Matterhorn najlepiej oglądać z Gornergrat. A Zermatt inny niż sobie wyobrażałam

Kategorie: Europa, Podróże świat

Tagi: , , , , , ,

Matterhorn (4478 m n.p.m.), Gornergrat (3089 m n.p.m.), Zermatt (1610 m n.p.m). Magiczna góra, grzbiet w Alpach gdzie można dojechać kolejką i szpanerskie miasto w Szwajcarii. Zermatt leży u podnóża Matterhornu, na Gornergrat wjeżdża się, by podziwiać panoramę Alp (widać stąd 29 czterotysięczników, w tym oczywiście Matterhorn). A sama góra z bardzo charakterystycznym szczytem? Ta dostępna jest tylko dla nielicznych. Za to fotografować nożna do woli. Ja też miałam to szczęście…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Gornergrat

Kiedy turyści dojeżdżają ekspresem lodowcowym (specjalny pociąg panoramiczny) do Zermatt, słyszą od lektora: nie zapomnijcie państwo pojechać na Gornergrat i obejrzeć wspaniałej panoramy Alp z Matterhornem.

Na Gornergrat od świtu do nocy kursuje specjalna kolejka. Szwajcarska duma: pierwsza elektryczna kolejka zębata w Szwajcarii, zbudowana już w 1898 roku i jednocześnie najwyżej położona na wolnym powietrzu stacja kolejki zębatej w Europie (3089 m). Określenie: kursuje od świtu do zmroku nie jest przesadą – na Gornergrat organizowane są wycieczki na oglądanie wschodu słońca i jego zachodu. Podróż trwa niecałe pół godziny, po drodze mija się nie tylko stacje pośrednie, ale i szlak, na który mozolnie wspinają się piesi turyści. Gornergrat jest magnesem, który przyciąga ich każdego dnia – podobno już od XVIII wieku. Statystyki mówią, że zanim zbudowano kolejkę, do 1890 roku pojawiło się ich około 8 tysięcy To miejsce, skąd przy dobrej pogodzie można zobaczyć aż 29 czterotysięczników.

Podobno miałam szczęście. 12 września rano, kiedy trafiłam na Gornergrat, pogoda była wymarzona. Matterhorn widać było w całej okazałości. Najpierw z dołu, z Zermatt, potem wyłaniał się podczas kolejnych zakrętów podczas podróży kolejką, wreszcie ze szczytu Gornergrat. Zdjęcia w galerii powyżej to plon tej wycieczki.

Żałuję, że nie miałam dość czasu, żeby z powrotem nie korzystać już z kolejki, ale zejść „na nogach”. Zazdrościłam trochę tym wszystkim turystom, których mijał pociąg. To musi być fajna wędrówka! I wcale nie chodzi mi o świstaki, które można spotkać podobno po drodze (tak przynajmniej mówił przewodnik) – świstaki miałam okazję obserwować i fotografować trzy lata temu, podczas mojego poprzedniego pobytu w szwajcarskich Alpach. Ale te widoki po drodze!

A na dole Zermatt!

Zermatt okazał się zupełnie inny, niż sobie wyobrażałam. Zamiast wielkiego szpanerskiego świata zobaczyłąm niewielkie urocze miasteczko.

  • Zermatt we wrześniu tonął w pelargoniach, zwisających z prawie każdego balkonu i okien drewnianych pensjonatów i hoteli.
  • Dojazd do Zermatt – tylko koleją. Do kurortu nie maja prawa wjeżdżać auta – zostawia się je na wielkim parkingu stację wcześniej. Po Zermatt kursują tylko niewielkie pojazdy (taksówki, autobusy) elektryczne.
  • W centrum, tuż za kościołem jest niewielki cmentarzyk. Są tu groby tych, którzy zginęli w górach, albo z górami zwiazali swoje życie. Znalazłam też polskie nazwisko… Krzysztof Rafał Guzek. 1968 Warszawa, 1992 Matterhorn.
  • Główna ulica Zermatt – deptak z ekskluzywnymi sklepami ciągnie się od dworca. Po kilkuset metrach dobrze wejść w boczną uliczkę (skręcić w lewo) i znajdziemy się w innym świecie. To stary Zermatt z domami sprzed turystycznego boomu. Znaleźć tu można budynki nawet XVII-wieczne. To stare spichlerze i domy mieszkalne z charakterystycznymi zabezpieczeniami przeciw gryzoniom (podobną technikę zabezpieczania się przed szkodnikami widziałam już w hiszpańskiej Galicji – to ciekawe, jak w różnych miejscach świata ludzie niezależnie od siebie wymyślają podobne rzeczy). Niektóre z tych domów  służą jako kwatery dla turystów.
  • Oto zdjęcia z mojego, starego Zermatt

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wygląda mało ekskluzywnie? No to może popatrzcie na te zdjęcia:

Po więcej szczegółów odsyłąm pod ten link. Jak się dostać do Zermatt? Najlepsza opcja: pociąg. Po pierwsze – i tak trzeba zostawić auto kilkanaście kilometrów przed Zermatt. Po drugie, system kolei szwajcarskich jest tak genialnie rozwiązany, że grzechem byłoby szukać innych pomysłów. A po szczegóły odsyłam do fachowców na Moja Szwajcaria

O podróżowaniu Kolejami Retyckimi czytaj TUTAJ

Komentarze (2):

  1. Avatar
    Barbara

    Z Krzysztofem chodziłam do szkoły. Zginął podczas zejścia z Matternhornu, wpadł w szczelinę. Może kiedyś uda mi się odwiedzić Zermatt jeszcze raz, wtedy na pewno zajrzę na cmentarz. Dziękuję za zdjęcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*