Archiwa kategorii: Książki

Historyczna książka na lato? Z największą przyjemnością! „Podwodni myśliwi” to pasjonująca opowieść o brytyjskich okrętach podwodnych czasu zimnej wojny.

Podwodni mysliwiGdy wypatrzyłem tę książkę na półce w supermarkecie i rozpoznałem nazwisko autora na okładce, decyzję o zakupie podjąłem w ułamku sekundy. Iain Ballantyne jest wprawdzie pisarzem, o którym mało kto w Polsce słyszał (o ile mi wiadomo, „Podwodni myśliwi” są jego pierwszą książką przetłumaczoną na język polski), ale to autor powszechnie w świecie znany, a zajmujący się historią Royal Navy, brytyjskiej marynarki wojennej. Jedna z jego książek opowiada o pancerniku HMS „Warspite” (przy okazji – ją także gorąco polecam każdemu maryniście):

WarspiteSpadkobiercą nazwy tego słynnego okrętu został nowoczesny okręt podwodny i to właśnie zainspirowało Ballantyne’a do napisania książki o nim i jego atomowych pobratymcach. Podmorska zimna wojna toczyła się na krawędzi wojny najzupełniej realnej, a brytyjscy podwodniacy niejednokrotnie ocierali się o śmierć. „Podwodnych myśliwych” czyta się więc niczym kultowy technothriller „Polowanie na Czerwony Październik”. Ale to książka w stu procentach oparta na faktach, powstała dzięki relacjom ludzi, którzy przez lata ryzykowali życiem w nieprzyjaznych głębinach oceanu.

Sokoly-kapitana-Ebbinghausa_okladka_mTa książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto interesuje się wrześniem 1939 na Górnym Śląsku. Powiedzieć, że „Sokoły kapitana Ebbinghausa” oddają najaktualniejszy stan badań  nad Freikorpsem Ebbinghaus – byłoby stwierdzeniem stanowczo nazbyt skromnym.

Monografia Grzegorza Bębnika – historyka znanego z takich m.in. publikacji jak „Wrzesień 1939  r. w Katowicach”, „Wrzesień 1939  r. na Górnym Śląsku” czy „Koniec pokoju, początek wojny” – po prostu sama wytycza nowy standard wiedzy na temat Sonderformation Ebbinghaus.
Organizację tę sformowała w sierpniu 1939 Abwehra, wyznaczając jej zasadniczo jeden tylko cel: przejęcie w nietkniętym stanie górnośląskiego przemysłu. Abwehra – zresztą bezpodstawnie – spodziewała się, że Polacy w razie odwrotu ze Śląska zamierzają zniszczyć jego zakłady przemysłowe. Początkowo miały temu zapobiec istniejące na terytorium Polski organizacje konspiracyjne, te jednak w połowie sierpnia 1939 zostały rozbite w wyniku sprawnej akcji Policji Województwa Śląskiego. Ich zadanie przejęła sklecona ad hoc Sonderformation, której paramilitarne oddziały 1 września 1939 uderzyły na nadgraniczne obiekty przemysłowe – ze skutkiem skądinąd marnym, a dla nich samych katastrofalnym.

Mija się więc z prawdą – jak przekonująco dowodzi autor – częste wcześniej podciąganie pod szyld Freikorpsu wszelkiej maści niemieckich działań dywersyjnych (w tym i takich poza terenem Śląska!). Nawiasem mówiąc, było to nie tylko domeną powojennych historyków i publicystów, bo zaczęło się jeszcze w latach triumfu III Rzeszy, gdy chętnych do kreowania się na weteranów Freikorpsu Ebbinghaus nie brakowało…
Bardziej niż owymi nieudanymi w sumie atakami 1 września, w pamięci strony polskiej Sonderformation Ebbinghaus zapisała się zbrodniami popełnionymi przez jej członków w dniach następnych. W książce znajdziemy więc np. sceny selekcji i następnie egzekucji mieszkańców Orzesza o propolskich postawach.
Także opisując pamiętny 4 września w Katowicach, autor podkreśla, że rozstrzeliwującymi byli właśnie bojownicy Freikorpsu. Oni też maltretowali więźniów piwnicznego aresztu w Nowym Bytomiu, gdzie szczególnym sadyzmem wykazał się Emanuel Donitzka, indywiduum wyjątkowo odrażające. Za popełnione wtedy ze szczególnym okrucieństwem morderstwa został on skazany na śmierć… jeszcze podczas wojny przez niemiecki sąd. Łagodniejszy wyrok otrzymał dowódca Donitzki, Karl Rolle. Ale przy okazji wyrzucono go z NSDAP. Dzięki książce prześledzić możemy także dalsze losy innych członków kadry Sonderformation.
Dla niejednego z nich wrzesień 1939 był dopiero początkiem kariery. Ewald Wulfen (który wcześniej nosił nazwisko Wieczorek) został burmistrzem Imielina. Georg Joschke powrócił z frontu wschodniego dosłownie obwieszony bojowymi odznaczeniami. Człowiek zaś, który stał na czele Sonderformation – kpt. Ernst Ebbinghaus – po prostu wrócił do zawodu. A był górnikiem, cenionym specjalistą.

Dwie świetne książki Rogera Crowleya o walce dwóch światów, europejskiego i islamu, w XV i XVI wieku w basenie Morza Śródziemnego. „1453 Upadek Konstantynopola” i „Morskie imperia” zabierają nas w epokę mało znaną a przeciekawą.

1453

O czym opowiada „1453” – mówi sam jej tytuł. „Morskie imperia”, poświęcone są późniejszej ekspansji Imperium Osmańskiego na Morzu Śródziemnym, z trudem zastopowanej na Malcie i pod Lepanto. Tych, którym z racji zainteresowania historią Śląska bliscy są Habsburgowie, zainteresuje może też i to, że walną rolę w powstrzymaniu Turków odegrali wtedy dwaj władcy z tej wielkiej dynastii: Karol V i Filip II.

Morskie imperiaCesarze, sułtani i papieże, admirałowie i korsarze, joannici i janczarzy, potężne armie i wielkie floty, pragmatyzm i fanatyzm, bitwy i oblężenia, bohaterstwo i tchórzostwo… Książki aż kipą od pełnokrwiście nakreślonych postaci i dramatycznych wydarzeń, a cały ten niby to zamierzchły świat autor opisuje w sposób budzący liczne skojarzenia z naszą współczesnością.

(Roger Crowley, 1453 Upadek Konstantynopola, Rebis, Poznań 2013, cena 43,90 zł; Morskie imperia, Rebis, Poznań 2012, cena 45,90 zł)