Punkt oporu „Łagiewniki”, jeden z najważniejszych odcinków polskich fortyfikacji na Śląsku, zbudowany został na przedpolach Chorzowa. A w samym Chorzowie ulokowano punkt dowodzenia Obszaru Warownego „Śląsk”.

… Jest niespokojna noc z 31 sierpnia na 1 września 1939. Z coraz to nowych odcinków polskich fortyfikacji, od Piekar na północy aż po Wirek na południu, do dowództwa Obszaru Warownego „Śląsk”, mieszczącego się w wielkim schronie na Górze Wyzwolenia w Chorzowie, napływają alarmujące meldunki o atakach niemieckich dywersantów. Czy to już wojna? Tak! Oto jej wybuch potwierdza radio, a zresztą do schronu przybywa pod strażą pierwszy jeniec z Freikorpsu. Zostaje czym prędzej przesłuchany…
W historyczną atmosferę tamtego pełnego napięcia czasu możemy wczuć się zwiedzając ów schron w dzisiejszym parku Redena. Przetrwał bowiem do naszych czasów, a kilka lat temu został staraniem członków Stowarzyszenia na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” zrewitalizowany. Teraz mieści nowoczesną izbę muzealną Września 1939, w której historię obejrzymy z bliska, dotkniemy i usłyszymy.

1

Zaaranżowana w jednym z pomieszczeń schronu dowodzenia scena przesłuchania jeńca

Chorzów może pochwalić się także drugim odrestaurowanym przez „Pro Fortalicium” obiektem Obszaru Warownego. To Schron Bojowy nr 5 przy ulicy Katowickiej, który należał do silnie umocnionego i rozbudowanego punktu oporu „Łagiewniki”, mającego osłaniać Chorzów i jego przemysł od strony granicy z Niemcami. Obecnie również mieści izbę muzealną i jest wielką atrakcją dla wszystkich zainteresowanych miitariami, zwłaszcza przedwojennym Wojskiem Polskim i wrześniem 1939 na Śląsku

4

Marcin Bojdoł z Pro Fortalicium prezentuje ekspozycję w Schronie Bojowym nr 5

3

Dioramę przedstawiającą przekrój tego schronu można obejrzeć w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu (fot. Maciej Gapiński)

Dziś Łagiewniki – za czasów II Rzeczypospolitej samodzielna gmina – są już dzielnicą Bytomia, ale część dawnej tarczy Chorzowa zachowała się też w jego własnych granicach. Poza schronem przy Katowickiej istnieją tu m.in. tradytor (schron artyleryjski) oraz dawne koszary.

6

Tradytor dla armaty 75 mm. Punkt oporu „Łagiewniki” posiadał aż trzy tego rodzaju schrony

2

Ten dom przy ulicy Katowickiej to byłe koszary kompanii fortecznej

a

Schron magazynowy. Składowano w nim głównie amunicję

b

Komora kabli telefonicznych – jeden z trudniejszych do odnalezienia w terenie obiektów punktu oporu „Łagiewniki”

Z kolei w chorzowskiej dzielnicy Maciejkowice znajdują się schrony innych odcinków polskich fortyfikacji. Na pograniczu Chorzowa i Bytomia doprawdy jest co zwiedzać – i w przyszłości jeszcze na nie powrócimy.

5

Schron bojowy w Maciejkowicach

Zacznijmy od ciekawostki: punkt oporu Obszaru Warownego „Śląsk” na Wzgórzu 304,7 pojawia się w słynnej „Wieży spadochronowej” Kazimierza Gołby.

Tak widzi go z pociągu jeden z bohaterów tej zarazem kultowej, jak i wielce kontrowersyjnej (zależy, kto czyta) powieści: „Szczególnie tajemniczo wyglądało otoczone kolczastym płotem wzgórze między stacjami Dąbrówka Wielka i Chorzów. Na wielkiej i pustej przestrzeni nie było żadnych osobliwych śladów. Jak za czasów najbardziej spokojnych stał tam przy płocie żołnierz z karabinem (…)”. Obecnie nie ma tam już ani wojska, ani owego płotu, ani nawet samej linii kolejowej. Ale tajemnicze wzgórze po dziś dzień wprost usiane jest schronami i warte zwiedzenia. Tym bardziej, że to tutaj właśnie, koło Piekar-Dąbrówki Wielkiej, zobaczymy najstarsze polskie schrony na Śląsku.

Jeden z kilku schronów bojowych dla cekaemu na Wzgórzu 304,7:
1A oto inny jemu podobny, ale znajdujący się już po południowej stronie szosy Bytom-Siemianowice Śląskie (dzisiejszej trasy DK94) i na terenie tego ostatniego miasta:
1aTego typu schronów jest na wzgórzu w sumie 6, z tym że jeden z nich zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych, posiadając aż 2 półkopuły bojowe:
2W kępach zarośli znajdziemy również dwa schrony pozorne. Tak wygląda jeden z nich:
4Kiedyś było ich więcej, ale resztę zasypano lub nawet zniszczono. To drugi z ocalałych:
3Dawny magazyn amunicji jest ukryty w zagłębieniu terenu, które miało też ograniczyć skutki ewentualnej eksplozji:
15Kolejny magazyn amunicji historię ma oryginalną: nim przejęło go WP, był prochownią niegdysiejszych kamieniołomów:10Niemal przy DK94, ale od jej północnej strony, znajduje się tradytor – schron artyleryjski. Do środka da się wejść, ale ostrożnie tam, by nie wpaść w któryś z szybów do dolnej, mocno podtopionej kondygnacji (na którą nawet świadomie lepiej wcale nie schodzić). Te wrota to wjazd dla armaty 75 mm:
5Przed jedną z dwóch strzelnic dla tego działa (fot. Roman Kiera):
5bW tej kopule pancernej tradytora miał swe stanowisko obserwator artylerii:
5aA ta niepozorna ściana ze strzelnicą to relikt najstarszego być może polskiego schronu na Śląsku, zbudowanego jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku:
8I z kolei jeden z nowszych obiektów, już w granicach administracyjnych Chorzowa – również tradytor, ale dla przeciwpancernego działka 37 mm:
6Także i on posiada dwie kondygnacje. Na dolną schodzi się przez włazy (nie pomylić z windą amunicyjną) z drabinkami:
7Jej zwiedzenie jest możliwe dla dorosłego, sprawnego człowieka i może być dużą frajdą, ale bezwzględnie należy przy tym zachować ostrożność oraz zdrowy rozsądek. Kiedyś miał tu miejsce wypadek, na szczęście bez tragicznych następstw. A skoro już o bezpieczeństwie mowa, to rzecz jasna bez źródła światła wcale się do wnętrz schronów nie zapuszczajmy! Nie wchodźmy też do nich samotnie. Zaś będąc na stropie (gdzie czasami da się bez trudu wejść) trzeba pamiętać, że zewnętrzne ściany schronów to bardzo często po prostu pionowe, kilkumetrowej wysokości uskoki, z których upadek może być bardzo groźny:
12Nieopodal wzgórza, przy ulicy Przyjaźni w Dąbrówce Wielkiej, znajduje się odnowiony schron bojowy mieszczący obecnie izbę muzealną (taktycznie należał już do sąsiedniego odcinka Obszaru Warownego, „Brzeziny”, ale żołnierze z jego załogi kwaterowali w nieistniejących już koszarach na Wzgórzu 304,7). [Więcej o schronie w Dąbrówce pisałem już tutaj.] Przy okazji odwiedźmy go koniecznie, a nie pożałujemy:
11

A może by tak krótki spacer po schronach punktu oporu „Radoszowy”?

W Kochłowicach poza częścią obiektów punktu oporu „Szyb Artura” Wojsko Polskie zbudowało jeszcze jedną dużą grupę fortyfikacji Obszaru Warownego „Śląsk”. To sektor „Radoszowy”, który do 1939 r. zamykał linię polskich umocnień od południa (dopiero w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny sztabowcy WP postanowili ją przedłużyć). Większość obiektów tego odcinka przetrwała do dziś. Ciężkie schrony bojowe i jeden ze schronów biernych (magazynów) możemy obejść w ciągu kilkudziesięciominutowego spaceru, który najpraktyczniej rozpocząć z prowadzącej do kopalni Wujek Ruch Śląsk ulicy Kalinowej w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach (alternatywna opcja to start z ulicy Piłsudskiego). Chcąc rzucić okiem na koszary (z dwoma schronami i drugim magazynem w pobliżu) trzeba już nadłożyć drogi, bo od reszty sektora oddzieliła je autostrada A4.

Niemal wszystkie schrony Radoszowych dobrze widać na satelitarnych mapach, wirtualnie odnajdziemy je zatem m.in. na Google Maps (poniżej, zakreślone na czerwono – kilka z nich):
01Marszrutę wycieczki zaplanujemy więc łatwo, lecz schrony często tak toną w krzakach, że zwłaszcza latem ich szukanie w realu chwilę nam zajmie (no ale warto):
02To właśnie przy jednym z tutejszych schronów nakręcono tę scenę „Grzesznego żywota Franciszka Buły”:
03Schrony niestety niszczeją. Ten padł ofiarą szczególnie brutalnej dewastacji: złodzieje odcięli mu stalową kopułę:
04Koło schronów są specjalne, kilkumetrowe studzienki na łuski. Patrzmy pod nogi i uważajmy, by tam nie wpaść:
05Sektor „Radoszowy” to również schrony grupy bojowej „Kłodnica” – tak ciekawej i cokolwiek nawet tajemniczej, że wartej samodzielnego wypadu:
06

Od Mikołowa po Gostyń napotkamy wiele śladów września 1939, a także niezbyt może liczne, ale za to unikatowe schrony Obszaru Warownego „Śląsk”.

Rozbudowa linii obronnych Śląskiego Obszaru Warownego na południe od wzgórz kochłowickich – na których kończyła się pierwotna linia fortyfikacji – ruszyła z kopyta dopiero latem 1939 (a lato było piękne tego roku…). Gdy 1 września zagrzmiały niemieckie armaty, gorączkowe prace budowlane i wykończeniowe jeszcze trwały. Schrony w rejonie Mikołowa nie zostały więc w pełni ukończone, choć budowa kilku była bardzo już zaawansowana. W walkach z Wehrmachtem prawdopodobnie uczestniczył tylko jeden z nich, w Wyrach – pod którymi stoczyła krwawą bitwę Grupa Operacyjna „Śląsk”. Mogiły na okolicznych cmentarzach to smutne memento tamtych dni.

Wyry-Gostyń. Pomnik Pamięci Żołnierzy Września 1939 r.:

3Na cmentarzu w Wyrach jest ich zbiorowa mogiła:WyryPoległych żołnierzy Wojska Polskiego pochowano również na cmentarzu parafialnym w Gostyni:GostynZnajduje się tam również grób żołnierzy Wehrmachtu:1Na tym samym cmentarzu upamiętniono też mieszkańców Gostyni, którzy zginęli w wrześniu 1939:gostyn grob mieszkancowPodpułkownik Władysław Kiełbasa zginął prowadząc polski kontratak. Spoczywa na cmentarzu w Mikołowie:2Jeszcze jedna wrześniowa mogiła na mikołowskim cmentarzu parafialnym:MikolowTen schron w Wyrach nosi ślady ostrzału. Prawdopodobnie atakował go Wehrmacht – jako jedyny polski schron na Śląsku:20150717_140933Schron „Sowiniec” w Gostyni mieści obecnie izbę muzealną:SowiniecJego zwiedzanie to prawdziwa gratka dla fanów militariów, szczególnie fortyfikacji i przedwrześniowego Wojska Polskiego. Po „Sowińcu” fachowo oprowadzał mnie Tomasz Jałowy z „Pro Fortalicium”:20150717_130915To właśnie w Gostyni corocznie odbywa się „Bitwa Wyrska” – efektowna impreza rekonstrukcyjna dla upamiętnienia walk we wrześniu 1939 (fot. Lucyna Nenow):

RekonstrukcjaA oto kolejny interesujący zabytek – polowy schron piechoty, który jest najdalej wysuniętym na południe ze zbudowanych obiektów odcinka „Mikołów”: 20150831_100130 W tym miejscu, w lesie pod Gostynią, kończą się fortyfikacje Obszaru Warownego „Śląsk”.

Obszar Warowny „Śląsk” to także forteczne koszary. Na ogół istnieją one do dziś, ale trudno domyślić się ich pierwotnego przeznaczenia.

Większość załóg przedwojennych polskich schronów nie kwaterowała w nich na stałe. W czasie pokoju schrony nie miały pełnej obsady. Żołnierze stacjonowali w koszarach, których na zapleczu umocnień było w związku z tym sporo. Większość z nich istnieje po dziś dzień, choć znajdują się w różnym stanie i pełnią już inne, dość urozmaicone funkcje. Kilka żyje całkowicie nowym życiem. Np. byłe koszary w Bobrownikach mieszczą przedszkole, te w Rudzie Śląskiej-Goduli stały się szpitalem, zaś w Nowym Bytomiu są teraz siedzibą Straży Miejskiej (wciąż jednak można rozpoznać przy nich dawne schrony bojowe). Niektóre budynki nie miały jednak tyle szczęścia…

Z koszar punktu oporu „Wzgórze 304,7” pod Dąbrówką Wielką ostała się tylko para zagubionych w chaszczach schronów. Oto jeden z nich:

dabrowkaByłe koszary punktu oporu „Szyb Artura” (Ruda Śląska-Kochłowice) są w opłakanym stanie. Na pierwszym planie zintegrowany z nimi dawny schron bojowy:

SzA1Jednak związany kiedyś z koszarami schron znajdujący się na pobliskiej posesji ma się jak widać nieźle. Co więcej, zyskał sobie ciekawe, użytkowe i wręcz bardzo tradycyjnie górnośląskie przeznaczenie – mieści się na nim gołębnik:

SzA2Budynek koszar punktu oporu „Radoszowy” (również Kochłowice) nie sypie się wprawdzie, ale również ma swe najlepsze lata za sobą. Chociaż schron wygląda niemal jak przed laty:

rad2Drugi przykoszarowy schron bojowy znajduje się na tyłach dawnego placu apelowego (zachowały się na nim pozostałości dawnego maskowania, które upodabniało go do ceglanego budynku gospodarczego):

rad3Za to koszary w Nowym Bytomiu (z obowiązkowym schronem) są obecnie siedzibą Straży Miejskiej w Rudzie Śląskiej:

nbytTakże i tutaj wciąż istnieje w pobliżu drugi schron bojowy, kiedyś zamaskowany jako przybudówka budynku gospodarczego:

nbyt2Mało który przechodzień czy nawet pacjent szpitala w Goduli odgadłby, że ta część tego obiektu była kiedyś koszarami. Niełatwo też rozpoznać koszarowy schron bojowy (na pierwszym planie), którego strzelnice zamurowano:

20150902_115541Koszary punktu oporu „Łagiewniki” w Chorzowie są wciąż pełne życia. Obecnie to po prostu dom mieszkalny (ze schronem bojowym w roli piwnicy):

chorzow

Położone już na zagłębiowskim brzegu Brynicy Bobrowniki to wspaniała panorama i liczne schrony – zabytki fortyfikacji.

Bobrowniki nieprzypadkowo zwróciły uwagę służb inżynieryjnych Wojska Polskiego, gdy projektowano fortyfikacje broniące Górnego Śląska. Wyniosłe wzgórze dominujące nad zakolem Brynicy naprzeciwko Piekar Śląskich cechowały naturalne walory obronne. Dochodziła też możliwość prowadzenia dalekiej obserwacji (piękna panorama na Śląsk i Zagłębie) – a więc i ognia artylerii. Obecnie przez środek tego wzgórza przebiega wykop, którym wiedzie ruchliwa autostrada A1. Prowadzi dosłownie po miejscu, gdzie kiedyś stał jeden z bojowych schronów. Ocalał na szczęście inny, dobrze dziś widoczny na wysokiej skarpie. To bardzo charakterystyczny punkt krajobrazu. Jest doskonale widoczny z dołu i ujrzeć go może każdy, kto przejeżdża tą trasą. Tak wygląda z bliska:

20150730_130221W Bobrownikach znajdują się dwa potężne tradytory. Armaty tego tutaj – południowego – we wrześniu 1939 ostrzeliwały Bytom:

20150722_174611Z tradytora południowego roztacza się rozległa panorama od Bytomia aż po Będzin, a przy odpowiedniej pogodzie można zobaczyć nawet góry:

bobrowniki panoramkaPodobny widok miał przed sobą obserwator artylerii w tej kopule pancernej:

20150730_121036A takie możliwości ostrzału posiadały polskie baterie z Bobrownik (szkic z niemieckiej analizy fortyfikacji IIRP sporządzonej po ich zajęciu):

szkic Bobrowniki ogienSkutki ostrzału Bytomia przez działa polskich tradytorów m.in. z Bobrownik (niezbyt celnego, bo mimo iż był wymierzony w obiekty wojskowe, to ucierpiały też cywilne zabudowania) utrwaliła niemiecka kronika filmowa:

11Film miał charakter propagandowy. Świadczy o tym m.in. fakt, że pokazano na nim niewybuchy „polskich” pocisków – tyle że znacznie większego kalibru, aniżeli jakiekolwiek działa w polskich schronach:

12Koniecznie odwiedźmy też Namiarki w samym łuku Brynicy. Przywita nas tam odnowiony schron bojowy:

20150722_165104A i ten oto restauruje właśnie stowarzyszenie „Pro Fortalicium”:

20150730_140107Wejścia do schronów często są zasypane – jak do tego tutaj, nieopodal sklepu:

20150722_170135Jeszcze sugestywniej wygląda schron położony kilkaset metrów od poprzedniego:

10Nic dziwnego, że zrodziły się legendy o podziemnych połączeniach tych obiektów. Ale WP nie stać było na takie luksusy.

Dawne koszary w Bobrownikach mieszczą przedszkole:

20150730_120045Swoją drogą, losy koszar wojsk fortecznych O. W. „Śląsk” to temat na kolejną wycieczkę – którą już zapowiadam. Zaś póki co – proszę zwrócić uwagę na owe zielone przybudówki widoczne po bokach budynku. Są to ni mniej, ni więcej, tylko niegdysiejsze, zintegrowane z główną bryłą obiektu schrony bojowe.

Wybierzmy się na najdalszą północ Obszaru Warownego „Śląsk”. Nie pożałujemy.

OW „Śląsk” ciągnął się także na północ od serca obszaru przemysłowego. Jego rozbudowy w tamtym rejonie nie dokończono,  ale polskie fortyfikacje (skądinąd zresztą już zagłębiowskie, bo za Brynicą) napotkamy jeszcze daleko za Piekarami – w rejonie Nowej Wsi, Tąpkowic, Niezdary, Brynicy, Oss, Wymysłowa i Dobieszowic (celowo nie wymieniam tu Bobrownik, gdyż to temat na samodzielną atrakcyjną  wycieczkę). Możemy natknąć się tu na takie ciekawostki, których trudno byłoby szukać w innych polskich schronach. Tym bardziej, że  Niemcy obsadzili i włączyli niektóre tutejsze obiekty do swoich pozycji obronnych, które miały w 1945 r. powstrzymać nadciągających Sowietów.

Jeden z prostych schronów polowych (popularnie zwanych dziś „urbanami”) w Nowej Wsi:    1Takie obiekty znajdują się też w Brynicy, a podobne w Ossach. Na terenie OW „Śląsk” schronów o bardzo zbliżonej konstrukcji było jeszcze więcej. Spotkamy je też np. w Bytomiu-Łagiewnikach czy Rudzie Śląskiej-Starej Kuźnicy. Budowano je pośpiesznie w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny.

Ważną rolę w polskich planach odgrywała tama Kozłowa Góra. Taki schron do dziś stoi nad nią w Wymysłowie:

3Przypuszcza się, że obiekt ten miał udawać przydrożny dom.

Na kopule pancernej innego schronu w Wymysłowie Niemcy testowali ładunki kumulacyjne:

2Specjalna grupa szturmowa spadochroniarzy Luftwaffe użyła później tej broni podczas słynnego ataku na fort Eben Emael w Belgii.

Sygnatura na pancerzu strzelnicy działka 37 mm we wnętrzu jednego ze schronów niedokończonego punktu oporu „Niezdara”:

4Długo by szukać podobnych zabytków w na ogół obrabowanych z metalowych części schronach GOP-u. Warto dodać, że produkcja owych fortecznych działek przeciwpancernych ruszyła dopiero w 1939 r. i zdążono w nie uzbroić zaledwie kilka schronów – tutaj oraz w dalekiej Węgierskiej Górce.

A na tej z kolei kopule schronu w Tąpkowicach widać ślady ostrzału z karabinu maszynowego:

5We wrześniu 1939 nie toczyły się tu żadne walki. To chyba pamiątka z roku 1945.

Schron w Dobieszowicach jest wspaniale odrestaurowany przez stowarzyszenie „Pro Fortalicium” i udostępniony do zwiedzania:

6

P.S. Tak, drodzy fani  „Gry o tron” – tytuł nie jest przypadkowy… 🙂

Historyczna książka na lato? Z największą przyjemnością! „Podwodni myśliwi” to pasjonująca opowieść o brytyjskich okrętach podwodnych czasu zimnej wojny.

Podwodni mysliwiGdy wypatrzyłem tę książkę na półce w supermarkecie i rozpoznałem nazwisko autora na okładce, decyzję o zakupie podjąłem w ułamku sekundy. Iain Ballantyne jest wprawdzie pisarzem, o którym mało kto w Polsce słyszał (o ile mi wiadomo, „Podwodni myśliwi” są jego pierwszą książką przetłumaczoną na język polski), ale to autor powszechnie w świecie znany, a zajmujący się historią Royal Navy, brytyjskiej marynarki wojennej. Jedna z jego książek opowiada o pancerniku HMS „Warspite” (przy okazji – ją także gorąco polecam każdemu maryniście):

WarspiteSpadkobiercą nazwy tego słynnego okrętu został nowoczesny okręt podwodny i to właśnie zainspirowało Ballantyne’a do napisania książki o nim i jego atomowych pobratymcach. Podmorska zimna wojna toczyła się na krawędzi wojny najzupełniej realnej, a brytyjscy podwodniacy niejednokrotnie ocierali się o śmierć. „Podwodnych myśliwych” czyta się więc niczym kultowy technothriller „Polowanie na Czerwony Październik”. Ale to książka w stu procentach oparta na faktach, powstała dzięki relacjom ludzi, którzy przez lata ryzykowali życiem w nieprzyjaznych głębinach oceanu.

Polski schron bojowy w Piekarach-Dąbrówce Wielkiej (ul. Przyjaźni – trudno go tam przeoczyć!) należy do tych kilku szczęśliwych obiektów Obszaru Warownego „Śląsk”, które otrzymały nowe życie dzięki staraniom pasjonatów ze Stowarzyszenia na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” (w obronie małej twierdzy). Zwiedzając schron nie tylko zapoznamy się z jego budową i warunkami, w jakich przebywała załoga. Naszą wiedzę poszerzą też liczne materiały edukacyjne (w tym multimedia). Poza tym obejrzymy bogatą kolekcję militariów (m.in. modeli pojazdów pancernych i okrętów). To miejsce jest też dobrym punktem startowym do wycieczki po innych, licznych w pobliżu fortyfikacjach.

Do schronu w Dąbrówce przybyłem akurat w chwili, gdy gościnny Roman Kiera ze stowarzyszenia Pro Fortalicium oprowadzał po nim wycieczkę (a myślałem, że płci pięknej nie interesują militaria!):

20150701_163205

Wewnątrz znajdują się oryginalne elementy wyposażenia. Poznamy budowę schronu, jego funkcjonowanie i życie załogi:

20150710_141049

Schron jest obiektem dwukondygnacyjnym. Powyżej górnej kondygnacji jest jeszcze półkopuła bojowa dla cekaemu. Możemy do niej wejść:

20150710_135001

Na dolnej kondygnacji znajduje się m.in. izba załogi, której przywrócono dawny wygląd. Tutaj żołnierze sypiali i wypoczywali:

20150710_135242

Pobliskie wzgórze 304,7 dosłownie usiane jest polskimi schronami. Warto skorzystać z okazji i wybrać się na ten ważny punkt oporu OW „Śląsk”:

20150701_180706

W latach 20. XX wieku Godulę (która jeszcze nie była dzielnicą Rudy Śląskiej) i Szombierki (te z kolei nie należały na razie do Bytomia) przedzieliła polsko-niemiecka granica. Biegła rzeczką Bytomką, ku której opadały łąki i pola – otwarty, niezabudowany, łatwy do obrony teren. Wykorzystując jego walory, Wojsko Polskie wzniosło tu w latach 30. silne fortyfikacje, które utworzyły sektor „Godula” Obszaru Warownego „Śląsk”. Niemal wszystkie zbudowane tu wówczas schrony istnieją do dnia dzisiejszego, w sposób czasami wręcz nieprawdopodobny kontrastując z wyrosłymi tymczasem w ich sąsiedztwie osiedlami mieszkaniowymi. Spacer pomiędzy nimi to ciekawa historyczna wycieczka.

Jadąc ulicą Karola Goduli trudno byłoby nie zauważyć tego ciężkiego schronu, który jest dobrym punktem startowym do spaceru po tutejszych fortyfikacjach (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4050Ciężki karabin maszynowy w tej pancernej półkopule miał za zadanie ostrzeliwać Niemców atakujących od strony Szombierek (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4058Schron we wrześniu 1939 r. rzeczywiście brał udział w walce z dywersantami Sonderformation Ebbinghaus.

Inny polski ciężki schron bojowy znajdziemy między blokami przy ulicy Solskiego a boiskiem Szkoły Podstawowej nr 40:
20150706_191230W tej kopule ze stali pancernej również znajdował się cekaem o znakomitym polu ostrzału we wszystkich kierunkach. Schron miał jeszcze drugi – w strzelnicy ściennej. Sektory ognia poszczególnych obiektów uzupełniały się. Przedpole jednego schronu mogło być ostrzeliwane z innego. Jednak do naszych czasów w ich otoczeniu zaszły tak radykalne zmiany, że po całej tej koncepcji pozostało w zasadzie tylko wspomnienie.

Linia schronów ciągnie się również po drugiej stronie ulicy Goduli (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4072Ten schron artyleryjski był uzbrojony m.in. w armatę 75 mm i w 1939 r. ostrzeliwał Bytom. To największy ze schronów na Goduli.

Jesteśmy w trójkącie trzech miast. Stykają się tu nie tylko Ruda Śląska i Bytom, ale też Świętochłowice. Część schronów znajduje się już na ich terenie, m.in. ten tutaj (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4105Z sektora „Godula” szybko możemy przejść do schronów sektora „Łagiewniki”. Na jego skraju znajduje się ten dwukondygnacyjny schron grupy bojowej „Zgorzelec” (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4209Las na zdjęciu, podobnie jak bloki na Goduli, wyrósł już po 1939 r. (fot. Arkadiusz Gola):
IMG_4192Przy okazji warto też zajrzeć na pobliskie zabytkowe osiedle Kolonia Zgorzelec (to już Bytom), by poczuć tam klimat dawnego przemysłowego Śląska:

dav