Kiedy jedzie się na południe Europy, nieważne – pociągiem czy autem, tuż po przekroczeniu polsko-czeskiej granicy widzi się potężne schrony. Są w okolicy Bohumina, są widoczne z okien pociągu na trasie od Zebrzydowic do Bohumina. Czasami całkiem duże, czasami tylko pozostałości, ale czarakterystyczna konstrukcja obiektów nie pozostawia złudzeń, jakie było ich przeznaczenie. To oczywiście część czechosłowackich przedwojennych umocnień, które powstawały w latach 1935 – 1938 (a plan ich budowy był rozpisany aż do lat 50.) i miały chronić Czechosłowację przed Niemcami, ale także Polską i Węgrami.

W miejscowości Darkovičky, pomiędzy Ostrawą a Opawą jeden z takich schronów można zwiedzać. To obecnie część muzeum Ziemi śląskiej w Opawie. Kompleks Hlučín-Darkovičky. Przed schronem znajduje się duży parking, więc nie ma problemu, gdzie zostawić auto (bo raczej ten środek lokomocji wchodzi w grę, kompleks znajduje się w szczerym polu, z dala od wsi). W kompleksie oprócz schronu czołg i działa, sciągnięte tu dla uatrakcyjnienia zwiedzania. Zasieki wyznaczają linię do następnego schronu, znajdującego się w zasięgu wzroku.

Na tablicy informacja o godzinach zwiedzania i cenach. Młody chłopak, wygladający na gimnazjalistę, oprowadza niewielką grupkę która zebrała się w sobotnie popołudnie. Przypomina mi pasjonatów z Pro Fortalicjum z Górnego Śląska, którzy ratują przed zniszczeniem umocnienia Obszaru Warownego „Śląsk”. Jest zresztą wiele podobieństw miedzy polskimi i czeskimi schronami z lat 30.

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Czechosłowackie umocnienia także nie zostały wykorzystane do walki w roku 1938, a zbudowali ich Czesi nawet dużo więcej niż Polacy. Łącznie do 1938 roku – 10 tysięcy, w tym ok. 250 ciężkich, a gdyby nie układ monachijski i zajęcie Czechosłowacji przez Hitlera, to pewnie byłoby ich do 1939 roku już 16 tysięcy… Dla porównania: Obszar Warowny „Śląsk” to na 60 kilometrach ok. 180 obiektów, a francuska linia Maginota ma ich 5800. Z linią Maginota czechosłowackie obiekty łączy też fakt, że podobnie jak Francuzi, Czesi przygotowywali też ogromne podziemne twierdze artyleryjskie, z podziemnymi korytarzami (zobacz mój tekst o jednej z takich twierdz na linii Maginota).

Fortyfikacje nie zostały nigdy przez Czechów użyte. Zajęli je Niemcy i można powiedzieć że przydały im się – trochę w nich ćwiczyli, a w 1945 roku przez kilka tygodni bronili się w nich przed Armią Czerwoną. Na Zaolziu kilka schronów przejęli Polacy, ale nie wykorzystali podczas kampanii wrześniowej.

Obecnie nie tylko Kompleks Hlučín-Darkovičky ma status muzeum. W muzea zamieniono wiele schronów, najpopularniejsze znajdują się w okolicach Kudowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*