Słynne schronisko Libušín w czeskich Beskidach na przełęczy Pustevny odbudowane. Spieszę o tym donieść, bo w grudniu 2015 roku na tym blogu pisałam o smutnym widoku i pożarze, który kilka lat wcześniej zniszczył zabytkową drewnianą budowlę wybitnego słowackiego architekta Dušana Jurkoviča (1868–1947) nazywanego poetą drewna.
http://blogi.dziennikzachodni.pl/dziwnytenswiat/2015/12/13/libusin-spalony-przelecz-pustevny-juz-nie-taka-piekna-jak-dawniej/#more-2076
Tymczasem dziś – 15 czerwca 2020 roku Czech Tourism poinformował, że 1 lipca 2020 roku odbudowane schronisko zostanie uroczyście otwarte dla zwiedzających. Jak tylko Czesi otworzą granicę także dla mieszkańców województwa śląskiego, na pewno pojadę zobaczyć odbudowaną perełkę, tym bardziej że widziałam ją kilka lat temu w ruinie…

(zdjęcie Libor Svacek)


This slideshow requires JavaScript.

„Kirgiz zsiada z konia” – zatytułował przed laty zbiór swoich reportaży z azjatyckich republik ZSRR Ryszard Kapuściński. Rok temu inny reporter – Wojciech Górecki wydał książkę „Buran. Kirgiz wraca na koń”. Górecki wraca w rejony opisywane przez guru reportażu, Kapuścińskiego – ale teraz w XXI wieku to już nie republiki sowieckie, ale niepodległe państwa: Kirgistan, Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan, Tadżykistan, Azerbejdżan, Gruzja, Armenia…
Ale wracając do tytułowego Kirgiza, to rzeczywiście: koń to zwierzę, którego nie sposób nie zauważyć podróżując po Kirgistanie, albo – jak czasami mówi się w Polsce, po Kirgizji.
Takie są i moje wrażenia, wrażenia turystki odwiedzającej Kirgistan.I to kilkadziesiąt lat po tym, kiedy Kirgizi „zeszli z koni” – czyli w roku 2019.

Frydlant oznacza ziemię szczęśliwą, radosną, wolną i tutejszy zamek też miał sporo szczęścia. Nigdy nie został obrabowany ani poważnie zniszczony. Ale jego właściciele nie zawsze mieli szczęście…

Ostatnia właścicielka zamku, Klotylda Clamm-Gallas mieszkała w nim praktycznie przez całą wojnę. Na Boże Narodzenie roku 1944 roku wyjechała do siostry do Wiednia, została tam do końca wojny i tam zastała ją informacja, że zamek został jej odebrany. Klotylda zmarła w Salzburgu w 1975 roku. Była niezamężna i bezdzietna, na niej historia panów na frydlanckim zamku się kończy.

Leżący 11 km od granicy z Polską zamek Frydlant należy do najczęściej odwiedzanych obiektów historycznych w Czechach. Turystów i miłośników historii przyciąga bogata historia i ciekawe zbiory. To pierwsze zamkowe muzeum w Europie Środkowej, powstało już w roku 1801 i działa prawie nieprzerwanie (oprócz lat 1945 – 1947) do dzisiaj. Plotki mówią też, że może być tu też gdzieś ukryta bursztynowa komnata (dotychczasowe poszukiwania tego nie potwierdziły) .

Najstarsza część kompleksu pochodzi z połowy XIII wieku – to wieża, która w dawnych czasach pełniła rolę latarni lądowej, wskazującej drogę wędrującym szlakiem handlowym z południa Europy. Na wieży wieczorami rozpalano ognie, które prowadziły kupców. W XVI wieku zamek przebudowano – powstał renesansowy pałac i kaplica (ta część jest łatwa do odróżnienia nawet dla średnich znawców stylów architektonicznych ze względu na zdobiące mury charakterystyczne zdobienia, tzw. sgraffito). Kolejna przebudowa to wiek XIX, kiedy na miejscu starych zabudowań gospodarczych powstała kolejna część pałacowa. Kiedy panowie zamku przenieśli się do części pałacowej, wpadli na pomysł, by stary zamek wykorzystać na prywatne rodzinne muzeum. Działało nieprzerwanie od 1801 do końca drugiej wojny światowej, a potem od 1947 roku . Otwierane były dla turystów dalsze części pałacowe. Teraz do obejrzenia jest 60 komnat, pełnych oryginalnych mebli i obrazów.

W sumie od średniowiecza zamek i pałac zamieszkiwało 6 rodzin szlacheckich. Czy coś je ze sobą łączy? W zasadzie tak – większość z nich traciło posiadłość w podobnych okolicznościach: podpadali władcom ustawiając się po niewłaściwej stronie.

Pierwszą była rodzina Ronovci (Hronovci lub Ronovici, jedna z najstarszych i najważniejszych czeskich rodzin arystokratycznych, mieli dobra m.in. w środkowych Czechach, a później w okolicach Budziszyna, Żytawy i w północnych Czechach). Stracili Frydlant, kiedy król Przemysł Ottokar II (1233 – 1278) zaczął podejrzewać ród o zdradę.

Warownię odkupił od króla Rudolf Biberštejn, a po Biberštejnch posiadłość przeszła do rąk rodziny Redernów. To oni zbudowali renesansowy pałac. Ich władanie krajem frydlanckim przypadło na czasy reformacji. Byli protestantami i budowali w okolicy wiele kościołów protestanckich, jednocześnie prześladując miejscowych katolików.

Każdy zamek ma swoją Białą bądź Czarną Damę, która straszy w zamku nocami. We Frydlancie taką postacią jest Katarzyna Redern, surowa bizneswoman tamtych czasów. Po śmierci męża Melchiora w roku 1600 (dziś w muzeum na zamku można zobaczyć części szat grobowych, hełm, miecz i kość Melchiora, wyciągnięte z jego grobu w 1927 roku), przez 17 lat sama rządziła majątkiem. Ściągnęła poszukiwaczy złota i kamieni szlachetnych i założyła miasto górnicze Nowe Mesto pod Smrkem (dziś na granicy z Polską, koło Świeradowa-Zdroju).

Do dzisiejszych czasów pozostał po niej jeszcze jeden pomnik: mauzoleum rodzinne w kościele we Frydlancie. Wyjątkowe dzieło sztuki, wzorowane na nagrobkach papieży, które kosztowało wtedy 40 tys. talarów, tyle co średniej wielkości miasteczko. Katarzyna zbudowała je dla męża Melchiora, dla siebie i dla syna Krzysztofa (Christopha).

Redernowie stracili majątek w wojnie trzydziestoletniej po zwycięstwie Habsburgów pod Białą Górą w roku 1620. Była to bitwa pomiędzy wojskami protestanckich Czech, a katolickimi austriackimi Habsburgami, największa klęska w historii Czech. Syn Katarzyny Krzysztof po konfiskacie majątku, zubożały opuścił Czechy i wyjechał do Polski .

Frydlant kupiony został przez Albrechta von Wallenstein. Wallenstein był znaną i ważną postacią, miał duże wpływy i ogromny majątek, ale zamarzyła mu się korona królewska. Zaczął paktować ze Szwedami przeciw Habsburgom. Kiedy Habsburgowie odkryli zdradę, kazali go zgładzić. Został zamordowany w 1634 roku. Był panem zamku Frydlant tylko przez lat 12, został zapamiętany (oprócz tego że był wojskowym) ze swojego zamiłowania do astrologii i kabały.

Zamek przejmują Gallasowie, arystokraci pochodzący z Włoch. W sali rycerskiej znajduje się prywatna galeria portretów rodziny Gallasów, 4 pokolenia rządzących Frydlantem. Portrety powstały, kiedy na początku XIX wieku utworzono muzeum.

Galerię otwiera Matthias Gallas, hrabia Campo. Współpracował wcześniej z Wallenstei-nem, ale to on wydał go Habsburgom i w nagrodę dostał zamek i okoliczne ziemie.

Gallasowie panowali do połowy XVIII wieku. Jeden z Gallasów, Johann, był cesarskim dyplomatą, służył jako ambasador w Rzymie, Londynie, Hadze, był wicekrólem Neapolu. Zmarł w 1719 r na cholerę, w czasie zarazy, która nawiedziła Neapol i tam został pochowany, ale jego serce spoczywa w rodzinnej krypcie w bazylice w Hejnicach (też zbudowanej przez Gallasów). Poza tym Johann zbudował w Pradze ogromny pałac blisko mostu Karola (pałac Gallasów, potem Clam-Gallasów).

Ostatni z Gallasów nie miał męskiego potomka, więc cały majątek przekazał siostrzeńcowi swojej żony Christianowi Filipowi (1748 – 1805). Siostrzeniec nosił nazwisko Clam, które dołączył do nazwiska i herbu Gallasów i w ten sposób zapoczatkował panowanie rodu Clam-Gallas. Oprócz majątku Frydlant miał miasto Liberec, zamek Grabštejn, zamki Lemberk i Přemyslid , pałac Clam-Gallas w Pradze i Wiedniu oraz majątek Klamovka w Koszycach. Kupił także dwór Brodec, Luštěnice i Hrušov.

A wracając do zamku Fryd-lant: Clam-Gallasowie już do końca II wojny w nim panowali. Ostatnim męskim potomkiem rodu był Franz. Umierając pozostawił siedem córek. Jedna z nich, Klotylda przejęła zamek we Frydlancie, pozostałym przypadły w udziale inne posiadłości. I to Klotylda w grudniu 1944 roku, jako ostatnia z rodu opuściła Frydlant na zawsze.

Na co polecam Państwu zwrócić uwagę podczas zwiedzania zamku i pałacu we Frydlancie?

Piętro (właściwie poddasze), gdzie znajdowały się pokoje dla urzędników

Kolekcja mundurów i uniformów służby i urzędników (np.leśniczego, nadleśniczego adiunktów, odźwiernych, stangretów)

Oryginalne tapety – np. skórzane (kurdyban), czy pokój wytapetowany… francuskimi historyjkami obrazkowymi na wzór komiksu

Tzw. pokój namiotowy

Kuchnia pałacowa, gdzie znajdują się m.in naczynia cynowe -jeden z największych tego typu zbiorów w Czechach

Więcej o mieście Frydlant, zamku i jego zwiedzaniu na stronie oficjalnej Frydlantu

This slideshow requires JavaScript.

Polscy turyści przejeżdżający w pobliżu Liberca w północnych Czechach (to jedna z popularniejszych tras do Pragi), albo wybierający się specjalnie do tego regionu nie mogą nie zauważyć charakterystycznej wieży dominującej nad miastem na szczycie Ještěd . Przed laty jej architekt Karel Hubáček zdobył za projekt prestiżową nagrodę Perreta. A i dziś zastosowane 50 lat temu rozwiązania zadziwiają architektów i designerów.

Czytaj dalej

W Muzeum szkła i biżuterii w Jabloncu w Czechach w jednej z gablot znajduje się stara walizka obwoźnego handlarza biżuterią. Eksponat przypominający o czasach, kiedy szklane paciorki produkowane u stóp Gór Izerskich robiły furorę nie tylko na ziemiach czeskich , ale i daleko poza nimi. W Polsce też były popularne. Pamiętają Państwo słowo „jablonex”, które było właściwie synonimem sztucznej biżuterii?

Czytaj dalej

W Kirgistanie wiele aut ma kierownicę po prawej stronie, w Uzbekistanie po ulicach jeżdżą głównie chevrolety i daewoo, a w stolicy Turkmenistanu Aszchabadzie auta innego koloru niż białe są… nielegalne.

Czytaj dalej

This slideshow requires JavaScript.

Popołudnie nad jeziorem Issyk-kul było zimne i pochmurne. Zaczął padać deszcz. Autobus jechał wolno, omijając liczne dziury na szosie. Południowe wybrzeże największego jeziora Kirgistanu wydawało się zdecydowanie bardziej bezludne i zaniedbane niż północne, nie było tu widać ośrodków turystycznych, całymi kilometrami nie mijaliśmy w ogóle żadnych osad. Czy to odpowiednia pogoda na pokaz polowania z orłem? Wkrótce się okazało, że ani deszcz, ani przenikliwy wiatr nie są przeszkodą tam, gdzie w grę wchodzi zarobek, i to niemały.

Czytaj dalej

This slideshow requires JavaScript.

Urgencz – ta nazwa prawdopodobnie niewiele mówi przeciętnemu czytelnikowi. Ale może podpowiem: po pierwsze w mieście Urgencz w Uzbekistanie główna ulica nosi nazwisko Anny German (bo piosenkarka tam właśnie, w dolinie rzeki Amu-daria na pograniczu Uzbekistanu i Turkmenistanu, w latach 30. ubiegłego wieku się urodziła). Po drugie, to od Urgencz powstało słowo organza, oznaczające bardzo cienką jedwabną, bawełnianą albo poliestrową tkaninę używaną np. na welony ślubne, szale, firany itp. (nie wiem, czy to w związku z biegnącym tędy jedwabnym szlakiem, czy z istniejącymi tu od dawna fabrykami włókienniczymi)

Czytaj dalej

This slideshow requires JavaScript.

Wrota Piekieł. Jedno z najbardziej znanych (turystycznie) miejsc w Turkmenistanie. Trzeba się trochę potrudzić, żeby tam dotrzeć, bo atrakcja znajduje się w samym środku pustyni, od stolicy kraju, Aszchabadu, odległa o jakieś pięć godzin jazdy autem (ostatnie dwadzieścia minut koniecznie terenowym).

Czytaj dalej

Ile muzeów może znajdować się w niespełna 24-tysięcznym mieście?

Niewielki Chrudim we wschodnich Czechach (kraj pardubicki) ma ich trzy, i to ze zbiorami o znaczeniu ponadregionalnym.

1. Marionetki

W renesansowym domu mydlarza (jeden z najpiękniejszych budynków w mieście) znajduje się muzeum lalek ( po czesku: Muzeum loutkářských kultur ). Nie, nie tych którymi bawiły się dziewczynki. To muzeum lalek teatralnych. Kukiełek, pacynek, ale przede wszystkim marionetek. I można tu dowiedzieć się niesamowitych historii o dziejach tej dziedziny teatru. Muzeum w Chrudimiu otwarto w roku 1972 roku. Liczy około 50 tys. eksponatów. Powstało na bazie zbiorów prof. Jana Malika (1904–1980), jednego z czołowych czeskich lalkarzy, wieloletniego dyrektora i twórcy Centralnego Teatru Lalek w Pradze, reformatora tej dziedziny sztuki.

W muzeum w Chrudimiu znajdziemy tu nie tylko historyczne i współczesne marionetki czeskie, ale także z innych stron świata: dużą kolekcję stanowią lalki indonezyjskie, chińskie, hinduskie, wietnamskie a nawet z Birmy. To muzeum to prawdziwa gratka nie tylko dla artystów lalkarzy i historyków teatru, ale właściwie dla wszystkich – dużych i małych.

Krótka historia wędrownych teatrów lalkowych

W Czechach bardzo popularne były wędrowne, lalkowe trupy teatralne, które przemieszczały się od miasta do miasta. W Czechach i na Morawach już w końcu XVIII wieku znanych było kilka rodzin takich wędrownych artystów lalkarzy, z czego najsłynniejsza była familia Kopecky. A pierwszym znanym lalkarzem był Jirzi Brat, urodzony w 1724 roku w Studnicy koło Nachodu. Rodzinny biznes był zwykle dziedziczony, artyści nomadzi wędrowali razem z całym dobytkiem, specjalnymi konnymi karawanami, które jednocześnie były sypialniami i scenami teatralnymi, wyposażonymi w dekoracje. Grali na miejskich placach, na jarmarkach, w karczmach i parkach.

W muzeum w Chrudimiu znajduje się mnóstwo starych drewnianych marionetek, które niejeden sezon w podróży przeżyły i niejedno widziały. To prawdziwe dzieła sztuki, a operowanie nimi wymaga dużego kunsztu. Poruszane za pomocą sznurków tańczyły, walczyły, jeździły konno – robiły to wszystko, czego wymagał scenariusz.

A repertuar? Każda prawie trupa grała obowiązkowo „Doktora Fausta”, ale zwykle były to popularne sztuki o królach, złodziejach, romantyczne przygody. Jeden z zachowanych plakatów z początku XIX wieku (przechowywany w chrudimskim muzeum) reklamuje sztukę „Tragedia Genowefy, księżnej Brabancji”. Musiała to być popularna historia, bo jeszcze sto lat później, w 1915 roku sztukę pod bardzo podobnym tytułem, po polsku wydano w Krakowie.

Z czasem sztuka lalkarska „przeniosła się na salony”. W domach mieszczańskich popularne stały tzw. domowe teatrzyki, a wzory marionetek zaczęli projektować uznani artyści. I zmieniały się one, tak samo jak trendy w rzeźbie czy malarstwie. W latach 20. powstało międzynarodowe stowarzyszenie teatrów marionetek. W roku 1928 w samej Republice Czeskiej zagrano 2600 lalkowych przedstawień!

Załamanie przyszło w czasie wojny, najpierw kiedy Niemcy zamknęli sale Sokoła (a tam działało wiele teatrzyków), potem kiedy w 1944 roku Niemcy zamknęli wszystkie teatry (oprócz dziecięcych). Co ciekawe: w tym czasie funkcjonowały ciągle jeszcze wędrowne koczownicze trupy: jest informacja że Niemcy zatrzymali konny karawan Tomasza Dubskiego, a jego syna wysłali do pracy przymusowej. W 1948 oficjalnie zakazano teatralnym nomadom (jakimi były wędrowne trupy) uprawiania tradycyjnego rzemiosła, ale samo lalkarstwo zostało umieszczone w oficjalnej edukacji: w roku 1952 roku w praskiej Akademii Sztuk Pięknych otwaro depertament lalkarski.

2. Mucha

W Muzeum regionalnym w Chrudimiu eksponowana jest stała wystawa prac jednego z najciekawszych czeskich artystów Alfonsa Muchy (1860 – 1939). Jego charakterystyczne, secesyjne obrazy znane są w całej Europie. W Chrudimiu znajduje się kilkadziesiąt prac jego autorstwa, w tym słynny plakat z roku 1894 reklamujący występ Sary Bernhardt w sztuce „Gismonda” w paryskim Théâtre de la Renaissance, który, jak usłyszałam od przewodniczki w muzeum, otworzył mu drzwi do intratnych zleceń i wprowadził do grona uznanych paryskich artystów.

Sara Bernhardt była wtedy niekwestionowaną gwiazdą teatralną i celebrytką, najbardziej rozchwytywaną aktorką w Europie i Ameryce, występowała nawet na Kubie.

Alfons Mucha związany był z Chrudimiem rodzinnie, stąd pochodziła jego żona, ale kolekcja w muzeum pojawiła się zanim jeszcze Alfons poznał swoją żonę. W roku 1897 w tym mieście miała miejsce wystawa jego prac i wiekszość została zakupiona właśnie wtedy.

Oprócz plakatów teatralnych znajdują się także reklamowe (Mucha otrzymywał intratne zlecenia na reklamowanie luksusowych towarów, m.in. czekolady, szampana czy brandy, papierosów, pokarmu dla niemowląt firmy Nestlé) dekoracyjne panoramy i kalendarze. Do tego informacje i zdjęcia poświęcone artyście i jego związkom z Chrudimiem.

Zlecenie, które zmieniło życie Alfonsa Muchy. Plakacista i Sara Bernhardt.

W Boże Narodzenie, 26 grudnia 1894 roku do wydawnictwa Lemercier, drukujacego plakaty teatralne zadzwoniono z teatru de la Renaissance z zamówieniem na nowy plakat spektaklu „Gismonda” z Sarą Bernhardt. Sztuka, autorstwa Wiktora Sardou była hitem teatru (granym od kilku miesięcy). Sara Bernardt zdecydowała się na plakat reklamujący wznowienie spektaklu po przerwie świątecznej. Musiał być gotowy do 1 stycznia 1895 r. Ze względu na święta żaden ze stałych artystów wydawnictwa nie był dostępny. Oprócz nieznanego jeszcze Alfonsa Muchy.

Plakat Muchy miał około dwóch metrów wysokości, Sara Bernhardt była na nim wystylizowana, w kostiumie bizantyjskiej szlachcianki, Uwagę przyciągał ozdobny łuk w kształcie tęczy za głową, niemal jak aureola, który skupiał uwagę na jej twarzy. Ten element stał się cechą charakterystyczną prac Muchy, pojawiał się potem na wszystkich jego plakatach teatralnych. Prawdopodobnie z powodu braku czasu niektóre obszary tła pozostały puste, zamiast zwykłej dekoracji. Jedyną ozdobą były bizantyjskie mozaikowe kafelki za głową. Plakat wyróżniał się od typowych wtedy kolorowych prac delikatnym rysunkiem i pastelowymi kolorami. Kiedy pojawił się na ulicach Paryża wywołał sensację. Zadowolona Sara Bernhardt zamówiła cztery tysiące egzemplarzy plakatu w 1895 i 1896 roku, a Mucha otrzymał sześcioletni kontrakt . Projektowała potem plakaty do każdej kolejnej roli Sary Bernhardt, m.in. Dama kameliowa, Lorenzaccio, Medea, Tosca, Hamlet (uwaga! Sara Bernhardt była pierwszą kobietą, która zagrała rolę Hamleta, było to w 1899 roku). Oprócz plakatów projektował programy teatralne, zestawy, kostiumy i biżuterię dla gwiazdy. Co ciekawe – już wtedy pewną liczbę drukowanych plakatów z każdej sztuki Sara Bernhardt sprzedawała kolekcjonerom.

3. Barok

Trzecie ciekawe muzeum w Chrudimiu to zupełnie inne klimaty niż zwiewne, secesyjne kobiety Muchy czy historyczne marionetki. To najnowsze muzeum w mieście – Muzeum Rzeźb Barokowych, zlokalizowane w dawnym kościele kapucynów, pw. św. Józefa. Zaniedbany i zniszczony budynek świątyni w XXI wieku został odrestaurowany i zamieniony w muzeum. W nawie głównej znajduje się wystawa rzeźb, pochodzących głównie z terenu Wschodnich Czech, w podziemiach aktualna ekspozycja, związana ze stuleciem odzyskania niepodległości przez Czechosłowację (obecnie republika Czeska) w roku 1918. To historia miasta rok po roku – najważniejsze wydarzenia z lat 1918 – 2018. W podziemiach obejrzeć można także na zdjęciach jak wyglądał obiekt przed renowacją.