Czas najwyższy powrócić do „Lusitanii”. Najszybszego kolosa pasażerskiego (obok bliźniaczej „Mauretanii), sprzed I wojny światowej. I największej (poza „Britannikiem”) tej wojny ofiary. Była to również jedna z największych tragedii na morzu lat 1914 -1918. Zginęło 1198 osób. Tylko na jednym okręcie (czyli jednostce wojennej) było więcej ofiar.

Najpierw kilka zdań o dwóch innych wspomnianych we wstępie jednostkach. „Britannic” (ponad 48 tys. BRT) to przedstawiciel najbardziej bodaj pechowej serii transatlantyków w historii. Wystarczy wspomnieć, że był młodszym bratem „Titanica”… Jedynie najstarszy „Olimpic” doczekał spokojnego końca w stoczni złomowej. „Britannic” zatonął, pełniąc rolę statku szpitalnego, 21 listopada 1916 roku na Morzu Egejskim. Wpadł na minę. Zginęło 30 osób.

A teraz o okręcie, którego zatonięcie spowodowało najwięcej ofiar podczas I wojny. Chodzi o brytyjski krążownik liniowy HMS „Queen Mary”. Wyleciał on w powietrze 31 maja 1916 roku, podczas bitwy jutlandzkiej pod ogniem niemieckich krążowników liniowych „Seydlitz” i „Derfflinger”. Zginęło przypuszczalnie 1266 marynarzy.

To uzmysławia skalę tragedii „Lusitanii”. Przypomnijmy statku pasażerskiego z cywilną załogą i pokładami wypełnionymi kobietami i dziećmi…

Przed miesiącem pierwszy odcinek opisujący ostatnie chwile „Lusitanii” zakończyłem w chwili, gdy 7 maja 1915 roku o godz. 14.15, „Lusitania” została trafiona torpedą. Wystrzeloną z „U 20” na rozkaz kapitanleutnanta Walthera Schwiegera.

I oto przechodzimy do najbardziej sensacyjnego fragmentu tej historii. Statek został trafiony tylko jedna torpedą. Niektóre źródła twierdzą, że dwiema, ale Schweiger twierdził, że wystrzelił jedną i nie miał powodu by kłamać. Jednakże wkrótce po eksplozji torpedy doszło do kolejnego silniejszego wybuchu i to on niewątpliwie spowodował, że statek zatonął w zaledwie 20 minut („Britannic” tonął niemal godzinę).

Co się stało? Są różne teorie np. trafienie jednak dwiema torpedami (podobno taki był zapis w dzienniku „U 20”), wybuch pyłu węglowego, przewożonego pyłu aluminiowego, wybuch kotłów. Zdaniem niżej podpisanego najbardziej prawdopodobny jest jednak wybuch… amunicji, której jednak na pokładzie nie było. Otóż oficjalnie statek przewoził puste skrzynie amunicyjne i uprzęże oraz inne wyroby skórzane dla wojska. Materiałów wybuchowych zgodnie z prawem międzynarodowym przewozić nie mógł. Tylko, że puste skrzynie nie wybuchają, a czy bezpieczny – jak sądzono powszechnie – statek pasażerski nie był idealną „osłoną” dla takiego ładunku?

Rzecz charakterystyczna w Wielkiej Brytanii po dziś dzień pojawiają się nowe teorie (wspomniane wyżej) dotyczące błyskawicznego zatonięcia „Lusitanii”. Tylko w sprawie bardzo prawdopodobnej hipotezy „amunicyjnej” wciąż panuje milczenie…

I stąd mój, z pewnością prowokacyjny, tytuł. Nie znaczy on oczywiście, że usprawiedliwiam w ten sposób ewidentne złamanie prawa międzynarodowego przez Niemcy (decyzja o atakowaniu wszystkich jednostek pod bandera brytyjską), a także decyzję dowódcy „U 20”, który nie miał moralnego prawa wykonywać takiego rozkazu, mając pełną świadomość, że atakuje statek pełen kobiet, dzieci i obywateli państw neutralnych. Jednak na początku, jak można domniemywać, był grzech Brytyjczyków.

Cóż wojna nie jest zajęciem dla uczciwych ludzi…

Komentarze (2):

  1. Heinrich

    Może napisze Sz.Pan kilka słów o zatopieniu statku Wilhelm Gustloff przez „bohaterskich Rosjan” … teraz chyba już wolno o tym otwarcie pisać?

    Szacowane 9 tysięcy ofiar: dzieci, kobiety i starcy aus Ostpreußen (Niemcy)

    Obawiam się, że informacje u szerokiej publiczności w PL o powyższym są raczej nikłe (bo to niemiecki okręt)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*