Nienawiść wrosła w serca przed wojną. Stadionowa przemoc jest odwieczna na Śląsku

Kategorie: Historia Śląska i okolice

Przemoc na śląskich stadionach jest starsza niż święta wojna fanów Górnika i Ruchu. Już w II RP bójki z udziałem piłkarzy i kibiców nie były rzadkością.

Ruch Pogoń Wilimowski

Przedwojenne spotkania śląskich klubów z Pogonią Lwów prasa nazywała „polowaniem na kości”. Na zdjęciu mecz Ruch – Pogoń, pierwszy z prawej Ernest Wilimowski, śląska supergwiazda (foto SBC)

Ktoś nie znający historii Ruchu Chorzów, a mający  świadomość obecnego, powszechnego wśród fanów „Niebieskich” podkreślania swej śląskości przy jednoczesnym kontestowaniu polskości, zdziwić się może, poznawszy okoliczności powstania klubu. Ruch założono w 1920 r., obok wielu innych klubów sportowych, z inicjatywy polskich działaczy plebiscytowych. Cała akcja miała więc oczywisty podtekst polityczny, wpisując się w polsko-niemiecką polityczną walkę o rząd śląskich dusz.
Czytając prasę z lat międzywojennych, często natykamy się na wzmianki o bójkach z udziałem zawodników i kibiców. Przykładem mecz 1 F.C. Kattowitz z  Dębem Katowice: „Z galerii słychać okrzyki »Brecht den Dytko das Bein« (złam Dytce nogę). Na 15 minut przed zakończeniem meczu doszło do ordynarnej bójki. (…) Gracze F.C., nie chcąc dopuścić do wykonania rzutu karnego, rzucili się na graczy Dębu, a w chwilę później publiczność wdarła się na boisko”.
Czyżby więc u fundamentów stadionowej agresji na Śląsku leżały antagonizmy polsko-niemieckie? Ano niekoniecznie. Śląscy Niemcy tłukli się też między sobą. „Bramkarz Peter-Paula, który ciągle pozwalał sobie na różne wyzwiska na graczy Freie Turner, otrzymał silny cios w twarz od jednego z graczy Freie Turner, po czem powstała istna bójka wśród graczy, jak i publiczności” – donosił zdegustowany komentator po meczu dwóch niemieckich klubów w czerwcu 1934 r.

Freie turner bójka 25 06 34

Notka prasowa o bijatyce na meczu niemieckich drużyn (foto SBC)

Nie wyobrażajmy sobie jednak, że gracze i kibice ówczesnych polskich śląskich drużyn ulepieni byli z innej gliny. Iż tak nie było, potwierdza np. prasowa notka z października 1938 r.: „W związku z coraz częstszymi wypadkami bójek i awantur na śląskich boiskach piłkarskich, Wydział Gier i Dyscypliny Śląskiego O.Z.P.N., po wyczerpaniu wszystkich możliwych już ostrzeżeń, postanowił wobec dalszych bójek wyeliminować od dalszego udziału w mistrzostwach trzy kluby: KS. Ruch Radzionków, KS. 25 Wełnowiec i Jedność Michałkowice”.
Podobny co Ruch rodowód ma bytomska Polonia. Po tym jednak, jak Bytom pozostał w 1922 r. po niemieckiej stronie podzielonego granicą Górnego Śląska, klub rozwiązano. Jego reaktywacja w 1945 r. była praktycznie startem od zera. Stanowiła  zarazem symbol radykalnej odmiany oblicza niemieckiej części przedwojennego Śląska: w barwach klubu wyszli na boisko wygnańcy z zagarniętego przez Sowietów Lwowa. Grał w nim m.in. Michał Matyas, zawodnik przedwojennej Pogoni Lwów, którego piłkarze i kibice śląskich klubów wciąż musieli dobrze pamiętać. Bo też jeszcze nie tak dawno temu spotkania Ślązaków ze lwowiakami były widowiskami mało sportowymi, za to brutalnymi („ogólne polowanie na kości” – orzekła jedna z gazet). Co dopiero, gdy z Pogonią grali ci „niemieccy” Ślązacy, jak AKS Chorzów. W 1939 r. to właśnie po brutalnym ataku Matyasa bramkarza AKS-u Romana Mrugałę zniesiono z murawy nieprzytomnego i z powybijanymi zębami. Jego zaś klubowego kolegę Jerzego Wostala aresztowała po meczu we Lwowie policja za… lżenie narodu polskiego (nie wytrzymał zaczepek kibiców Pogoni, wyzywających go za używanie niemieckiego, i szpetnie im przygadał).

Wostal

Prasa o aresztowaniu Wostala z AKS Chorzów podczas meczu z Polonią Lwów (foto SBC)

A „polski” Ruch też nie miał lekko. W 1934 r., po tym jak Edmund Giemsa wrócił ze Lwowa z pękniętą kostką, śląska prasa czując, co się święci podczas rewanżowego spotkania, apelowała do kibiców o spokój i sportowe przyjęcie Pogoni (która, tak czy inaczej, z góry zwróciła się o ochronę policji). Wezwania nie poskutkowały. „Pogoń wbiegającą na boisko Ruchu przywitała publiczność gwizdami i okrzykami »fuj«”.

Ruch Pogoń

To właśnie temu spotkaniu we Lwowie gracze  Pogoni zawdzięczali nieprzyjazne przyjęcie przez kibiców Ruchu (foto SBC)

Wszystko to działo się jeszcze przed narodzinami Górnika Zabrze, ale grunt pod największą świętą wojnę śląskich kibiców został przygotowany już dawno temu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*