Chełmsko Śląskie. Gdyby nie domy tkaczy…

Kategorie: Podróże Polska

Tagi: , , ,

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Chełmsko Śląskie ma zabytek wyjątkowy – drewniane domy tkaczy, tzw. 12 apostołów (choć do dziś zachowało się ich 11). Szkoda, że tak mało osób o tym wie i niewielu turystów tu zagląda. Z drugiej strony: jeśli można pisać o jakimś miejscu, że leży na końcu świata, to Chełmsko idealnie do takiego opisu  pasuje. Odwiedziłam je niedawno.


Chełmsko Śląskie: gdyby nie domy tkaczy, nikt by dzisiaj nie pamiętał o dawnym Schoembergu. Z dala od głównych dróg, niewiele ponad 2 tysiące mieszkańców, wieś, która nie jest nawet siedzibą gminy.  Najbliżej stąd do Lubawki (ale kto wie, co to Lubawka?), trochę dalej do Krzeszowa (to już miejsce bardziej znane i rozpoznawalne), z którym Chełmsko, wtedy Schoemberg, było związane od średniowiecza do roku 1810 (miasteczko należało do krzeszowskich cystersów). Dalej  – Kamienna Góra, jeszcze dalej Wałbrzych.
Kiedy dziś spaceruje się po Chełmsku, trudno uwierzyć, że na początku XX wieku było to popularne letnisko, były gospody i pensjonaty. Trudno też uwierzyć, że wtedy Chełmsko  leżało przy  uczęszczanej trasie, pomiędzy Kamienną Górą, Krzeszowem i czeskim Adrspachem.


Ja przyjechałam do Chełmska jakieś sto lat później, w roku 2013…  W niedzielne popołudnie smutno tu i sennie. Na skwerze na rynku, na ławce,  kilku panów nie pierwszej trzeźwości. Na jednej z pierzei rynku kamieniczki z podcieniami. Z drugiej strony, ponad dachami widać wieże kościoła. Kiedyś to było ładne miasto! Kiedyś…

Teraz wygląda jak opuszczone. Fatalne wrażenie robi rozebrana do połowy ruina na jednej z pierzei. Kilkaset metrów dalej (można przejść na piechotę, auto zaparkować przy rynku) cel mojej wizyty. Uliczka z domami tkaczy, kompleks świetnie zachowanych drewnianych domów z poczatku XVIII wieku.
Dziś powiedzielibyśmy: typowa zabudowa szeregowa. Sznur drewnianych niewielkich domów ze spadzistymi dachami, krytymi gontem, w podcieniach drzwi wejściowe. Na drzwiach tabliczki z nazwiskami lokatorów, bo domy są ciągle zamieszkane. W jednym  mieści się sklep z wyrobami ze lnu, w innym galeria i kawiarnia. Z galerii można przejść do ogrodu i dzięki temu obejrzeć, jak wyglądają domy tkaczy z drugiej strony. Znajdują się tam niewielkie ogródki. Kiedyś to było miejsce, gdzie suszono len a potem, przy potoku bielono na słońcu gotowe płótna.


Tkacze i historia teatru
Tak naprawdę, choć w Chełmsku byłam dopiero w tym roku, to z tematyką tkacką na Śląsku zetknęłam się wiele lat temu, jeszcze na studiach. Dramat Gerharta Hauptmanna „Tkacze” był w spisie lektur na egzamin z Historii dramatu powszechnego. A Gerhart Hauptmann, noblista z 1912 roku, jeden z najwybitniejszych pisarzy niemieckich, urodził się i mieszkał na Dolnym Śląsku, a  najbardziej znany jego dramat opisuje środowisko tkaczy ze Śląska.  Mieszkali w Chełmsku, Bielawie, Kamiennej Górze. Tu był ich „matecznik”.

Dlaczego właśnie tkacze?
Tkacze zawodowcy mieszkali tu od połowy XVI wieku, od kiedy ustawa cesarska (z 1545 r) pozwalała na uprawianie tkactwa i kowalstwa poza organizacjami cechowymi.  W Chełmsku i okolicznych miasteczkach produkowano lniane płótna, słynne na całą Europę. Oczywiście metodami chałupniczymi, ręcznie, było to jeszcze przed rewolucją przemysłową w Europie. A zachowane do dziś domy tkaczy wybudowali cystersi z Krzeszowa (jak już napisałam, byli właścicielami miasteczka) w roku  1707 roku dla rzemieślników sprowadzonych z Czech. Historia nie była jednak dla tkaczy łaskawa. Ceny ich produktów spadały, zwłaszcza jak w Europie razem z rewolucją przemysłową pojawiły się tańsze wyroby maszynowe. Kolejne lata to powolny upadek miasta – bunty (opisane m.in. przez Hauptmanna w „Tkaczach”), pożary, w końcu, po 1945 roku kompletna wymiana mieszkańców, zmiana nazwy, utrata praw miejskich…

Szczęśliwie zabytkowe drewniane domy tkaczy się zachowały. I dzięki temu do Chełmska zaglądają turyści…

Domy tkaczy oglądałam też w Supraślu. Opis ich znajdziecie tutaj: Domy tkaczy w Supraślu

Komentarze (6):

  1. lubinianka

    Ja mieszkałam 20 lat w Chełmsku . Po 44 latach byłam w tym roku 4 dni , była to moja podróż sentymentalna .wspomnienia z lat dziecinnych młodości . Podobało mi się tylko żal mi wyciętych kasztanów na ul. Lubawskiej . Była piękna aleja jak kwitły kasztany ,może jeszcze kiedyś zdołam odwiedzić Chełmsko i spotkać ludzi ze szkoły. POZDRAWIAM CHEŁMSKO ŚLĄSKIE i tęsknię .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*