Dziś będzie pean o wielkich zasługach. Zostaną one przypomniane, albowiem mija właśnie 90 lat od urodzin ZASŁUŻONEGO. Odszedł od nas w 2000 roku, acz już wcześniej miał przerwy w życiorysie. Pozostawił po sobie potomka, który idzie własną drogą, choć przynajmniej jeden gen dowodzi w sposób oczywisty, że jest to potomek prawy (w sensie linii, a nie poglądów). No i teraz każdy marynista powinien już wiedzieć o czym wyżej mowa.

No właśnie „o czym”, a nie „o kim”. Ten ZASŁUŻONY, to oczywiście „Morze”. Miesięcznik Ligi Morskiej i Rzecznej, potem „i Kolonialnej” – to przed wojną. Po wojnie oczywiście zrezygnowało z kolonii, miało – jak wszyscy ówcześni – dramatycznie trudny czas końca lat 40. i pierwszej połowy 50. A później to już była epoka wielkiego Jerzego Micińskiego, chociaż redaktorem naczelnym został dopiero w końcu lat 60.

To w w znacznym stopniu dzięki „Morzu” – a w moim pokoleniu jego symbolem jest na pewno właśnie Miciński – tylu Polaków przed i po wojnie, poznało, zrozumiało i wreszcie zakochało się w morzu. I dlatego zasług miesięcznika przecenić nie sposób.

Wszyscy polscy maryniści i morscy maniacy (poza ewentualnie tymi, którzy mają jeszcze mleko pod nosem – ale ich niewielu, niestety) mają wspomnienia związane z „Morzem”. Wszyscy morską przygodę na lądzie (jak ja zagrzebany w archiwalia i pocztówki) i na wodzie zaczynali od kontaktu z „Morzem”. To ten miesięcznik uświadomił nam rolę i znaczenie Bałtyku dla Polski.

Przepraszam jeśli wypada to pompatycznie, ale co się ZASŁUŻONEMU należy, to się należy. Dzisiaj chociaż mamy „Morze, Statki i Okręty” Polacy niestety – co powtarzam uparcie i powtarzał będę – odwrócili się od Bałtyku. Oczywiście żadne czasopismo nie może obecnie odgrywać takiej roli jak było to w czasach przedinternetowych i jeszcze za żelazną kurtyną. Ale chociaż cenię sobie bardzo „Misia”, a nawet miałem zaszczyt w nim pisywać, szkoda, że nie towarzyszy mu już taka legenda jak niegdyś „Morzu”.

A co do tego genu dowodzącego, że to potomek w prostej linii to oczywiście mam na myśli Archiwum Neptuna dziś Archiwum Morskie im. Jerzego Micińskiego. Ja tam zawsze zaczynałem czytanie nowego numeru od Archiwum i zostało mi to do dziś.

1. Okładka 2. Gdynia 3. Rybba 4. Drednot

A teraz część artystyczna. Mam wszystkie numery „Morza” z lat 1928-39. Z lat 1924-27, tylko kilka pojedynczych, bo też zaczynał miesięcznik od nakładu 3 tysiące egzemplarzy, więc niewiele ich pozostało. Dodam od razu, że w 1939 nakład przekroczył ćwierć miliona. Oto skala sukcesu. Wracając do moich zbiorów. Najstarszy egzemplarz „Morza” jaki posiadam to numer 5 z 1925 roku, czyli 7. w historii. I z niego okładka oraz kilka… ilustracyj. A podpisy dowodzą, jak młoda była wówczas nasza miłość do morza i jak bardzo w polszczyźnie brakowało fachowego słownictwa. Mogło być nawet trochę „nieporozumień”, które dziś przyjmujemy z uśmiechem. Ale jaki był zapał i wiara, że zbudujemy morską potęgę.

1. Okładka – bez komentarza.

2. Radość i nadzieja Polski – Gdynia zaludnia i rozbudowuje się coraz bardziej.

Zdjęcie autorstwa samego Jana Bułhaka. Swoją drogą, że ta rozbudowana Gdynia jeszcze bardzo skromniutka.

3. Jedna ze znanych czytelnikom członkiń złowiła latającą rybę morską.

No, jak na latającą to prawdziwy gigant, jako że to ryba-miecz, czyli włócznik.

4. Następca tronu angielskiego na wojennym pancerniku (dreadnougt’ie) podczas odbywanej obecnie światowej podróży.

Wojenny pancernik to brzmi dumnie. A może któryś z P. T. Czytelników wie, o który okręt chodzi (czy na pewno drednot?), i o którego następcę? To taka moja mała zagadka na koniec.

Komentarze (5):

  1. Tomasz

    Na zdjęciu 4 jest HMS Repulse, czyli krążownik liniowy, a nie pancernik. Ale czy to tak daleko od wojennego pancernika 😉
    A pasażerem numer 1 był książe Walii Edward, który w pierwszej połowie 1925 roku odwiedzał brytyjskie kolonie w Afryce.

  2. Ssak Morski

    Panie Adamie,
    ryba na „trójce” to żaglica z żaglicowatych, więc tylko krewna włócznika…
    Pyszna zmiana tematu – prosimy o następne numery Morza z Pańskiej kolekcji!
    Pozdrawiam,
    SM (nie mylić z MS)

  3. Grzegorz Nawrocki

    Witam serdecznie,
    Z „MORZEM” nieodłącznie kojarzy mi się jedna ważna dla tego czasopisma – Redaktor Jerzy Miciński. Miałem niewątpliwą przyjemność współpracować ( o ile takie sformułowanie jest właściwe ) przed laty z Redaktorem.
    Kilka lat temu napisałem o Nim osobiste wspomnienie i zamieściłem je na stronie: http://www.grzegorz-nawrocki.com.
    Ja też zaczynałem lekturę „MORZA”, tak jak Pan, od „Archiwum Neptuna”. Zdarzyło mi się nawet kilka razy trafić jako ilustrator na łamy AN.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*