Szwajcarię najlepiej zwiedza się pociągiem – uzmysłowiłam to sobie kilkanaście lat temu i do teraz zdania nie zmieniłam. Przeciwnie. Utwierdziłam się w nim i tego lata, kiedy miałam przyjemność (bo szwajcarskie pociągi to sama przyjemność) podróżować pociągami panoramicznymi Bernina Express i Glacier Express (Ekspres Lodowcowy), uruchomionymi na potrzeby turystów, jadącymi po alpejskich trasach widokowych.

Nie tylko Szwajcarzy uczynili z podróżowania koleją produkt turystyczny – nawet u nas tu i ówdzie można spotkać turystyczne wąskotorówki. Ale w Szwajcarii można wręcz mówić o całym przemyśle turystyczno-kolejowym. A dlaczego kolej wygrywa w Szwajcarii z innymi środkami transportu? Bo dociera do najbardziej ukrytych zakątków, także tam, gdzie auto ze względu na wysokość (albo ekologię) nie ma szans wjechać (np. do Zermatt – samochód trzeba zostawić na parkingu stację przed miastem i przesiąść się do pociągu).

Szwajcarzy kolej sobie szanują – w końcu stała się dla nich oknem do cywilizacji. Zanim nie zbudowano szlaków do alpejskich dolin (niejednokrotnie przebijając tunele) wiele miejsc było kompletnie odciętych. To dzięki żelaznej drodze po pierwsze dojechali do nich turyści, a po drugie oni sami mogli się do tego świata (i sasiadów z sąsiednich miasteczek) dostać.

Koleje Retyckie

Kiedy jechałam pociągiem Kolei Retyckich z St. Moritz do Bergün , tak bardzo podobała mi się trasa – tunele i wiadukty po których sunie pociąg, że postanowiłam przyjrzeć im się bliżej, już z zewnątrz. Dlatego w Bergün wsiadłam w pociąg powrotny, wróciłam jedną stację do Predy i zrobiłam sobie około 7-kilometrowy spacer wzdłuż torów. Chciałam z zewnątrz obejrzeć ten konstrukcyjny majstersztyk. Na tym odcinku, między Predą a  Bergün pociąg musi pokonać 400-metrowe przewyższenie. Aby to było możliwe, inżynierowie zbudowali system spiral, niektóre z nich ukryte są wewnątrz góry, w tunelu. To było niesamowite wrażenie: stałam przed tunelem, widziałam jak pociąg do niego wjeżdża i obserwowałam wylot tunelu kilkaset metrów dalej i wyżej. I nagle pociąg wyjeżdżał z zupełnie innej strony niż się spodziewałam…

Nie byłam oryginalna. To jak się okazało, dosyć popularny pomysł, dlatego trafiłąm prosto na szlak turystyczno-dydaktyczny, nie tylko dobrze oznaczony, ale w dodatku zaopatrzony w tablice historyczne i ławeczki przed najciekawszymi wiaduktami. Pociągi w obie strony jeżdżą mniej więcej co godzinę, więc nie było problemu ze zrobieniem sesji zdjęciowej z charakterystycznym czerwonym składem w roli głównej.

I był jeszcze czas, żeby poczytać sobie o historii. I tak dowiedziałam się że:

  • Trasa, którą oglądam, a parę godzin wcześniej przejechałam, od 2008 roku wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To majstersztyk techniki kolejowej, wkomponowany w najpiękniejsze krajobrazy Szwajcarii. Fragment Kolei Retyckich, uznawanych za jeden ze znaków firmowych Szwajcarii.
  • Koleje Retyckie kursują po szwajcarskiej Gryzonii (największy kanton Szwajcarii) już od 125 lat, zaczęto budować je w roku 1889, ostatni odcinek, tunel i linia Vereina w 1999 r.
  • Sieć torów wije się pomiędzy szczytami, przełęczami, dolinami i ma dzisiaj łącznie 384 km.
  • O tym, jak bardzo widokowa to trasa świadczy fakt, że 80 procent pasażerów (spośród ogólnej liczby 10 milionów każdego roku) Kolei Retyckich to turyści.
  • Podczas mojej podróży Kolejami Retyckimi zdarzało mi się widywać i oryginalne zabytkowe składy (zobaczcie na zdjęciach) i luksusowe nowoczesne składy panoramiczne. Dwoma z nich – Bernina Express i Ekspresem Lodowcowym (Glasier Express) jechałam na dużych fragmentach trasy. Po informacje o tych atrakcjach odsyłam tutaj: Bernina Express i Glasier Express

Zdjęcia Kolei Retyckich powyżej zrobiłam podczas mojego ostatniego pobytu w Gryzonii. Ciekawych innych ujęć odsyłam  tutaj > Koleje Retyckie

Swiss pass czyli bilet

Od lat w Szwajcarii funkcjonuje tzw. Swiss Pass, czyli bilet imienny okresowy – wykupowany w zależności od potrzeb na  4, 8, 15, 22 dni a nawet na miesiąc. Taki bilet ważny w całej sieci Swiss Travel System, łącznie z większością prywatnych kolei, w pociągach panoramicznych, statkach, autobusach pocztowych i środkach komunikacji miejskiej w 37 miastach. Ponadto zapewnia zniżkę (50 proc.) na bilety na większość kolejek górskich oraz bezpłatny wstęp do niemal wszystkich muzeów. Więcej o możliwościach Swiss Pass tutaj

Druga rzecz: łatwe przesiadki

Sieć kolejowa w Szwajcarii jest rozbudowana maksymalnie. A tam, gdzie torów nie ma – czeka autobus. Czeka dosłownie. Cała sieć jest kompatybilna. Na przesiadki czekamy najwyżej 10, 15 minut. I nie ma problemu, że z powodu opóźnień pociag lub autobus”ucieknie”.

Czy to drogie?

Owszem, Szwajcaria to nie Azja, tu nie ma hotelików po 3 dolary dla backpackerów. Ale jeśli dobrze podróż zaplanujemy, a zaczniemy od upolowania taniego biletu lotniczego i spróbujemy wybrać się poza sezonem – nie wydamy dużo więcej niż w sezonie nad naszym morzem. Fantazjuję? To spróbujcie przypomnieć sobie, ile kosztuje u nas np. kawa w superturystycznym punkcie widokowym. Bo w Szwajcarii w snobistycznym Zermatt, na szczycie Gornergrat, na tarasie z widokiem na Matterhorn – niecałe 4 franki.

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*