Dezerterzy i zdrajcy. Nieznane oblicze Ślązaków w WP

Kategorie: Bez kategorii

Demoralizacja, dezercja, a nawet zdrada wśród Ślązaków służących w Wojsku Polskim – czy to możliwe? Ucieczki Ślązaków z Wehrmachtu „do Andersa” – to i owszem. O tych mówi się często. W niejednej śląskiej rodzinie zachowały się fotografie ojców czy dziadków zarówno w mundurze feldgrau, jak i brytyjskim khaki z naszywką „Poland”. Czy jednak mogło być na odwrót? Czy Ślązak porzucał czasem polski mundur, a następnie przywdziewał niemiecki? Tak! Nie tylko tak być mogło, ale bywało z całą pewnością.

Wojsko Polskie Katowice Urząd Wojewódzki

Żołnierze WP podczas uroczystości z okazji Dnia Wojska Polskiego, Katowice, lata 30 XX w. (fotografia z archiwum Ryszarda Parki)

Można wręcz powiedzieć, że na Śląsku, z jego skomplikowaną historią, boleśnie przeciętym od lat 20. XX wieku polsko-niemiecką granicą, na Śląsku, gdzie bodaj jeszcze boleśniejsza, bo duchowa granica między Polską a Niemcami przebiegała nieraz w poprzek najbliższej nawet rodziny – na tym Śląsku było to wręcz nieuniknione. Oficer WP spotykający w oflagu swego dawnego, śląskiego podkomendnego jako strażnika – to też wcale nie scena z fabularnego filmu, ale historyczny fakt.
Większość Ślązaków służących w WP zapamiętana została – i słusznie! – jako żołnierze zdyscyplinowani, waleczni i ofiarni. Jednak faktem są też zachowania biegunowo wręcz różne. W najnowszej „Naszej Historii” przeczytać więc można o porzucaniu, a nawet zdradzie polskiego munduru, o dezercji wprost w szeregi Freikorpsu, o działającej w WP tajnej organizacji dywersyjnej Abwehry, o zdradzieckich strzałach w plecy i zamachach na oficerów, o licznym zbiegostwie z wycofujących się ze Śląska oddziałów. Przypadki takie potwierdza wiele źródeł. Mówią o nich nie tylko relacje świadków, ale i archiwalne dokumenty.
Warto przy okazji podkreślić, że problem dezercji w 1939 r. nie dotyczył wyłącznie Ślązaków. Po agresji sowieckiej WP zaczęli opuszczać również Ukraińcy i Białorusini . „O ile żołnierze pochodzenia ukraińskiego przed 17 września dobrze bili się w szeregach Wojska Polskiego, o tyle po tej dacie masowo dezerterowali z bronią w ręku – stwierdza historyk Czesław K. Grzelak. – Żołnierze pochodzenia białoruskiego po 17 września, jeśli chcieli, byli zwalniani do domów przez swoich dowódców lub sami »odmeldowywali się« z oddziałów wojskowych”.
Więcej w najnowszej „Naszej Historii”, w której zapraszam do lektury mojego artykułu „Dezercja i zdrada. Czarna karta WP śląskiego Września”.

Komentarze (3):

  1. zak1953

    Ślązacy są takimi samymi ludźmi z krwi i kości jak ich sąsiedzi z zachodu, wschodu czy południa. Pewnie nawet proporcje bohaterstwa i zeszmacenia będą podobne. Co ich różniło? Poza historią państwowości, chyba nic? W każdym razie trudno to tak opisać. Bo aż tak daleko, jeszcze chyba żaden badacz nie próbował wnikać w postawy i ich motywy, u ludzi zamieszkałych w promieniu 50 km od Trójkąta Trzech Cesarzy.
    Ale do rzeczy. II Rzeczpospolita nie miała żadnych wahań powołując do służby w WP Ślązaków, choć trzeba pamiętać, iż włączenie części Górnego Śląska do Polski nie było procesem jednomyślnego i pokojowego powrotu do „Macierzy”. To była arbitralna decyzja zewnętrznych mocarstw w stosunku do pokonanego państwa niemieckiego. I skutki tego faktu były odczuwane przez całą II RP. Szczególnie, ze państwo polskie bardzo szybko pokazało swą inną – niezgodną ze śląską tradycją – twarz.
    Trzeba pamiętać, że do czerwca 1922 roku wszyscy nowo-urodzeni, przyszli na świat w państwie niemieckim. Do tego spora grupa Ślązaków nie utożsamiała się z państwem polskim, którego obywatelami się stali, nie opuszczając bynajmniej nawet na moment rodzinnej zagrody czy podwórka. Śląskie elity nie zostały automatycznie włączone w polskie struktury państwowe na Śląsku. To byli poddani cara w większości starali się obsadzać istotne stanowiska w województwie i kształtować normę polskości wobec miejscowych.
    Również przegrane, choć militarnie niepokonane Niemcy, nie chciały godzić się z utratą prawie 60 % śląskiego przemysłu. Stąd jawne i niejawne działania różnych grup wpływu z Niemiec na Ślązaków.
    Głupotą byłoby przypuszczać, iż Abwehra i inne spec-służby III Rzeszy nie pozyskiwały agentury pośród żołnierzy polskich, których powoływała do obowiązkowej służby wojskowej II RP. Z pewnością Niemcy, a także i Sowieci mieli swoich agentów pośród rdzennych Polaków. Na to wskazuje sama statystyka.
    Nie da się ukryć, że państwo polskie nie było w stanie wygrać wojny we wrześniu 1939 r. Dla Ślązaków opuszczenie ich ziemi przez większość wojska polskiego, policję województwa śląskiego oraz administrację było wyraźnym i czytelnym sygnałem. 17 września 1939 r. po dołączeniu się do agresji żołnierzy Armii Czerwonej nie było już żadnych złudzeń, przynajmniej dla cywilów. Ślązacy w polskich mundurach podzieli los ich armii. Albo trafili do niewoli, albo uciekli przez Rumunię za granicę.
    Część Ślązaków zagarniętych do niewoli przez Armię Czerwoną, wróciła do domu przekazana przez Rosjan Wehrmachtowi i innym służbom III Rzeszy. Większość Ślązaków ze stalagów została wysegregowana, a następnie zwolniono ich do domów. Skąd szybko, bo jeszcze przed niemiecką agresją na Zachód, zostali powołani do wojska niemieckiego. Niemcy byli pragmatyczni – śląscy żołnierze w polskich mundurach byli już ostrzelani i otrzaskani z wojną. Pobór do wojska niemieckiego był równie obowiązkowy jak do armii polskiej. Argumenty nowej-starej władzy na rzecz przyjęcia karty powołania do Wehrmachtu – zróżnicowane. A odmowa bardzo ryzykowna. I tak spora grupa Ślązaków zyskała drugie w krótkim czasie fotografie w mundurach. Do tego z zachowanymi stopniami wojskowymi. Te fotografie łatwo mieściły się potem w jednej, wspólnej ramce. I były dla rodzin dowodem na ślepy los, jaki zafundowała mieszkańcom Śląska historia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*