Kiedy pociąg wyjeżdża z tunelu Gottharda (najnowszy kolejowy tunel szwajcarski, tzw. bazowy, oddany do użytku w 2016 roku, jednocześnie z długością 57 km najdłuższy obecnie tunel świata), podróżni czują się, jakby przejechali do całkiem innej strefy klimatycznej. Jeszcze pół godziny temu, po tamtej części Alp niebo było zachmurzone, padał deszcz, wokół ośnieżone szczyty, a tutaj – słońce i temperatura jak w środku lata. I architektura też taka jakby inna, śródziemnomorska… Wjechali do włoskiego kantonu – Ticino. Za moment przed nimi stolica tego kantonu – Bellinzona. Ciągle jesteśmy w Szwajcarii, ale tutaj najczęściej słyszanym językiem na ulicy jest włoski, takie same też będą napisy na budynkach.


Bellinzona to miasto niewielkie – niecałe 18 tysięcy mieszkańców, leżące w tym samym kantonie Lugano ma ich dużo więcej (60 tysięcy), ale to właśnie to pierwsze miasto pozostaje stolicą (choć gwoli ścisłości każdy przewodnik dodaje: Bellinzona to stolica polityczna i historyczna, Lugano – ekonomiczna, zresztą oprócz tych 60 tysięcy stałych mieszkańców drugie tyle przyjeżdża każdego dnia z bliskich Włoch do pracy, tyle tu zakładów).
Podróżny wysiada zatem z pociągu na dworcu w Bellinzonie, wychodzi z dworca i już jest w samym centrum starego miasta. Wysadzana lipami i kasztanami aleja prowadzi go prosto na rynek, a po lewej i prawej stronie na wzgórzach widzi dwie okazałe twierdze. Te twierdze to zabytki z listy światowego dziedzictwa UNESCO. Średniowieczne zamki, które pełniły rolę bramy z południa na północ Europy. Dobrze pokazują to stare ilustracje eksponowane na jednym z zamków.
Przez wieki, kto miał kontrolę nad tą doliną i zamkami, ten decydował o tej części Europy. Twierdze, połączone murem stanowiły bramę nie do przebycia.
Dziś Bellinzona to miasto turystyczne – oprócz twierdz można zwiedzać zabytkowe centrum, a zachwycić potrafi każda kamienica – i te renesansowe i późniejsze, secesyjne Na wzgórzach kryją się wille z pięknymi ogrodami, uprawia się winorośl. Jeszcze wyżej wytyczono ścieżki do wędrówek pieszych. W słoneczny wiosenny dzień pełno tu pieszych turystów w każdym wieku. Wielu z nich zagląda do opuszczonej kamiennej wioski Curzutt (teraz funkcjonuje tam tylko sklepik dla turystów, restauracja i hostel dla młodzieży) z przepięknym średniowiecznym kościółkiem. Kilkadziesiąt minut wędrówki i jesteśmy przy kolejnej atrakcji turystycznej, moście tybetańskim, przerzuconym nad doliną.

Dla tropicieli kulinariów ma Bellinzona dwa rarytasy: salami, robione wg starej receptury w jednej z twierdz i czekoladki, tylko tu spotykane, ze znakiem węża (to herb miasta).
Jest po co zatrzymać się w Bellinzonie. To dobre miejsce, żeby wysiąść z pociągu podczas Grand Tour po Szwajcarii.

Grand Tour – Matterhorn

Grand Tour – Charlie Chaplin

Grand Tour – Lavaux

Grand Tour – Luzern – Rosengart Museum

Grand Tour – Patek

Grand Tour – Koleje Retyckie

Grand Tour – Bazylea, karnawał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*