Albania to tysiące schronów, niewielkich grzybków, rozsianych po całym kraju. Pamiątka po Enverze Hodży i jego obsesji o wrogach czyhajacych, żeby podporządkować sobie kraj. I tych schronów nie sposób nie zauważyć, podróżujac po Albanii. Ale oprócz tych niewielkich, były także ogromne przeciwatomowe labirynty. Jeden z nich znajduje się w mieście Gjirokastra (Gjirokastër) na południu.

Gjirokastra to miasto urodzenia Envera Hodży, ale nie z tego powodu przyjeżdżają tu turyści. Gjirokastra jest turystyczną perełką Albanii za względu na swoją historyczną zabudowę. „Miasto srebrnych dachów”, nazywane też „miastem tysiąca schodów” w roku 2005 zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Turyści wędrują po starówce, zwiedzają twierdzę. Ja zaproponuję inną atrakcję: schron przeciwatomowy, wydrążony w skale, wewnątrz wzgórza pod zamkiem. Korytarze schronu ciągną się po kilkaset metrów.
Schron od kilku lat udostępniony jest do zwiedzania.

Wejście oczywiście zamknięte na kłódkę, ale to nie powinno zniechęcać. Tuż obok znajduje się biuro informacji turystycznej. Tu załatwia się formalności. Bilet 200 leków (wrzesień 2017), przewodnik oprowadza wtedy, kiedy zjawi się turysta (nawet pojedynczy). Czas zwiedzania – zależy od zainteresowania turysty. Mnie wystarczyło pół godziny, ale rozumiem że pasjonaci tego typu obiektów zechcą tam spędzić więcej czasu.
Takie obiekty były zbudowane we wszystkich większych miastach Albanii, mówił przewodnik. Były przeznaczone dla miejscowych vipów, kierownictwa partii, służb, ich rodzin. W takim schronie, zaopatrzonym w kuchnie, centrale telefoniczną, generator prądu, wodę, sale do narad, sale do pracy i pokoiki prywatne, można się było ukrywać przez wiele miesięcy po wybuchu nuklearnym. Tak przynajmniej myśleli ci, co wymyślili i zrealizowali to podziemne miasto.
Czy Juliusz Machulski kręcąc „Seksmisję” wiedział o schronach Hodży?
Wyjątkowo ponure miejsce. Oprowadza się po nim turystów, ale jego wystrój niespecjalnie jest „komercyjny”. Może to i dobrze, czułąm się trochę tak, jakby dopiero co zniknęli stąd szabrownicy, którzy zabrali co cenniejszy sprzęt pozostawiając kilka niepotrzebnych, rozrzuconych w pośpiechu mebli, jakieś nadpalone papiery.
Warto pamiętać o tej ciekawostce Gjirokastry. To miasto to nie tylko srebrne, kamienne dachy. To także ten schron, labirynt korytarzy i mnieszych lub większych sal dla vipów.
Przeczytałam gdzieś w internecie, że choć w Gjirokastrze urodził się Hodża, to nie ma tu specjalnie wiele po nim pamiątek (w jego domu znajduje się muzeum etnograficzne). Trudno o lepszą „pamiątkę” niż ten schron przeciwatomowy.

Ale wiadomo, Gjirokastra to nie tylko schron przeciwatomowy. Zdecydowana większość przyjeżdża tu, bo miasto ma wyjątkowy klimat i unikatową architekturę. Wprawdzie szare łupki nie tylko tutaj wykorzystuje się jako materiał do krycia dachów (podobne widziałam np. w Szwajcarii w okolicach Zermatt), ale to Gjirokastra wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Oto galeria zdjęć, wykonana w Gjirokastrze we wrześniu 2017 r.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

A na koniec zdjęcie zwykłego, albańskiego schronu, jakich tu tysiące…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*