Keukenhof, tulipanowe szaleństwo

Kategorie: Europa

Tagi: , , , ,

Keukenhof 16 kwietnia przeżywało oblężenie. Na ogromny parking już przed 8 rano zaczęły zajeżdżać autokary z wycieczkami – wkrótce potem w rzędach ustawiały się auta osobowe. Kiedy kilka godzin później wychodziłam z Keukenhof, trudno mi było przecisnąć się przez główną bramę, przez którą cigle wchodzili kolejni goście. O co chodzi?

Keukenhof to ogród – 32 hektary parku, pomiędzy Amsterdamem a Hagą, który każdej wiosny staje się atrakcją Holandii z powodu rozkwitających tu milionów tulipanów. Sezon zaczyna się z końcem marca, trwa mniej więcej do połowy maja.

Sama nazwa Keukenhof oznacza ogród kuchenny – to dlatego, że w XV wieku w miejsce to należało do holenderskiej księżnej Jakoby, która tutaj właśnie hodowała zioła do zamkowej kuchni. W połowie XIX wieku ogród dostał się pod rękę architekta, który przeprojektował go na styl angielski. A sto lat później – w połowie XX wieku rozpoczęto sadzenie w nim tulipanów . I od tamtej pory każdego roku udostępniany jest turystom z całego świata. Tak, świata, bo japońskie wycieczki też mają go w swoich programach. A Polacy? W ubiegłą sobotę na parkingu stało kilka autokarów z polskimi rejestracjami, tak samo będzie pewnie i w następnych tygodniach.

Keukenhof 2016 AL (17) Keukenhof 2016 AL (16) Keukenhof 2016 AL (15) Keukenhof 2016 AL (13) Keukenhof 2016 AL (12) Keukenhof 2016 AL (11) Keukenhof 2016 AL (10) Keukenhof 2016 AL (8) Keukenhof 2016 AL (7) Keukenhof 2016 AL (6) Keukenhof 2016 AL (5) keukenhof 2016 AL (4) Keukenhof 2016 AL (3) Keukenhof 2016 AL (2) Keukenhof 2015 AL Keukenhof 2016 AL

Jak wyglądają szczegółowe założenia ogrodu, jak zwiedzać, kiedy i za ile można poczytać pod tym linkiem, http://www.keukenhof.nl/en/ Są tam bardzo szczegółowe informacje.

Mnie oprócz tulipanów (niezliczone ilości odmian) i hiacyntów (właśnie na nie sezon) zachwyciły orchidee, których wystawa ulokowana jest w jednym z pawilonów, oraz róże. Ci, którzy pojadą do Keukenhof w maju, trafią pewnie na liliowce…

I kiedy chodziłam pomiędzy rabatkami, przypominała mi się powieść, którą kiedyś czytałąm (tytułu nie pamietam), której akcja rozgrywała się w Holandii w czasach tulipanowego szaleństwa (to było w wieku XVII), kiedy jedna cebulka była warta tyle co kamienica w Amsterdamie. Kiedy ceny spadły, kupcy bankrutowali…

A z tarasu widokowego ulokowanego na wiatraku (oczywiście, jak Holandia to i wiatrak być musi) znajdującym się na terenie  Keukenhof widziałam niezmierzone pola tulipanów, rozpościerające się tuż za ogrodem, aż po horyzont, poprzecinane kanałami. Holendrzy oferują wycieczki łodziami po tych kanałach, wśród tulipanowych pól.

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*