Batalha to po portugalsku bitwa. W Portugalii oznacza też miejscowość, słynną dzięki znajdującemu się tu ogromnemu klasztorowi (jednemu z największych w Europie), prawdziwej perle architektury, wpisanej na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej (Santa da Vittoria). W tej części Portugalii Polacy odwiedzają Fatimę. Ale warto wiedzieć, że zaledwie 20 km dalej jest takie cudo jak Batalha. Może warto zboczyć z trasy?

Batalha to małe miasteczko, zaledwie siedziba gminy (a cała gmina ma 15 tysięcy mieszkańców). Autobusy przelotowe zatrzymują się tu na wysepce wzdłuż ulicy. Naprzeciw przystanku mały pensjonat, restauracja i bar, parę kroków dalej maleńki kościółek, cukiernia, kilka sklepików, barów, w których godzinami przesiadują miejscowi.

Po południu pusto tu i sennie. Czasami tylko kilku miejscowych seniorów usiądzie na ławeczce pod okazałym drzewem na centralnym placyku. Nic dziwnego, to przecież miejscowość jakich wiele w Portugalii, od innych różni ją tylko ogromny klasztor, w popołudniowym słońcu przybierający rudo-pomarańczową barwę. Prawdziwe cudo architektury. Olbrzym w samym centrum.

Batalha sławna , bo ma klasztor

Batalha tętni życiem w godzinach, kiedy klasztor jest dostępny dla turystów. Miałam okazję przekonać się o tym następnego dnia po przybyciu. Autobusy, auta osobowe, tłumy w środku. Zaplątała się nawet wycieczka autokarowa z Polski. Wpadli hałaśliwie do kaplicy, gdzie znajdują się sarkofagi fundatorów, potem biegiem za przewodniczką wypadli na krużganki, szybko, żeby zdążyć na zmianę warty przed grobem nieznanego żołnierza i biegiem do autobusu, pewnie do Fatimy (znajduje się zaledwie 20 km od Batalhy). Turyści kręcili się jeszcze przez kilka godzin, do zamknięcia muzeum. A potem znowu leniwe popołudnie…

 Batalha, Lubiąż, Alcobaca…

Klasztor Batalha (178 metrów długości, 137 metrów szerokości ) wprawdzie długością fasad nie może równać się z naszym Lubiążem (dłuższa fasada w pocysterskim klasztorze w Lubiążuma aż 223 m), ale ma za to parę innych zalet, dzięki którym trafił na listę UNESCO i do programów wycieczek.

Wprawdzie i on, podobnie jak nasz Lubiąż nie ustrzegł się przed splądrowaniem (Lubiąż – po roku 1945, Batalha – w 1810, po tym jak Portugalię okupowały wojska Napoleona. Podobna historia wydarzyła się też w kompleksie Alcobaca, zobacz mój blog), ale jest w o wiele lepszym stanie i można podziwiać charakterystyczne misterne wykończenia i rzeźby, wnętrza kościoła, kaplic, krużganki.

Ponieważ powstanie klasztoru związane jest z wojskiem (ufundowano go jako wotum wdzięczności po wygranej bitwie), parę wieków później to tu zlokalizowano grób nieznanego żołnierza oraz muzeum wojskowe.

 Tak powstała Batalha

A wszystko zaczęło się pod koniec XIV wieku. W roku 1385 niedaleko od dzisiejszej Batalhy, koło Sao Jorge i Aljubarrotą doszło do bitwy o portugalski tron między armiami dwóch Janów: portugalską armią wielkiego mistrza zakonu rycerskiego Jana de Avis, przyrodniego brata z nieślubnego łoża zmarłego dwa lata wcześniej króla Portugalii Ferdynanda I Burgundzkiego, oraz armią Jana I Kastylijskiego, który rościł sobie prawa do Portugalii, ponieważ był mężem córki zmarłego króla Ferdynanda. W wypadku zwycięstwa tego drugiego Portugalia straciłaby niezależność i została przyłączona do Kastylii. Armia Kastylii miała przewagę militarną. Legenda mówi, że Jan de Avis ślubował ufundowanie klasztoru (oczywiście w wypadku zwycięstwa). Zwyciężył, został królem Portugalii i słowa dotrzymał. W 1388 roku zaczęła się budowa. I dopiero wtedy, razem z klasztorem, powstała miejscowość Batalha, z nazwą na cześć bitwy. W przewodnikach znalazłam informacje, że budowa klasztoru trwała przez następne 150 lat, ale przecież pewne elementy nigdy nie zostały ukończone.Ogromne wrażenie robi np. wizyta w kaplicy, gdzie za sklepienie do dzisiaj służy nieboskłon, bo nigdy nie została zadaszona. Trafiłam do niej po raz pierwszy pewnego sierpniowego wieczora ubiegłego roku, wiedziona dźwiękami muzyki dobywającymi się zza murów. Okazało się, że trwa tam właśnie koncert…

Gospodarzami klasztoru od początku jego budowy, aż do roku 1834, kiedy w Portugalii miała miejsce kasata zakonów (przypominam że w państwie pruskim, do którego należał Śląsk odbyło się to w roku 1810, jak widać taki był wtedy trend w Europie) byli dominikanie.

A zatem dominikanie rządzili w Batalha, budowali i walczyli: a to z naturą, bo trzęsienie ziemi z roku 1755 i tutaj dało się we znaki, a to z okupantem (wojska napoleońskie w roku 1810).

Co w architekturze klasztoru Batalha takiego niezwykłego?

Gotyk, renesans, styl mauretański, elementy indyjskie – wszystko to można znaleźć splecione w jedno. Kiedy patrzy się na poszczególne, ażurowe elementy, trudno uwierzyć, że wyrzeźbiła je ludzka reka w kamieniu, mając do dyspozycji prymitywne narzędzia. Opactwo w Batalha razem z podobnym w Belem podaje się jako sztandarowy przykład renesansu manuelińskiego. Proponuję przyjrzeć się zdjęciom powyżej.

Inne moje wpisy o Portugalii:

Trumny za szkłem, Kaplica kości, camino portugalskie, Alcobaca

Komentarze (3):

  1. Avatar
    Badylarka

    Widziałam 🙂 A czytając Pani tekst wróciłam do wspomnień z Batalhii. Kościółek piękny, choć zaniedbany i niestety zatęchły, bo rzadko otwierany. Natomiast klasztor powala na kolana. Mnie urzekł niezwykle 🙂 A potem dałam się skusić na lokalne przysmaki 😉 Chciałabym tam wrócić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*