Ramadan się zaczął. Co to oznacza dla turystów?

Kategorie: Podróże świat

Tagi: , , , , ,

Ramadan, czyli miesięczny post rozpoczęli we wtorek wyznawcy islamu. W tym roku zaczął się 9 lipca, potrwa do 7 sierpnia. Co to oznacza dla turystów, wypoczywających właśnie w Egipcie, Tunezji, Maroku czy choćby w Turcji? A w takich krajach jak Iran?
Ramadan, czyli miesięczny post rozpoczęli we wtorek wyznawcy islamu. W tym roku zaczął się 9 lipca, potrwa do 7 sierpnia. Co to oznacza dla turystów, wypoczywających właśnie w Egipcie, Tunezji, Maroku czy choćby w Turcji? A w takich krajach jak Iran?
Ramadan w roku 2013 wypada w środku sezonu turystycznego.
Na czym polega ramadan, skąd się wziął i jak się zachować można poczytać choćby tutaj: RAMADAN albo RAMADAN I TURYŚCIRamadan miałam okazję obserwować w Iranie, kraju, który w swojej nazwie ma słowo „islam” (Islamska Republika Iranu).

W państwie, w którym wszystko kontrolowane jest przez duchowieństwo – każda decyzja władzy świeckiej sprawdzana jest pod kątem zgodności z zasadami islamu, a na co dzień obywateli pilnują strażnicy rewolucji. Niemuzułmanie stanowią tylko 1 procent, a cudzoziemscy turyści są rzadkością. To, że jest się turystą nie oznacza wcale, że można pozwolić sobie na więcej. W Iranie kobiety turystki też muszą nosić obowiązkowo chusty na głowach, długie spódnice lub długie spodnie, a mężczyźni szorty powinni zostawić w domu. Nie wolno wwozić na teren Iranu wieprzowiny o alkoholu nie wspominając. I jak w takim kraju żyć podczas ramadanu?

Zapomnijcie, że w ciągu dnia będziecie mieli otwarty jakiś bar.
Zapomnijcie, że usiądziecie na ławce i wyciągniecie z torby kanapkę, owoc, ciasto, coś do picia.

Przykład: jechalismy taksówką i koleżanka chciała napić się wody mineralnej. Kiedy taksówkarz zobaczył że wyciąga butelkę, poprosił, żeby tego nie robić, bo może mieć kłopoty. Poradził, żeby pić dyskretnie, absolutnie nie w miejscach publicznych.

Drugi przykład: pociąg. Podróż z Teheranu do Bandar Abbas, z północy na południe, trwa około 22 godzin. W ciągu dnia reżim, wszyscy się pilnują. Zachodzi słońce. Pociąg się zatrzymuje, wszyscy mężczyźni wychodzą na modlitwę. Po powrocie wyciągają zapasy – częstują także nas, cudzoziemców, zaczyna się uczta. A wcześniej muzyk, który jechał z nami w przedziale, choć miał ochotę, to jednak nie odważył się nam zagrać. Ramadan.

Ale przecież z tego wszystkiego zdawałam sobie sprawę, kiedy wybierałam się do Iranu. I prawdę mówiąc, sądziłam, że będzie to bardziej uciążliwe. Ale , o czym przekonałam się na miejscu, Irańczycy mają dwa oblicza: inne w domu, tam gdzie nie sięga czujne oko strażnika rewolucji, a inne na zewnątrz. Dlatego wystarczyło nie afiszować się podczas dnia z jedzeniem czy piciem.

Poza tym trzeba przyzwyczaić się, że życie toczy się na pół gwizdka. W ciągu dnia zamknięte są piekarnie, uliczne stragany z żywnością. Za to kiedy robi się zmrok….

To były jedne z najciekawszych moich wieczorów w Iranie. Miałam wrażenie, że wszyscy mieszkańcy wyszli na ulice. Pod piekarniami ustawiały się gigantyczne kolejki po pieczywo, wszyscy robili zakupy, spacerowali, piknikowali na świeżym powietrzu.

CZYTAJ: Blog ANNY ŁADUNIUK

O Iranie pisałam także: W IRANIE UGOSZCZĄ CIĘ NA PODŁODZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*