Ciemna strona metalu, czyli zagadka Witolda Urbanowicza

Kategorie: W powietrzu

Jest jednym z głównych bohaterów Dywizjonu 303. Witoldowi Urbanowiczowi Arkady Fiedler poświęcił nawet odrębny rozdział swej znakomitej książki, który zatytułował Lotnik bez lęku i skazy.

Urbanowicz

Witold Urbanowicz (reprodukcja z: Witold Urbanowicz, Świt zwycięstwa, Warszawa 1971)

Jednego z najsłynniejszych pilotów w całej historii polskiego lotnictwa, a przy tym swojego dobrego przyjaciela, opisuje Fiedler tymi oto słowy:

Kto go osobiście znał, stawał przed jakąś zagadką. Nie sposób było ująć Urbanowicza w utarte kanony; wyrywał się z ludzkiego doświadczenia. Wszystko u niego było jak u innych myśliwców, mocna postawa i energiczna twarz, i czyste oko, a jednak wyczuwało się, że to jeszcze nie wszystko. Wyczuwało się coś zgoła nowego, jakiś nie napotkany dotychczas rys ludzki, bez przeszłości, bez porównań. A potem nagle przychodziło jakby olśnienie: metal. Tak, było to wyraźnie upersonifikowanie metalu. To nerwowa stal. Błysk w jego jasnych oczach, dosadny dźwięk jego słów, rześkość jego ruchów – to jakby aluminium, lekkie a mocne, które, przybierając duszę i ciało, stworzyć musiało właśnie taki, a nie inny wyraz życia. Nie dziw, że Urbanowicz i samolot stanowili tak zgraną ze sobą spójnię.

Wojennymi przeżyciami i zasługami Urbanowicza można by obdzielić kilka życiorysów: pierwszy, sowiecki samolot zestrzelił jeszcze przed wojną; następnie walczył we wrześniu 1939, później w bitwie o Anglię – początkowo w składzie brytyjskiego Dywizjonu 145, ostatecznie zaś w słynnym polskim Dywizjonie 303, którym dowodził w najdramatyczniejszych i najbardziej bohaterskich zarazem chwilach zmagań; wreszcie egzotyczny epizod w Chinach, gdzie przy boku Amerykanów walczył z Japończykami i strącał myśliwce pilotowane przez skośnookich lotników… Na swym oficjalnym koncie zestrzeleń zgromadził Urbanowicz 18 zestrzeleń pewnych (łącznie z tym przedwojennym) oraz 1 prawdopodobne, co uplasowało go na drugim miejscu wśród wszystkich polskich myśliwców (wyprzedził go jedynie Stanisław Skalski).

Pisząc niedawno w artykule Orły Zemsty (Nasza Historia nr 5/2014) m. in. właśnie o Urbanowiczu, zawahałem się przed kategorycznym stwierdzeniem, że omal nie zabił on zestrzelonego i opadającego na spadochronie własnego dowódcy, majora Zdzisława Krasnodębskiego, biorąc go za Niemca. Według relacji Krasnodębskiego, pędzący już na niego z morderczymi zamiarami Urbanowicz w ostatniej chwili rozpoznał swego dowódcę i przyjaciela po kolorze kamizelki ratunkowej (niemieckie były jaśniejsze). Po starannym rozważeniu sprawy napisałem jednak, że Urbanowicz nie przyznaje się przecież do takiego traktowania niemieckich lotników, a zatem prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jak było naprawdę…

I możliwe, że się pomyliłem. Otóż wygląda na to, że tego rodzaju świadectwo Urbanowicza, mówiące o tym, w jaki sposób mógł on traktować strąconych lotników niemieckich, jednak istnieje! W tej samej bowiem Kronice Dywizjonu 303, w której rozstrzelanie przez siebie niemieckiego skoczka opisał Witold Łokuciewski, a Mirosław Ferić stwierdzał, że od podobnego postępku odwiodła go świadomość, że widzieliby to sprzymierzeńcy… w dokładnie tej samej kronice znajduje się również wymowny wpis Witolda Urbanowicza:

… atak, dwóch niemców na spadochronach. Przypomniały mi się wszystkie zbrodnie w tym momencie niemców. Przekonałem się czy to rzeczywiście niemiec, doszedłem no i co to dużo gadać cobyście państwo zrobili na moim miejscu. Jednego bandyty mniej, właściwie zbrodniarza.

Podobnie jak wpis Łokuciewskiego, także i ten odnotował Jacek Kutzner, znany badacz historii Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie i wielki w ich dziedzinie autorytet (powyższy cytat zamieścił na forum dyskusyjnym Mysliwcy.pl).

Nawet najbardziej uważny czytelnik nie wypatrzy tej sceny w biografii „Witold Urbanowicz – chluba polskich skrzydeł” autorstwa Wojciecha Krajewskiego. W odnośnym fragmencie relacji Urbanowicza z tamtego powietrznego starcia, cytowanym przez jego biografa za książką Kazimierza Węgrzeckiego Kosynierzy Warszawscy i bardzo podobnie brzmiącym, została ona pominięta. Trudno powiedzieć, czy uczynił to sam Urbanowicz, czy też autor Kosynierów Warszawskich – lecz tak czy inaczej efekt jest taki, że narrator przypomina sobie zbrodnie Niemców, po czym nagle… spostrzega kolejną formację niemieckich samolotów i podejmuje z nią walkę. Zabicie niemieckiego skoczka z jego relacji tej wyparowało!

Skłania też do zastanowienia, że sam Urbanowicz w swoich relacjach niekonsekwentnie opisuje swój stosunek do Niemców – to zaprzecza swej nienawiści do nich, to znów takową nienawiść podkreśla. Raz pisze następująco (tutaj i w kolejnym cytacie pogrubienie moje):

Nigdy nie czułem do nich nienawiści. Oglądałem ich zbrodnie w czasie bombardowań w Polsce i teraz w Anglii. Ale nie chciałem hodować w sobie nienawiści, tak jak to robili Niemcy. Strzelając do nich, przede wszystkim wytrącałem im broń. Przy tej okazji pozbawiałem ich życia. Nie byłem z tego dumny.

Kiedy indziej zaś stwierdza Urbanowicz wprost:

Mój przeciwnik był doświadczonym pilotem i jego samolot był o wiele lepszy od mojego Hurricane’a. Przyczyną dla której nie zostałem zestrzelony przez mojego przeciwnika, było prawdopodobnie moje większe doświadczenie jako pilota myśliwskiego. Byłem przez 3 lata instruktorem w szkole myśliwców w Polsce, a ponadto byłem w doskonałej kondycji psychicznej. A poza tym nienawidziłem nazistowskich lotników.

Dwie jednoznaczne, lecz biegunowo wręcz ze sobą sprzeczne deklaracje!

Mimo też zapewnień Urbanowicza o braku nienawiści oraz (czasami) współczuciu dla Niemców, negatywne emocje wobec nich często przebijają spomiędzy wierszy jego wspomnień pod tytułem Świt zwycięstwa. Piloci Luftwaffe to dla autora na ogół fanatycy oraz zwykli mordercy. „Czy można nazywać asem kogoś, kto bez powodu napada cudze kraje i strzela do ludzi na spadochronach?” – pyta retorycznie Urbanowicz. A przecież jest to uogólnienie – nie wszystkim przecie żołnierzom Hitlera paliło się do wojaczki pod wodzą Hitlera i dalece nie wszyscy piloci Luftwaffe mordowali bezbronnych. Wielu brytyjskich towarzyszy broni Urbanowicza po wojnie pojednało się, a nawet zaprzyjaźniło z dawnymi nieprzyjaciółmi, w których odnaleźli wręcz bratnie dusze. Rzecz jasna bywali i tacy weterani RAF-u, którzy niemieckich lotników nie chcieli znać jeszcze przez długie lata po wojnie. Najwidoczniej podobnie było i w przypadku Urbanowicza. Przykładowo, w liście do Marka Fiedlera wyrażał się o niemieckich myśliwcach w sposób pełen pogardy, oskarżając ich nawet o tchórzostwo i zawyżanie liczby zestrzeleń. Z tekstu listu wynika, że autor odnosi się do wspomnień asa Luftwaffe Adolfa Gallanda. Tymczasem tego akurat myśliwca o tchórzostwo trudno posądzić: Galland nawet po awansowaniu na coraz to wyższe stopnie rwał się do bojowego latania i nie dał się od niego powstrzymać, a ostatnie zwycięstwo odniósł już pod sam koniec wojny, jako generał lotnictwa myśliwskiego, na odrzutowym messerschmiccie 262. Być może Urbanowicz błędnie interpretował fakty. Messerschmitty 109, z którymi walczył nad Anglią, miały stosunkowo niewielki zapas paliwa i być może oddalały się zamiast osłaniać bombowce (co było przyczyną takiego a nie innego ich osądu) dlatego, że kończyła im się benzyna. Także i najlepszą dla szybkiego Bf 109 taktyką był błyskawiczny atak i następnie właśnie ucieczka w nurkowaniu na pełnym gazie… Co zaś do zawyżania liczby strąconych przez siebie samolotów – zdarzało się ono lotnikom wszystkich walczących stron i nawet Polacy nie stanowili pod tym względem wyjątku.

Na pytanie, czy Witold Urbanowicz należał do tych polskich myśliwców, którzy zabijali zestrzelonych lotników niemieckich, z całkowitą pewnością odpowiedzieć się nie da. Zawsze można podnieść wątpliwość, czy aby jego wpis do Kroniki Dywizjonu 303, niby to koronny w końcu dowód, nie jest jakąś niewczesną przechwałką czy żartem. Oryginalne wszelako trzeba by mieć poczucie humoru, by zmyślić taki szczegół! Zatem wpisom Urbanowicza i Łokuciewskiego, czy też słowom Krasnodębskiego, mądrzej byłoby jednak wierzyć. Tym bardziej, że nie są to jedyne poszlaki wskazujące na to, że polscy piloci, wśród których był i Witold Urbanowicz, do nieprzyjaciół na spadochronach rzeczywiście strzelali – skądinąd czyniąc to samo, co wielu Niemców oraz aliantów.

Arkady Fiedler obrazowo porównał Urbanowicza do metalu. Trzeba się poważnie liczyć z tym, że metal ów, metal bez wątpienia lśniący, piękny i ostry – posiadał też jednak drugą, mroczną stronę.

Fiedler i Urbanowicz

Arkady Fiedler i Witold Urbanowicz (repr. z: Arkady Fiedler, Dywizjon 303, Poznań 1972)

Bibliografia:

Arkady Fiedler Dywizjon 303, Pelplin 2009

Adolf Galland Pierwsi i ostatni, Gdańsk 2007

Wojciech Krajewski Witold Urbanowicz – legenda polskich skrzydeł, Piekary Śląskie 2008

Witold Urbanowicz Świt zwycięstwa, Warszawa 1971

Forum dyskusyjne Dws.org.pl (http://dws.org.pl/viewtopic.php?f=59&t=133589&sid=b1b6bdff0e66efda892ef37806f658de dostęp. 07.05.2014, 23.00)

Forum dyskusyjne Mysliwcy.pl (http://www.mysliwcy.pl/forum/watki.php?id=119&ustaw=nw&s=2 dostęp. 07.05.2014, 23.00)

Komentarze (12):

  1. Euro

    Okazuje się, że rosyjską manierę pisania „niemcy” z małej litery – sprzeczną z polską ortografią – stosowali w latach 40-tych XX wieku nie tylko polscy komuniści, lecz także polscy narodowcy, zwolennicy sanacji i endecji.

    Myślę, że już się Pan nie dziwi, używanej przeze mnie zbitce pojęciowej: „endecko-sanacyjno-komunistyczny” :)))

  2. pterodaktyl

    Jakby to pedziec: ta cala tematyka mnie nie za bardzo intresuje, bo „nie tyczy”.
    Ale u nas w Chorzowie nazwisko Urbanowicz zle sie kojarzy, zle wonio ((byla) nazwa m.in. ulicy).
    Podobnie: Mieleckiego, Szabatowskiego itd., ale tez: Wieczorka.

  3. zbigniew

    strzelanie do niemieckich lotników jest jedynym rozsadnym wyjściem .Bandyckie wyczyny luftwafe w 39 roku atakowanie ludności cywilnej / w tym rodziny mojej matki która uciekała przed tymi oprawcami / w tym spalenie grupy młodzieży / w tym mojego wójka /w nalocie na wieś gdzie nie było jednego żołnierza sprawia że strzelanie do tych bandytów było obowiązkiem.

  4. zak1953

    Szanowny Gospodarzu. Wszystkie wojny niosą z sobą okrucieństwa i zachowania, których nie pochwalamy i nie ujawniamy na co dzień. W końcu, starania o morale żołnierzy i ich skuteczność w walce przewidują stosowanie różnorakich metod i środków, aby wycisnąć z żołnierza rozterki i zahamowania w walce. On ma być tylko zwycięzcą (czyli tak naprawdę maszyną do zabijania). A zwycięzców się nie sądzi i nie ocenia. Przynajmniej nie w czasie zdarzeń. Refleksje przychodzą dopiero z czasem.

  5. Rudolf

    Co by mnie interesowalo, cos ze tak powiem odwrotnego :

    Jest wiele relacji o linczach na zachodnich lotnikach zrzucajaych bomby na terenie Rajchu, przez ludnosc miejscowa. Powody: i bezposrednie wrazenie skutków bombardowan, a wiec spontaniczna reakcja – ale tez wynik nazistowskiej propagandy i hecy.

    Po wojnie szczególnie Amerykanie szukali winowajców i niektórych potem nie tylko osadzili, ale tez ukarali )kilka razy smiercia).

    Jak wiemy, byly i u nas bombardowania (Rosjanie, Anglicy, …) choc dopiero dosc pózno, za to czesciwo szczególnie mocne (np. Blechhammer/Blachownia). – Czy sa udokumentowane jakies przypadki takich aktów zemsty na zestrzelonych lotnikach ?
    I

  6. Rudolf

    Dodam, ze mój opa calkiem na koncu, wracajac do domu, zostal ranny w okolicy Gliwic – wlasnie przez celowy atak samolotowy na pociag, przy czym na pociagu siedzialy – na dachu – setki, jak nie tysiace osób, w mundurach i w cywilu. A bylo to w bialy dzien, wiec widzial. Nie wiem, kto to byl, mogli byc tez Radzieccy, bo pod koniec byli grozni tez w lufcie.

  7. jok

    Film o bitwie o Anglię: https://www.youtube.com/embed/ptijNcDanVw
    Jest mowa o Witoldzie Urbanowiczu i o innych niesamowitych polskich pilotach. Zadziwili Anglików. Nauczyli ich walczyć po nowemu. Dzięki nim Anglicy wygrali bitwę o Anglię. Odpłacili się zdradą.
    Co do zestrzelonych pilotów niemieckich, to zapewne po rekonwalescencji i po zakończeniu bitwy o Anglię bezkarnie bombardowali Powstańców Warszawskich. Trudno mieć dla nich względy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*