Montserrat i Fatima, dwa sanktuaria na południu Europy

Kategorie: Europa

Tagi: , , , , ,

Montserrat

Montserrat to góra ze słynnym klasztorem benedyktynów i miejscem kultu Matki Boskiej (mała drewniana figurka la Moreneta).

Z Barcelony do Montserrat jest około 40 kilometrów. Łatwo dojechać podmiejskim pociągiem, z placu Hiszpańskiego do stacji Monistrol de Montserrat, potem trzeba się przesiąść na kolejkę prowadzącą już bezpośrednio do klasztoru. Jest jeszcze możliwość dostania się na górę kolejką linową (wtedy trzeba wysiąść stację wcześniej), ale kiedy ja odwiedzałam Barcelonę, poza sezonem turystycznym, była nieczynna.

A do Montserrat warto pojechać zwiedzając północ Hiszpanii albo wypoczywając na Costa Brava, bo to bardzo ważne miejsce dla Katalończyków.

Po pierwsze – miejsce kultu religijnego (drugie co do ważności w Hiszpanii zaraz po Santiago de Compostela), po drugie – w czasach dyktatury frankistowskiej kto wie czy nie najważniejszy ośrodek nacjonalizmu katalońskiego, w którym walczono o zachowanie odrębności Katalonii – jej kultury i języka. Tu znajdowali schronienie walczący z dyktaturą, także artyści.

Montserrat: historia

Klasztor, który miałąm okazję zwiedzać, pochodzi z końca XIX wieku. Poprzedni został zniszczony w roku 1811 przez wojska napoleońskie.

Motyw niszczenia klasztorów przez wojska napoleońskie pojawia się na moim blogu już po raz kolejny. Kiedy w ubiegłym roku zwiedzałam Portugalię i potem pisałam o tamtejszych zabytkach w Alcobaca i Batalha, także pisałam: klasztory zniszczone przez wojska napoleońskie…

Ale zanim do Montserrat dotarli Francuzi…

Legenda mówi, że figurka Matki Boskiej została wyrzeźbiona osobiście przez świętego Łukasza, a przywieziona w to miejsce i ukryta w grocie przez świętego Piotra. Badania wykazały, że pochodzi jednak dopiero z wieku XII.

Faktem jest jednak, że góra była miejscem kultu religijnego, jeszcze zanim w X wieku przybyli tu benedyktyni.

Benedyktyni zbudowali klasztor (976 rok) i od tego czasu miejsce to stało się popularnym celem pielgrzymek, tak samo jak Santiago de Compostela.

Klasztor pełnił także funkcję centrum kulturalnego, miał własną drukarnię, od XIX wieku przechowuje się tu dzieła materialne kultury katalońskiej, dzieła wybitnych malarzy.

Żeby uniknąć tłumu zwiedzających, najlepiej wybrać się do Montserrat poza sezonem, albo chociaż w ciągu tygodnia. Na zwiedzanie wystarczy… no właśnie, to zależy, czy chcemy zobaczyć dokładnie klasztorne muzea, czy tylko interesuje nas ogólny obraz klasztoru i odwiedzenie figurki La Morenetty. Według mnie minimum czasu, jaki trzeba przeznaczyć to 3 – 4 godziny. Przed ruszeniem z powrotem na dół kolejką można zjeść lub wypić kawę w obszernej stołówce.

 

Fatima

A teraz kilka słów o Fatimie. Inny kraj, inny nastrój, miejsce zupełnie niepodobne do Montserrat.

Fatima nie wydałą mi się tak malownicza jak Montserrat. Ogromny wybetonowany plac przed bazyliką, wokół – już za murem okalającym teren sanktuarium – pochodzące z ostatnich kilkunastu lat hotele i centra handlowe, w większości z dewocjonaliami… Może swoje zrobiło też to, że z nieba lał się 30-stopniowy upał i trudno było znaleźć miejsce, gdzie można by było znaleźć cień…

Dojechałam do Fatimy autobusem kursowym późnym popołudniem i najpierw około godziny zabrało mi znalezienie miejsca na nocleg. Nie chodzi o to, że miejsc nie było. Szukałam takich w niskim przedziale cenowym i podpowiadam, że takie miejsca w Fatimie są, są także specjalne, darmowe schroniska dla pielgrzymów, którzy idą np. do Santiago de Compostela albo stamtąd wracają.

A potem starałam się chłonąć wszystko, co jeszcze tego wieczora i następnego dnia widziałam w Fatimie.

Przemysł pielgrzymkowy

Aleluia i Nostra Senhora de Lourdes to nazwy hoteli w samym centrum Fatimy. Dziwne? Jak na centrum pielgrzymkowe przystało, hotel nie może nazywać się zwyczajnie i dlatego chyba połowa z nich ma w swojej nazwie jakiegoś świętego patrona. I tak mamy hotel Santa Maria, Santo Antonio, Santa Barbara, Santa Amaro, Santa Mafalda…

Tutejsze sklepy z dewocjonaliami to czasami duże pietrowe centra. Mnie najbardziej zadziwiły woskowe części ciała – ręce, nogi, piersi, korpusy, głowy, czasami jakaś nerka, wątroba. Pełen wybór – klient kupuje swój chory organ i zanosi do sanktuarium. Razem ze świecami jest to wszystko spalane w ogromnych metalowych pojemnikach niedaleko kaplicy z cudowną figurką.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*