Tomas Bata, twórca obuwniczego imperium to w Czechach postać kultowa. Ale nie tylko w Czechach, także Chełmek koło Oświęcimia zawdzięcza mu wiele.

Tomas Bata wybudował we wsi Chełmek  w latach 30. ubiegłego wieku fabrykę obuwia, postawił osiedle dla swoich pracowników i sprawił, że niewielka i biedna małopolska wieś z dnia na dzień stała się atrakcyjnym do mieszkania miejscem (choć na prawa miejskie musiał Chełmek poczekać aż do roku 1969).

Chełmek i Chełm Śląski

W Chełmku mówią, że niewiele brakowało, a Tomas Bata nie zbudowałby u nich fabryki obuwia, bo pierwotnie chciał to zrobić w sąsiednim Chełmie Ślaskim (obie miejscowości dzieli Przemsza, rzeka graniczna, Chełmek leży w Małopolsce, Chełm już na Śląsku). Tak się jednak złożyło, że wójt Chełma miał brata szewca, dla którego firma Baty byłaby  taką konkurencją jak teraz supermarkety dla małych sklepikarzy. Rodzinne lobby nie wpuściło konkurencji na Ślask, Bata zbudował firmę w Małopolsce.

I tak Chełmek z niewielkiej wsi stał się w ciągu paru lat miasteczkiem, do którego ciagnęły za pracą setki chłopów i robotników z okolicy. Zwłaszcza że zarobki były niezłe, a w dodatku właściciel zbudował osiedle patronackie dla pracowników. Osiedle robotnicze Baty stoi w Chełmku do dziś.  Małopolski Instytut Kultury umieścił je nawet w programie tegorocznych Dni Dziedzictwa Kulturowego i w ostatnią sobotę 16 maja można je było zwiedzać z przewodnikiem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Imperium Baty

Zaczęło się od małego rodzinnego biznesu w Czechach, w Zlinie pod koniec XIX wieku. Niestety, wysokie ceny skóry spowodowały, że mała firma stanęła na progu bankructwa. I wtedy Tomas Bata wpadł na genialny i rewolucyjny wtedy pomysł. Zamiast butów ze skóry, zaczął produkować dużo tańsze z… sukna żaglowego. To pozwoliło mu nie tylko odbić się od dna ale i zawojować rynek. Firma Bata się rozwijała, powstawały kolejne sklepy firmowe, nie tylko w Czechach. Razem z fabryką rosły też osiedla patronackie z mieszkaniami dla robotników. Wtedy, na początku XX wieku taka była filozofia prowadzenia biznesu. Znamy ją i ze Śląska – mamy tu przecież wiele takich osiedli.  Giszowiec i Nikiszowiec braci Zillmannów (polecam książkę i spektakl w Teatrze Śląskim „Czarny ogród”) to najbardziej znane przykłady, ale są przecież takie kolonie i w Rudzie Śląskiej, i w Zabrzu, i w Chorzowie Batorym, Czerwionce Leszczynach i wielu  innych śląskich miastach.

Mamy w Chełmku eldorado

A skąd  pomysł Baty na fabrykę w Polsce? Z powodu ceł – usłyszałam w sobotę od przewodniczki, która oprowadzała mnie i innych turystów, którzy przyjechali do Chełmka zwiedzać kolonię Baty. Cła po pierwszej wojnie były tak wysokie, że Bata wolał budować kolejne fabryki w kolejnych krajach Europy. I w Polsce też. Odkupił kawał ziemi od właściciela niedalekiego Bobrka, ksiecia Adama Sapiehy i zbudował fabrykę w Chełmku. Wtedy, na poczatku lat 30. XX wieku był to pierwszy zakład przemysłowej produkcji obuwia w Polsce. Plany Bata miał imponujące. Tylko część udało się zrealizować. Przeszkodą była nawet nie śmierć właściciela (Tomas Bata zginął w roku 1932 w katastrofie lotniczej, biznes przejął jego przyrodni brat Jan Antoni), ale wielka historia, czyli wojna. Ale zanim do tego doszło…

Oprócz fabryki w Chełmku zaczęły powstawać pierwsze domy kolonii. Osiedle zaprojektowali Franciszek Lydie Gahura i Mirosław Droha (ci sami architekci, którzy zaprojektowali Zlin). Miało być około 200 budynków, do wojny powstało kilkanaście. Wszystkie są z czerwonej cegły, jednopiętrowe. Ale nie identyczne. Mamy „bliźniaki” dla kadry kierowniczej, mamy niewielkie mieszkania dla robotniczych rodzin, mamy też dom dla niezamężnych kawalerów (12 pokoi na parterze, kilka na pietrze, wspólna kuchnia). Wszystkie mieszkania wyposażone były od początku w łazienki, co wtedy było jeszcze luksusem. Dla robotników, którzy przyjeżdżali do pracy ze wsi galicyjskich, był to duży przeskok cywilizacyjny.

A do tego duży park a w nim kręgielnia, muszla koncertowa (zachowała się, jest odnowiona i odbywają się tu znowu koncerty), szkoła, skocznia narciarska, basen do kąpieli dla dzieci – są jego resztki jeszcze w okolicy kortów. No właśnie – korty tenisowe. To była duma Chełmka. Przyjeżdżała tu nawet słynna Jadwiga Jędrzejowska. Jedyne korty miedzy Krakowem a Katowicami. W takim małym Chełmku! Służą zresztą mieszkańcom do dzisiaj.

80 młodych chłopców z Chełmka w latach 30. miało możliwość kształcenia się w szkole zawodowej w Zlinie. Wracali jako fachowcy i szybko awansowali.

Dzisiaj domy Baty stoją i mają się dobrze. Wiele mieszkań zostało wykupionych i stanowią prywatną własność, inne są własnością gminy i służą jako lokale komunalne.

W niektórych domach po remontach pojawiły się spadziste dachy – pierwotnie wszystkie były płaskie.

Widziałam dwa rodzaje mieszkań batowskich w Chełmku. Jedno w domu dwurodzinnym (takim dla kadry kierowniczej). Nie jest ogromne – trzy pokoje, niewielka kuchnia i łazienka, komórka. Mieszkanie robotnicze to pokój i duża kuchnia oraz łazienka. Podobnie jak w śląskich familokach. Choć jest pewna różnica – wszystkie mieszkania, nawet te na pietrze, mają osobne wejścia, samodzielne klatki schodowe. Niewiele w nich, poza układem pomieszczeń zachowało się z pierwotnego wygladu. Obecni właściciele urządzili je nowocześnie, są podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej (pierwotnie miały piece).  W piwnicy jednego z nich zauważyłam oryginalny piec do podgrzewania wody: wielka miednica na kilkadziesiąt litrów wody posadowiona na piecu. Nad miednicą ujęcie wody, z boku kurek, żeby można było wodę, już podgrzaną, wygodnie pobrać.

Osiedle jest czyste i zadbane, zanurzone w drzewach i krzewach. Miałam okazję być na nim teraz, na wiosnę, kiedy pełne jest zieleni, ale także kilka miesięcy temu, w zimie i wczesną wiosną. Wygląda atrakcyjnie o każdej porze roku. No, może tylko miasto trochę bardziej powinno dbać o park. Był podobno rewitalizowany kilka lat temu, ale kiedy spacerowałam po nim w połowie maja 2015, był zarośnięty i pełen śmieci.

Tuż za osiedlem zaczyna się las. Popołudniami i w weekendy podobno ulubione miejsce spacerów i wycieczek rowerowych. Sprawdziłam – rzeczywiście w ładne sobotnie popołudnie spotkałam wiele rodzin i rowerzystów. Jest zresztą ładny, wytyczony szlak, którym można dojechać aż do Jaworzna.

O fenomenie przedsiębiorstwa Bata poczytaj tutaj: Bata

Mieszkańcy w Chełmku chętnie odwołują się do tradycji Baty. Od kilku lat funkcjonuje tu Dom Pamięci Baty  z pamiątkami poświęconymi rodzinie Bata oraz historii przemysłu obuwniczego Chełmka. A co ze słynną fabryką? Po wojnie znacjonalizowana, kilka razy zmieniała nazwę, z czego najbardziej zapisały się w pamięci buty pod marka „Chełmek”, nie przeżyła transformacji ustrojowej. Obecnie w Chełmku działa kilka mniejszych zakładów branży obuwniczej. W miasteczku mieszka obecnie około 9 tys. osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*