratujących lotników Luftwaffe, którzy wodowali w kanale La Manche. „Nie pozostawaliśmy bierni wobec sposobu ratowania pilotów nieprzyjaciela zestrzelonych w czasie akcji, ponieważ mogli oni ponownie przylecieć i zrzucać bomby na naszą ludność cywilną” – napisze Churchill w swoich wspomnieniach. I nawet jeżeli Dowding łagodzi wykonywanie tego rozkazu, uznając pomalowane na biało samoloty ratownictwa morskiego za nietykalne, a Brytyjczycy odpuszczają samolotom ratującym ich kolegów (co się zdarza), to jednak są one strącane. Np. pilot J. E. Hubbard z Dywizjonu 601 RAF usiłuje zmusić jeden z nich do wodowania seriami ostrzegawczymi, po czym jest świadkiem jego zestrzelenia przez inny myśliwiec; cała czteroosobowa załoga ginie. Zresztą przypadki atakowania ratowniczych heinkli 59 przez angielskie myśliwce i zmuszania ich do wodowania mają miejsce jeszcze przed wydaniem rozkazu, który jedynie uprawomocnia takie postępowanie. Brytyjskie myśliwce nie tylko strącają maszyny ratownicze Luftwaffe. Niemiecki marszałek Albert Kesselring jest naocznym świadkiem, jak atakują również wodującą załogę takiego samolotu. Zestrzeleni niemieccy lotnicy mają świadomość, że podjęcie na pokład samolotu ratowniczego nie zapewnia im bezpieczeństwa – lada moment mogą zostać ponownie strąceni, a następnie nawet ostrzelani w wodzie. Trzeba niestety podkreślić, że takie bezwzględne często działania Brytyjczyków pozostają w kontraście do działań maszyn ratowniczych Luftwaffe, które wyławiają z wód Kanału pilotów obu walczących stron (gdy piloci RAF są zdania, że na pokładach tych samolotów znajdują się ich uratowani koledzy – oszczędzają je).

Zarazem jest i drugi biegun okrucieństwa: na zachowania lotników przemożnie wpływają doświadczane podczas powietrznych walk ekstremalne, napompowane adrenaliną emocje. Nowozelandzki as Desmond Scott wspomina, że właściwie wciąż nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego kiedyś nacisnął spust oddając ostatnią, śmiertelną serię do niemieckiego, uszkodzonego już przezeń samolotu, którego pilot opuścił już kabinę i szykował się do wodowania. Scott sam nie wie, czemu zabił młodego Niemca i to wspomnienie będzie go prześladować przez całe lata. „Kiedy krew wre w żyłach, a serce wali jak szalone, robi się rzeczy, jakich nie zrobiłoby się w normalnych warunkach” – pisze. Bardzo podobnie do Scotta postąpił sierżant Josef František, Czech walczący w Dywizjonie 303, strącając poddającego się już najwyraźniej messerschmitta 110 tuż przed jego wymuszonym lądowaniem na angielskim lotnisku i na tak minimalnej wysokości, że załoga nie miała najmniejszej szansy ratunku.

Znacznie więcej przykładów bezwzględności pilotów alianckich (wśród nich również polskich), ale i niemieckich – w najnowszym numerze Naszej Historii. Tamże dużo więcej artykułów, z których polecam szczególnie te poświęcone dziejom Śląska. Raz jeszcze serdecznie zapraszam.

P. S.

Kolejną rzeczą, na którą zabrakło miejsca na łamach Naszej Historii, była dosyć obszerna bibliografia. Pod artykułem zmieściły się raptem cztery – prawda, że najważniejsze – pozycje. Całość literatury, z której korzystałem pisząc zarówno Orły zemsty, jak i wiążący się z nimi artykuł o polskich lotnikach we wrześniu 1939 Mściwe orły: jak w polskich lotnikach narodziła się żądza zemsty, który ukazał się dziś w Dzienniku Zachodnim, zamieszczam więc poniżej.  Oto ona:

Kristen Alexander – Clive Caldwell, Air Ace, Crows Nest 2006

Patrick Bishop – Bitwa o Anglię, Ożarów Mazowiecki 2010

Stephen Bungay – Bitwa o Anglię, Kraków 2010

Jerzy B. Cynk – Polskie lotnictwo myśliwskie w boju wrześniowym, Gdańsk 2000

Jerzy B. Cynk – Polskie Siły Powietrzne w wojnie tom I 1939-1943 i tom II 1943-1945, Gdańsk 2001 i 2002

Winston S. Churchill – Druga wojna światowa tom II księga 2, Gdańsk 1995

Marius Emmerling – Luftwaffe nad Polską 1939 Cz. I Jagdflieger, Gdynia 2002

Marius Emmerling – Luftwaffe nad Polską 1939 Cz. II Kampfflieger, Gdynia 2005

Arkady Fiedler – Dywizjon 303, Pelplin 2009

Adolf Galland – Pierwsi i ostatni, Gdańsk 2007

Robert Gretzyngier i Wojtek Matusiak – Polacy w obronie Wielkiej Brytanii, Kraków 2007

Philip Kaplan – Asy myśliwskie Luftwaffe II wojny światowej, Warszawa 2008

Albert Kesselring – Żołnierz do końca, Warszawa 1996

Egbert Kieser – Operacja „Lew Morski”, Warszawa 2000

Richard King – Dywizjon 303. Walka i codzienność, Warszawa 2012

Wojciech Krajewski – Witold Urbanowicz – legenda polskich skrzydeł, Piekary Śląskie 2008

Jacek Kutzner – 303. Dywizjon Myśliwski Warszawski w bitwie o Wielką Brytanię, Warszawa 2010

Joshua Levine – Świadkowie. Zapomniane głosy. Bitwa o Anglię, Warszawa 2011

Łukasz Łydżba – IV/1 Dywizjon Myśliwski, Czerwonak 2013

Łukasz Łydżba – Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski, Poznań 2011

Łukasz Łydżba – Wileński III/5 Dywizjon Myśliwski, Poznań 2010

Robert Michulec, Elita Luftwaffe, Gdynia 1999

Marek J. Murawski – Luftwaffe nad morzami, Gdańsk 2000

Lynne Olson i Stanley Cloud – Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski zapomniani bohaterowie II wojny światowej, Warszawa 2013

Stanisław Skalski – Czarne krzyże nad Polską, Warszawa 1985

Desmond Scott – Tajfun, Białystok 1996

Grzegorz Śliżewski – Gorzka słodycz Francji. Polscy piloci myśliwscy wiosny 1940 roku, Warszawa 2010

Witold Urbanowicz – Świt zwycięstwa, Warszawa 1971

Melchior Wańkowicz – Wrzesień żagwiący, Warszawa 1990

Adam Zamoyski – Zapomniane dywizjony, London 1995

Jan Zumbach – Ostatnia walka, Warszawa 2007

Komentarze (21):

  1. Avatar
    zak1953

    Redaktorze. Winston Churchill był pragmatycznym cynikiem, z wojskowym doświadczeniem brytyjskiej armii kolonialnej. Z jego punktu widzenia można było dopuścić się każdego świństwa, jeśli w ostatecznym rachunku okazywało się korzystne dla swojej sprawy. Niestety, wojny zawsze niosły za sobą ogrom okrucieństw, o których teraz możemy głównie przeczytać. Konwencje humanitarne nie wzięły się z powietrza. To efekt działania tej wrażliwszej części ludzkości. Tyle, że do wojskowej profesji nie pchają się ludzie obdarzeni ową wrażliwością. Oni co najwyżej dokumentują skutki działań wojennych. Internet pełen jest przykładów aktualnych wydarzeń, pokazujących, iż nie odeszliśmy daleko od naszych przodków. A niby staliśmy się tacy humanitarni.

    1. Avatar
      tyn istny

      Winston Churchill był tylko Angielskim politykiem i to politykiem dbającym o dobro swojego kraju.
      Bo do tego wybrali Go jego wyborcy.
      A kim byli Ci politycy w Polsce po śmierci Piłsudskiego nazywający siebie się spadkobiercami i jego uczniami .
      A mieli tyle wspólnego z jego ideami co Bolszewicy z prawami jednostki do osobistej wolności .

  2. Avatar
    chrisraf

    Szanowny Panie Redaktorze,

    czapka z glowy! Jest to jeden z najlepszych i jeden z najodwaznieszych tekstow, jakie czytalem w ostatnim czasie! Regularnie zwracam uwage, ze miedzy oskarzonymi w Norymberdze zabraklo nie tylko Adolfa, lecz tez Stalina, Churchilla, Roosevelta, Becka, Rydza, Bora-Komorowskiego, Hirohito, Mussolliniego, Harrisa, Koniewa, Benescha i dziesiatki innych!

    Pozdrawiam
    Chrisraf

    1. Avatar
      zak1953

      Aż boję się napisać, iż według takich interpretacji Polska jest jednak bękartem światowej/europejskiej polityki. Bo przecież granice z lat 1922 i 1945 ustalali wielcy światowi zbrodniarze ponad naszymi głowami. Wyobraźmy sobie sytuację , iż prezydent Putin anuluje obecnie porozumienia jałtańskie i poczdamskie. Co wtedy? Mamy destabilizację całego regionu. To byłby fantastyczny scenariusz na strategiczną grę komputerową. Gorzej, gdyby okazało się, że jesteśmy w realu. Mieściłoby się chyba w naszych rozważaniach. Pozdrawiam.

      1. Avatar
        tyn istny

        @zak1953

        Zainteresuj się konferencja 2+4.
        Temat raczej pomijany w Polskiej prasie.
        Czy wtedy nie mogło dość do destabilizacji regionu ? .
        I jakie było stanowisko sygnatariuszy tego paktu ?.

    2. Avatar
      Wallenrod

      Panie Chrisraf,czy Abel jako współudziałowca zbrodni miałby być z Kainem sądzony jako jego wspólnik ?

      z poważaniem

      Wallenrod

  3. Avatar
    chrisraf

    @ZAK
    Witam!

    „Bo przecież granice z lat 1922 i 1945 ustalali wielcy światowi zbrodniarze ponad naszymi głowami. ”

    Granice w 1922 bazuja na pogwalceniu wszystkich uwczesnych postanowien miedzynarodowych razem z traktatem wersalskim, a w 1945 spelniono jedynien zadania polskiego postulatu polityki zagranicznej lat miedzywojennych, przesunieciu granicy zachodniej na Odre i Nyse. Polska delegacja zostala zaproszona do Poczdamu w celach konsultacyjnych (Wielka Encyklopecia PWN, haslo Poczdam). Tak mialo byc do ostatecznej delimitacji. Na podstawie umow byle ziemie niemieckie staly sie od stycznia 1992 integralna czesnia Polski, takze w swietle prawa miedzynarodowego.

  4. Avatar
    zak1953

    @chrisraf
    Niemcom nie pozostało nic innego, jak tylko formalnie zalegalizować Polskę do Odry i Nysy Łużyckiej i zagwarantować trwałość obecnej granicy. W końcu na ziemiach pozyskanych żyło już 3 pokolenie Kresowiaków, którzy nie mieliby gdzie wracać, a przyjęcia takiej masy obcej sobie ludności Republika Federalna nie byłaby w stanie strawić.
    Natomiast obecna sytuacja na wschód od Polski, pokazuje jak dziwny powstał układ, w którym najbardziej niepewnym swego został Łukaszenka. Widząc co Rosja robi z Ukrainą, z pewnością w pełni zdał sobie sprawę ze swej bezradności, co potwierdziło zakończone właśnie spotkanie trójstronne z Putinem i prezydentem Kazachstanu. Dla Łukaszenki, groźba ewentualnych renegocjacji granic może być odbierana jako realna. Zwłaszcza po słownych wyskokach Żyrinowskiego, oferującego Polsce zachodnią Ukrainę. A przecież spora część dawnych repatriantów pochodziła z terenów obecnej Białorusi. Jak więc widać, nie tylko wojna potrafi być brutalnie okrutna ale nawet „pokojowe” zabawy Putina na swoich zachodnich granicach. Jakby nie patrzeć super scenariusz gry strategicznej – na razie fiction, chociaż… No, ale odeszliśmy sporo od głównego tematu bloga gospodarza. Pozdrawiam

  5. Avatar
    Boruta

    Radziłbym przed publikacja takich textów poczytać sobie obowiązujące w danym czasie międzynarodowe konwencje. W tym wypadku są to konwencje haskie: z 1923 roku o wojnie powietrznej (artykuł 16) i z 1907 o wojnie morskiej (artykuł 4). Mówiąc krótko: samoloty ratownicze miały obowiązek poddania się kontroli i mogą być zatrzymane, „jeśli powaga okoliczności tego wymaga”. Powagą okoliczności było szpiegostwo definiowane przez artykuł 27 konwencji z 1923 roku, niemieckie samoloty „ratownicze”prowadziły rozpoznanie ruchu alianckich konwojów, na co Brytyjczycy mieli dowody zdobyte w jednym ze zmuszonych do wodowania samolotów. Ergo strzelanie przez brytyjskie myśliwce ochraniające z powietrza konwoje do samolotów, które odmówiły poddania się zgodnej z prawem międzynarodowym kontroli (bo o to chodziło w wodowaniu, lub locie na brytyjskie lotnisko), było jak najbardziej legalne i słuszne.

      1. Avatar
        Boruta

        Po pierwsze sam wyraźnie piszesz, że najpierw usiłowano je zmusić do wodowania. Po drugie zechcesz wyjaśnić co te samoloty robiły w pobliżu konwojów? Humanitarnie sprawdzały, czy jakiś marynarz za burtę nie wypadł? Natomiast masz rację, że Brytyjczycy nie dlatego strzelali, że łamały konwencję, strzelali, bo szpiegowały konwoje.

          1. Avatar
            Boruta

            W internecie przyjętą formą komunikacji jest per „ty”. O czym zdaje się Szanowny Pan doskonale wie, a przynajmniej nie zgłaszał wobec niej żadnych obiekcji na forum, którego swego czasu obaj byliśmy użytkownikami (Szanowny Pan zresztą chyba nadal jest). Oczywiście na swoim forum ma pan pełne prawo nie stosować zasad netykiety. Wypadałoby jednak o tym w czytelny sposób poinformować.
            Zdumiewa mnie twierdzenie Szanownego Pana stwierdzenie o celu. Tak konwoje były celem. Celem, który najpierw trzeba było namierzyć. Czy Szanowny Pan uważa, że dużo wolniejsze hydroplany leciały w jednej formacji z szybkimi samolotami bojowymi szukając na ślepo tego konwoju?
            Nie rozumiem pytania Szanownego Pana o źródło. Przecież Szanowny Pan sam pisze o samolotach odmawiających poddania się kontroli, chyba z jakiegoś źródła Szanowny Pan to wziął? Nie wydaje mi się aby Szanowny Pan miał problem z wyciąganiem wniosków z takiego łamania konwencji. Mimo wszystko pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę Szanownego Pana na przechwycony 9 lipca He 59, na którego pokładzie znaleziono nanoszone na bieżąco pozycje alianckich statków. Jest to dość znana informacja w literaturze. Niestety pod ręką mam tylko „Seeflieger. Luftwaffe martime airctrafts and units 1935-1945” Adama Thompsona (str. 60-61), ale nie wątpię, że poradzi sobie Szanowny Pan z weryfikacja tego w innych publikacjach.

        1. Avatar
          jura

          Panie Boruta, proszę się zachować kulturalnie. Z Pańskiej reakcji wynika, ze Panu ten temat nie pasuje do pierwotnej „prawdy”. Odbrązawianie polskiej historii jest jedną z największych kulturalnych potrzeb polskich w dzisiejszej Europie. Nie robiąc tego, degraduje się Polska sama do politycznego „Karla” . Czas zdjąć Panu różowe okulary i zacząć się uczyć historii Polski i jej obecnych ziem na nowo, przynajmniej od roku 39 przed narodzeniem Chrystusa. Dziękuje za uwagę, Jura.
          PS. USA napadały na niemieckie konwoje bez wypowiedzenia wojny a ich firmy same dostarczały strategicznych surowców np. z Brazylii do Hiszpanii.

  6. Avatar
    jura

    An Tomasz Borówka, bis jetzt alles ist sauber. Gratuliere. Manchmal denke an Don Quichotte. Letztlich probiere ich überzeugen mit Statistiken. ZB. Produktionsvergleich. Pilotenausbildung Vergleich. Abschuss Vergleich – sehr Schwer. Danke.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*