Zajrzeć pod skórę Małgorzatki

Kategorie: Historia Śląska i okolice

I tak oto długo oczekiwane badania archeologiczne pod kościołem św. Małgorzaty w Bytomiu zaczynają przynosić pierwsze efekty. O ich wynikach naukowcy wyrażają się jeszcze z pewną dozą ostrożności, ale i z wyczuwalną nadzieją.

Wykopaliska we wnętrzu kościoła św. Małgorzaty. Przed ołtarzem natrafiono na ślady pochówku.
(fot. Tomasz Borówka)

– Dzięki wykopaliskom udało się nam dotrzeć do kamiennej konstrukcji. Jeśli okaże się, że są to fundamenty nieistniejącego już kościoła romańskiego, będzie to przełomowe odkrycie w tym miejscu – relacjonuje Beata Badura, archeolog z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

Kamienna konstrukcja, o której mówi pani archeolog, to fragment masywnego muru, usytuowany nieopodal wejścia do obecnego, XIX-wiecznego kościoła. Jak dotąd odsłonięto zaledwie jego część. Co to takiego?

Tu hipotez jest kilka. Najostrożniejsza zakłada, że to tylko fragment podmurówki któregoś z istniejących niegdyś na tym miejscu kościołów drewnianych. Wedle hipotezy najśmielszej – mur może być pozostałością wieży romańskiej świątyni, prawdopodobnie wyobrażonej na sławetnym tympanonie Jaksy z klasztoru na wrocławskim Ołbinie. Ten pierwszy bytomski kościół datuje się na ogół na drugą połowę XII wieku (choć np. Jerzy Rajman nie wyklucza, że budowla ta istniała już w wieku XI). Zapewne był on orientowany, czyli skierowany swoim prezbiterium mniej więcej na wschód (w średniowieczu różnie tu z precyzją bywało – jako że nie znano jeszcze kompasu, kierunek wytyczano wedle słońca w południe w różnych dniach roku, nie bacząc na wynikające z tego odchylenia). Wieża usytuowana była na przeciwnym końcu świątyni, zaś relikt muru odkryto właśnie od strony zachodniej. Rzecz jasna, jak dotąd nie wiadomo, czy aby architektura prawdziwego romańskiego kościoła św. Małgorzaty nie odbiegała od tego z tympanonu, mogącego przecież być wytworem wyobraźni średniowiecznego artysty rzeźbiarza. Nieodległy kościół w Siewierzu, datowany na przełom wieku XI i XII, w ogóle wieży nie ma i nigdy takowej nie posiadał!

Tajemniczy mur bynajmniej jednak nie musi wiązać się z hipotetyczną wieżą. Tworzące go kamienie mogły pochodzić z muru nawy dawnego kościoła, a nawet na swoje obecne miejsce trafić dopiero po jego zburzeniu, wykorzystane wtórnie. Nie wiadomo, dlaczego kościół romański nie przetrwał, ale całkiem możliwe, że padł ofiarą jakiegoś kataklizmu. Czyżby wojennego? Najazd mongolski, walki książąt dzielnicowych… Sporo się działo w tym XIII wieku. Czy śladami nieznanej katastrofy są drobne fragmenty łupku, których mnóstwo przyniosły wykopaliska? Mogą one pochodzić z dachu zniszczonego kościoła.

Tym, co może być pomocne w określeniu wieku zagadkowego muru i pozwoli, miejmy nadzieję, powiązać go z którymś kościołem na Wzgórzu Św. Małgorzaty, jest niepozorna niby to zaprawa murarska. A ściślej mówiąc – jej skład. Zostanie on poddany analizie. Gips czy wapno, procent zawartości piasku – wszystko to może przypisać wzniesiony przy użyciu takiej a nie innej zaprawy mur do konkretnej epoki. Jakiej?

Czy ten mur jest liczy sobie ponad 800 lat i jest reliktem romańskiego kościoła św. Małgorzaty?
(fot. Tomasz Borówka)

Archeologowie nie przyznają się nam do tego wprost – no w każdym razie na tak wczesnym etapie wykopalisk – ale nietrudno się domyślić, że upragnionym przez nich rezultatem wykopalisk na Małgorzatce byłoby jednoznaczne zidentyfikowanie reliktów pierwotnego kościoła. Rzecz jasna profesjonalizm nie pozwala naukowcom przesądzać tu z góry wyniku, jaki mają przynieść badania. No i przecież chwała im za to! Zwłaszcza, że przed nimi jeszcze wiele pracy.

Archeologowie dopiero zajrzeli pod skórę obiektu swych badań.
(fot. Tomasz Borówka)

– To jak podczas operacji chirurgicznej – żartuje uczestniczący w wykopaliskach dr hab. Piotr Boroń z Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego – Jak dotąd rozcięliśmy tylko fragment skóry. Do tego, co pod nią, trzeba się dopiero dobrać.

P.S. Kamienny mur o nieco innej strukturze odsłonięto także pod ołtarzem. Przed nim, w nawie głównej, odkryto ślady pochówku. Plonem wykopalisk jest także spora ilość dewocjonaliów i monet, w tym i średniowiecznych. Wszystkie one poddane zostaną drobiazgowym badaniom.

Beata Badura: Udało się nam odkryć groby dziecięce, prawdopodobnie z XIX wieku, a w nich okucia trumien i krzyżyki. Podczas prac archeologicznych prowadzonych zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz kościoła, natrafiliśmy na duże ilości kości ludzkich, a także na średniowieczną ceramikę i monety.
(fot. Archiwum Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*