Camino portugalskie to mniej popularna od camino francuskiego wersja szlaku do Santiago de Compostela. W pierwszej połowie sierpnia przeszłam pieszo około 220 kilometrów z Porto (Portugalia) do Santiago de Compostela (Hiszpania). Zajęło mi to 11 dni.

Porto, Vilarinho, Barcelos, Lugar do Corgo, Ponte de Lima, Rubiaes, Tui, Mos, Ponteverda, Caldas del Reis, Padron, Santiago de Compostela – te nazwy najpierw portugalskich, a potem hiszpańskich miast i miasteczek to etapy trasy, którą przeszłam pieszo, z plecakiem w ciagu 11 dni sierpnia. Spałam w schroniskach, zwanych z hiszpańska albergue, w wieloosobowych salach (czasami kilkudziesięcioosobowych). Wstawałam około 5, 6 rano (żeby przejść jak najwięcej, zanim zacznie się upał). Trasę wyznaczały mi żółte strzałki, malowane na murach, drzewach, słupkach, asfalcie.

Nie tylko camino francuskie

Te żółte strzałki znaczą szlak – camino – średniowieczną jeszcze trasę, wytyczoną przez pielgrzymów zdążających do grobu św. Jakuba w Santiago. W średniowiecznej Europie takich tras było kilka, najpopularniejsza z nich to camino francuskie, ciągnące się przez około 800 kilometrów od Pirenejów przez północną Hiszpanię.

Pod koniec XX wieku piesze podróżowanie przez camino znów stało się popularne, stare szlaki zostały oznaczone na nowo, na potrzeby współczesnych pielgrzymów pobudowano schroniska. Nocleg w nich jest tani – oscyluje wokół 5, 6 euro, ale i warunki są spartańskie. W sezonie bywa że brakuje w nich miejsc i trzeba ratować się kilkakrotnie droższym hotelem. Więcej o idei camino pisałam już na moim blogu w tekście o śląsko-zagłębiowskim camino

Pralnie, bary, winnice…

Portugalskie camino od Porto prowadzi przez winnice, pola kukurydzy, czasami lasy, głównie eukaliptusowe. Jest dużo wzniesień i pagórków, co kilka kilometrów wieś, małe miasteczko, niewielkie góry. Nudno nie jest, zwłaszcza, jak się jest żądnym widoku prawdziwego, nie podkolorowanego życia na portugalskiej prowincji. Bo z jednej strony nigdy bym nie przypuszczała, gdybym nie zobaczyła na własne oczy, że w tych wsiach i miasteczkach ciagle jeszcze normalny jest widok kobiet piorących ręcznie w publicznych pralniach w centrach miejscowości. Albo że o 8 rano wiejskie bary pełne są miejscowych mężczyzn pochylonych nad kawą (albo i czymś mocniejszym), zaczytanych w gazecie albo zawzięcie dyskutujących.

Czemu portugalskie camino wydało mi się ciekawsze od tzw. francuskiej trasy? Mam prawo robić porównanie, odcinek camino francuskiego, 200 km z Astorgi do Santiago przeszłam w 2008 roku. Przede wszystkim jest bardziej kameralne, nie tak zatłoczone. Wg statystyk w roku 2011 na tej trasie było około 22 tys. pielgrzymów (na wszystkich trasach – 183 tysiące). Schronisk jest mniej, ale i łatwiej w nich o miejsce. Tłok zaczyna się dopiero jakieś 100 kilometrów przed Santiago. I wtedy też można zaobserwować, jak przed schroniskami już po godzinie 11 zaczynają ustawiać się kolejki chętnych na nocleg (albergue zwykle otwierane są o godzinie 13 lub 14, można w nich zostać zameldowanym pod warunkiem, że jest się pielgrzymem, czyli idzie pieszo lub jedzie rowerem, można przenocować tylko jedną noc i należy opuścić je przed 8 rano).

Polacy też chodzą

I jeszcze jedna liczba: w ubiegłym roku w Santiago do biura pielgrzymkowego zgłosiło się 2308 Polaków, którzy przeszli co najmniej 100 kilometrów (tyle potrzeba, żeby „pielgrzymka była zaliczona”). Mowa oczywiście o wszystkich trasach camino, nie tylko portugalskiej. A propos Polaków: spotkałam ich i ja na portugalskiej trasie. To dwie siostry Marta i Iga z okolic Warszawy, Kasia i Rafał z Oświęcimia i Bierunia oraz moja towarzyszka – Barbara z Chorzowa. Słyszałam też parę razy o polskim małżeństwie, które idzie z córkami. Wyprzedzali mnie o dzień lub dwa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Korzystałam z dwóch przewodników – wydanego w ubiegłym roku miniprzewodnika Agnieszki Laskowskiej i Jolanty Grabowskiej-Markowskiej (to szefowa katowickiego Hospicjum Cordis) „Camino Portugues. Portugalska droga św. Jakuba” oraz internetowego – „Camino Portugalskie Centralne cz. II, Porto – Santiago de Compostela” Macieja R.

Bardziej użyteczny okazał się ten drugi, przede wszystkim dlatego, że znalazłam w nim precyzyjne informacje o wszystkich schroniskach na trasie, telefony, liczbę miejsc i warunki w nich panujące, co pozwalało na planowanie dnia. Przewodnik Laskowskiej i Markowskiej służył mi głównie do tego, żeby porównywać moje odczucia ze spostrzeżeniami i uwagami autorek.

Albergue – miejsca i zasady czytaj tutaj

A o moim camino norte czytaj tutaj

CZYTAJ MÓJ BLOG

 

 

Komentarze (19):

  1. Ola:)

    Gratulacje dojścia do Santiago.
    Szłam w tym roku w czerwcu też z Porto, ale trasą nadbrzeżną. Ale w Hiszpanii już wszystko tak samo – od Tui do Santiago.

  2. Maria

    Witaj Aniu,
    Czytałam Twój blog dot. camino, jest bardzo ciekawy. Sama wybieram się w przyszłym roku na wiosnę na tę trasę. Cel zarówno religijny ale i że jestem zapalonym turystą chciałabym co nieco zwiedzić po drodze. Tu pojawia się moje pytanie do Ciebie. Jak sobie radziłaś z plecakiem. Z albergi należy wyjść bardzo wcześnie aby dotrzeć na czas do następnej bo o 13-stej jest uż pełno i trudno znaleźć wolne miejsce. Po drodze na zwiedzanie nie bardzo jest już czas. Co robiłaś z plecakiem po dotarciu do albergi jeśli chciałaś wyjść na miasto coś zobaczyć czy zrobić zakupy? Czy w każdej sytuacji trzeba go ciągać ze sobą? Napisz proszę jak planowałaś sobie popołudniowy czas od tej np. 13 stej godz.
    pozdrawiam Maria

  3. Maria

    Wielkie dzięki,
    wybieram się pierwszy raz na taką wyprawę więc mam obawy przed zostawieniem plecaka w alberdze (dlatego pytam), jeszcze jedno jeśli pozwolisz: jaki plecak polecasz (firma i pojemność l?- sprawdzałam Deuter 32l ? jest lekki ale am tylko 1 komorę, co sądzisz?), gdzie kupuje się muszle?
    pozdrawiam Maria

  4. Maria

    Witaj Aniu,
    proszę jeszcze o jedną podpowiedź, jak wracałaś z Santiago do Porto? (autobus czy pociąg,ile czasu Ci to zajęło?) nie wiem ile czasu powinnam zaplanować aby wrócić do Porto, czy po mszy dla pielgrzymów o 12,00 stej zdążę wrócić tego samego dnia do Porto, bo następnego rano mam o 6 stej rano wylot?
    pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość Maria

  5. Maria

    Bardzo dziękuję za radę,
    ja też planuję 1 dzień „w zapasie na wszelki wypadek” w Fatimie byłam w tym roku 3 noclegi, więc jeśli pozostanie mi czasu to może Muxia i „koniec świata” pozdrawiam Maria

  6. Franek

    Dzień dobry jest.
    Chciałbym prosić i pomoc.
    Mam dwa pytania,
    czy orientujesz się czy o tej porze roku też są otwarte schroniska?
    i drugie, gdzie odbiera się muszelkę/rejestruje się w Porto?
    Pozdrawiam 🙂

      1. Franek

        Dziękuję 🙂
        Teraz tylko trzymać kciuki, aby się udało wyjechać w przyszły tydzień.
        Dziękuję jeszcze raz.
        Buen camino.

    1. Maria

      Witaj Pusia, miło by było się spotkać na szlaku. Ja już pakuję plecak i wszystko dokładnie ważę. Pamiętaj 10 % wagi ciała, reszta bagażu zostaje w domu. Powodzenia.

  7. Asia

    Mam pytanie:) czy orientujesz się może czy po pieczątkę w Porto mogę pójść o każdej godzinie? Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale lądujemy w nocy i nie bardzo wiem jak to sprawdzić:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*