Zamek Raduń gdzieś na Śląsku

Kategorie: Europa, Historia, Podróże - historia, Śląsk

Tagi: , , ,

Zamek Raduń to jedna z atrakcji Śląska w okolicach Opavy.  Można się wybrać, tyle że…

Czesi niespecjalnie lubią chwalić się swoimi zabytkami. Przynajmniej ci z okolic Opavy. O tym, że w miejscowości Raduń (7 km od Opavy) jest renesansowy zamek, związany m.in. z rodem Blücherów (tak, to ten sam ród, z którego pochodzi feldmarszałek pruski Gebhard Leberecht von Blücher, bohater wojen napoleońskich, pogromca Bonapartego m.in. pod Waterloo i Lipskiem oraz Kaczawą), nie sposób dowiedzieć się z oznaczeń na drogach. Nie marzę już o wielkich brązowych tablicach, ale choćby o zwykłych drogowskazach z oznaczeniem na zamek. Nie ma ich w wypadku i Radunia, i zamku w miejscowości Hradec nad Moravicą, tak samo nie ma żadnych tablic w samej Opavie kierujących np. do Muzeum Śląskiego.

To drobne niedogodności, w końcu jak wie się, jakie atrakcje i obiekty są w Opavie i okolicy, są inne sposoby niż tylko drogowskazy i tablice, żeby do nich dotrzeć.

Ja na Raduń, Hradec nad Moravicą i Muzeum Śląskie poświęciłam cały dzień. Miała to być kolejna lekcja historii Śląska.

Raduń

Niewielka wieś ze średniowiecznym kościółkiem i oczywiście zamek. Parking (bezpłatny) obszerny, ulokowany na tyłach obiektu, przejście wzdłuż stawu, przez park. W skład kompleksu wchodzi sam pałac, oranżeria i budynek z kasą i wystawą historyczną. Zwiedzanie wnętrz pałacowych tylko z przewodnikiem, obowiązkowe archaiczne kapcie (mało które muzeum jeszcze je stosuje). Wnętrza wyremontowane częściowo, podobno niedługo mają być udostępnione kolejne. Czym te wnętrza różnią się od setek innych wnętrz pałacowych? Pierwszy raz widziałam tak wyraźny podział i wyodrębnienie części „pańskiej” i dla dzieci oraz służby. W raduńskim zamku zaaranżowano i udostępniono dla turystów łazienkę służby, pokój guwernantki, osobistej garderobianej pani, służącej zajmującej się szyciem itp. No i pokój dziecięcy – ulokowany w części „gorszej” pałacu, tuż obok pokoi służbowych. Bo przecież opieka nad pańskimi dziećmi była w zakresie obowiązków służby, nie mogły pętać się i przeszkadzać państwu…

Skąd tu Blücher?

Raduń ma historię długą, istniał już zamek gotycki, ale przewodnicy podkreślają jego  renesansową przebudowę ( przez rodzinę Tvorkovskich). Kolejne modernizacje odbywały się w wieku XIX, uczyniły z niego klasycystyczną, modną rezydencję. Wcześniej parokrotnie zmieniali się właściciele, ja uważniej zaczęłam słuchać przewodniczki, kiedy usłyszałam znajome nazwisko: von Blücher. Raduń należał do Blücherów od roku 1832 aż do roku 1947. Pierwszym był wnuk słynnego feldmarszałka pruskiego Gebharda Leberechta von Blüchera –  dowódcy armii pruskiej z czasów napoleońskich, m.in. pod Waterloo, Kaczawą, Lipskiem, Budziszynem,  (uwaga: marszałek von Blücher to postać, o której niedawno obszernie pisał Mieczysław Żeglin na kartach naszego dziennikowego miesięcznika Nasza Historia – do końca maja jeszcze do kupienia w kioskach).

A zatem von Blücherowie ulokowali się w zamku Raduń na ponad 100 lat. Ostatni z nich wyjechał w 1947 roku ostatecznie do Anglii (był zresztą, jak usłyszałam od przewodniczki obywatelem angielskim), i on i jego dwaj bracia umarli bezpotomnie.

Po nacjonalizacji w zamku mieściła się m.in. szkoła. Do funkcji muzealnych wrócił w latach 80. ubiegłego wieku.

Co ciekawe, choć Blücherowie wprowadzili się do zamku Raduń wiele lat po śmierci feldmarszałka (zmarł w 1819 r), to „pamiątki napoleońskie” są tu obecne już na wejściu. Na klatce schodowej wiszą ogromne portrety rodziny Napoleona Bonapartego. I nie ma tu znaczenia, że Bonaparte i Blücher byli wrogami…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Więcej o Zamku, galerie z wnętrz, szczegóły dotyczące zwiedzania pod linkiem: Raduń

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*