KOVOZOO. Adres: Stare Mesto (Staré Město ), ulica Brneńska, Czechy. Właściwie to przemysłowe przedmieścia. Jestem w samym środku dużego zakładu przemysłowego – kiedyś była tu cukrownia. Na początku mam wrażenie chaosu: wokół jeżdżą ciężarowe auta, budynki mnie otaczające to pozostałość po dawnej epoce, wyglądają trochę jak magazyny. Po katach stosy złomu, jakieś wraki. Ale przecież przyjechałam tu na wycieczkę! To ma być atrakcja turystyczna?!


Jestem w KOVOZOO.
Widzę wielkie reklamy: KOVOZOO, widzę kasę gdzie można kupić bilety. Z jednego z budynków wychodzi grupka dzieci – szkolna wycieczka. Wsiadają do wagoników niewielkiej kolejki. Wsiadam i ja. Ruszamy. I słyszymy z głośników, że jesteśmy na wycieczce ekologicznej w EKOLAND KOVOZOO, a firma w której właśnie się znajdujemy, zajmuje się utylizacją odpadków różnego rodzaju. I jedziemy wagonikami przez zakład, a z głosnika umieszczonego w wagoniku słyszę: – po lewej odpady niebezpieczne, np. azbest (już pięknie zabezpieczony), dalej stary sprzęt rtv – i dzieci fotografują stosy starych telewizorów i komputerowych monitorów), tu stosy pralek i lodówek, dalej wielka maszyna miażdży złom… Lekcja ekologii.
Ale to nic: główną atrakcją wycieczki mają być wykonane ze złomu metalowe zwierzątka. To jest właśnie KOVOZOO. Zoo z metalu. Bo kov to po czesku metal. Zwierzęta wykonywane są przez pracowników firmy – taka dodatkowa aktywność. Podobno nawet organizowane są specjalne konkursy z kreatywności. Bo potrzeba dużej wyobraźni i poczucia humoru, żeby tak wykorzystać złom! Każde zwierzątko (a jest ich ponad dwieście pięćdziesiąt) to prawdziwe dzieło sztuki.
Pomysłodawcą przedsięwzięcia był szef firmy Bronislav Janeček, w roku 2012. „Kovozoo to jedna wielka historia, która składa się z wielu małych opowieści. Każde zwierzę ma swoją własną związaną z jego powstaniem” czytam na stronie internetowej KOVOZOO. Niektóre zwierzęta powstawały szybko, pod wpływem impulsu, tworzenie innych zajmowało nawet kilka miesięcy.

This slideshow requires JavaScript.


Zwierzęta z metalu znajdują się na terenie całego zakładu – gdzieś w szczycie budynku zrywa się do lotu metalowy bocian, gdzieś spaceruje słonica ze słoniątkiem. Ale prawdziwa galeria znajduje się w części „rekreacyjnej” zakładu. Tam stoi prawdziwa galeria zwierząt. Każde opisane, jak w prawdziwym zoo, na tabliczce nie tylko nazwa zwierzęcia ale i mapa skad pochodzi, opis zoologiczny.  A z ciekawostek? Jeśli ktoś z czytelników tam trafi, niech zajrzy do budynku z szyldem „Porodnice” (porodówka), tam można obejrzeć proces tworzenia rzeźb. I polecam poszukać lamparta.

– Celem KOVOZOO jest pokazanie odwiedzającym małym i dużym, że nawet z pozornie bezużytecznych odpadów mogą powstać rzeczy, które są nie tylko piękne i ciekawe, ale pozostają użyteczne. Motto Kovozoo jest zgodne z długoterminową wizją REC Group, „Być światłem w świecie recyklingu i edukacji ekologicznej” – czytam na stronie internetowej firmy.
Kiedy opuszczam KOVOZOO widzę, jak kolejna grupa przedszkolaków parami idzie przez zakład. Trochę mży, więc dzieciaki ubrane w kolorowe przeciwdeszczowe pelerynki wyglądają trochę nierealnie w tym krajobrazie recyclingowej firmy…
A na koniec : Czesi reklamują swoje KOVOZOO jako jedyne takie miejsce w Europie. Ale ja już kilka lat temu widziałam coś podobnego, choć nie na taką skalę. W naszych Tatrach, w Bukowinie Tatrzańskiej znajduje się karczma „Bury Miś” – jej wnętrze całe wyposażone jest w meble i inne elementy wyposażenia z recyclingu i robią niesamowite wrażenie, a obok restauracji znajduje się pracownia właściciela który tworzy te wszystkie dziwne rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*