Kościół w Sękowej malował i Stanisław Wyspiański, i Józef Mehoffer i Włodzimierz Tetmajer. I jeszcze Teodor Axentowicz, Jan Sas Zubrzycki i Kazimierz Skórewicz. Lista malarzy jak widać długa. Co ich tak urzekło?

Na liście światowego dziedzictwa UNESCO znajdują się 433 obiekty europejskie, z tego 14 dorzuciła Polska. To między innymi tak znane miejsca jak Rynek Krakowski, Wawel, kopalnie soli w Wieliczce i Bochni, nazistowski obóz w Auschwitz-Birkenau, Białowieski Park Narodowy, ale także niepozorne wydawałoby się i mało turystyczne drewniane małopolskie kościółki. Leżą zwykle na uboczu,  z dala od popularnych i masowych turystycznych kompleksów, stąd i wiedza o nich mała. Wśród nich kościół w Sękowej niedaleko Gorlic.

Przypomniał mi się, bo właśnie minęło sto lat, kiedy ten zabytek… został rozebrany.

Zimą na przełomie roku 1914 i 1915 drewniany kościół znalazł się na linii frontu austriacko-rosyjskiego. Drewno z kościoła posłużyło częściowo do budowy okopów, częściowo na opał.

Ta część Galicji była wyjatkowo okrutnie doświadczona przez wojnę. Linia frontu,  okopy, wielomiesięczne potyczki, zakończone wielką bitwą gorlicką na początku maja 1915 przeszły do historii Wielkiej Wojny. Dziś te miejsca wyznaczają cmentarze poległych i do teraz widoczne w lasach wielkie leje po bombach. Ucierpiała także miejscowa ludność cywilna oraz ich mienie. Kiedy oglada się zdjęcia Gorlic z roku 1915, nasuwa się porównanie do ruin warszawskich po drugiej wojnie. Takie same kupy gruzu.

Sękowej wojna zabrała drewniany kościółek. Na szczęście tuż po wojnie został pieczołowicie odtworzony. Może w tej odbudowie miał swój udział mieszkający nieopodal w pałącu w Siarach potentat naftowy i polityk (przed pierwszą wojną poseł na Sejm Galicyjski, po pierwszej wojnie senator II Rzeczpospolitej) Władysław Długosz?

Kiedy kilka lat temu zwiedzałam po raz pierwszy kościół w Sękowej, a wiedziałam już, że jest to obiekt z listy UNESCO, przyznam, że byłam trochę rozczarowana. Parę godzin wcześniej byłam w Binarowej (też kościół z listy UNESCO) i tam byłam pod wrażeniem fresków na ścianach, oryginalnych starych mebli, obrazów. W Binarowej każdy szczegół „pachniał historią”. A Sękowa wydała mi się zbyt „świeża”. Nie wiedziałam wtedy, że kościół jest praktycznie 100-procentową rekonstrukcją obiektu, zniszczonego podczas działań Wielkiej Wojny.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Do podgorlickiej Sękowej wróciłam parę miesięcy temu, tym razem lepiej przygotowana z historii. I dlatego nie było dla mnie takie ważne, że ściany nie mają oryginalnych fresków, a i wyposażenie dosyć ubogie w zabytki. Tym razem lepiej przyjrzałam się bryle budowli i uwierzyłam w jej niezwykłość. Dodać warto, że po tych kilku latach byłam też „mądrzejsza o obejrzanych” kilkanaście kolejnych drewnianych obiektów ze szlaku architektury drewnianej na Śląsku, w Małopolsce, Kielecczyźnie i w Wielkopolsce.

Kościółek w Sękowej przed pierwszą wojną światową był uważany za najpiękniejszy w Małopolsce. To dlatego był tak modnym obiektem dla malarzy Młodej Polski, którzy w buncie przeciw akademizmowi wyszli z pracowni w teren i wśród wiejskich krajobrazów szukali inspiracji.

Na co dziś warto zwrócić w nim uwagę?

W wielu drewnianych kościółkach zachowały się tzw. soboty. To podcienia, często będące przedłużonym dachem. Te w Sękowej otaczają cały kościół. Nazwa soboty pochodzi podobno z czasów, kiedy wierni szli do kościoła na niedzielną mszę z daleka, czasami przychodzili już dzień wcześniej i w podcieniach, pod dachem czekali na święto. Ale ich pierwotna funkcja byla zupełnie inna – taka konstrukcja przedłużonego dachu miała chronić drewniane ściany przed zamakaniem.  Zdarzało mi się nieraz widzieć soboty zamienione na przykościelne graciarnie. Na szczęście coraz częściej podczas remontów przywraca się im pierwotny charakter i staja się prawdziwą ozdobą pięknej architektury.

A na co jeszcze warto zwrócić uwagę w Sękowej? Niewiele zachowało się z wyposażenia sprzed 1914 roku, ale znajdziemy tam: oryginalny ołtarz główny z XVII wieku, gotycką kamienną chrzcielnicę, fragmenty polichromii, drogę krzyżową barokową, XVIII-wieczne feretrony

I na koniec jeszcze dla porządku: kościółek ma za patrona św. Jakuba i Filipa i pierwotnie został zbudowany na początku XVI wieku.

Sękowa znajdzie się na szlaku tych turystów, którzy zrobią sobie wycieczkę:

  • Szlakiem małopolskiej architektury drewnianej
  • Szlakiem cmentarzy Wielkiej Wojny (za parę miesięcy, w maju będzie 100. rocznica bitwy gorlickiej, szykują się uroczystości
  • Szlakiem zabytków przemysłu naftowego – w niedalekich Gorlicach Łukasiewicz skonstruował lampę naftową
  • Będą zwiedzać Beskid Niski albo wędrować po tych górach

I choć to materiał o Sekowej to na koniec małe uzupełnienie: do parafii Sękowa należy jeszcze jedna drewniana perełka architektury – kościół w Owczarach, dawna cerkiew grekokatolicka. Zobaczcie Państwo na zdjęciach:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*