Miesięczne archiwum: Luty 2019

Portmoneum w Litomyślu. Fot. Destinační společnost Českomoravské pomezí”.

Portmoneum to jedno z najoryginalniejszych miejsc w Litomyślu (Wschodnie Czechy, kraj pardubicki). I choć do miasta przyjeżdża się głównie dla jego zabytków wpisanych na listę UNESCO (zamek i kompleks zamkowy), to niepozorne Portmoneum (adres: ul. Terézy Novákovéj 75)  zdecydowanie należy zobaczyć.

Nazwa Portmoneum pochodzi od nazwiska właściciela domu – Josefa Portmana, ale to nie on jest głównym bohaterem tego miejsca, ale Josef Vachal, bardzo ciekawy czeski artysta.

Dwa pomieszczenia w domu przy ul. Terézy Novákovéj w latach 1920 -1924 zostały bardzo oryginalnie ozdobione przez Josefa Vachala. Właściwie w całości – ściany, sufity, meble – pokryte malowidłami. Bardzo dziwnymi i oryginalnymi. Można tu znaleźć m.in. motywy chrześcijańskie ale także hinduistyczne czy  buddyjskie. Widać zainteresowanie autora okultyzmem. Ekspresjonistyczne ostre kolory, mnogość motywów, w tym duchy, demony, diabły, duża powierzchnia obrazów – potrzeba dużo czasu, żeby pośród chaotycznych na pierwszy ogląd  elementów odnaleźć sens całości, odczytać symbolikę.

Josef Vachal w ten oryginalny sposób udekorował dwa pomieszczenia, ale w Portmoneum znajdziemy również wystawę poświęconą innym dziełom artysty, pamiątki, zdjęcia, obrazy i książki. Poznamy historię tego miejsca i znajomości Vachala z Portmanem.

Kim był Josef Vachal?

To grafik, rzeźbiarz, malarz i ilustrator książek (1884-1969) Kiedy zaczynał tworzyć, w najlepsze rozwijała się secesja i ten nurt znajdziemy także pośród prac  Vachala. Potem zafascynował się ekspresjonizmem. Kiedy weszłam do pomieszczeń Portmoneum , pomyślałam, że to co widzę ma coś wspólnego z malarstwem Teofila Ociepki, czołowego przedstawiciela śląskiej Grupy Janowskiej (okultysty). Istotnie, kiedy zaczęłam czytać o fascynacjach Vachala dowiedziałam się, że i jemu okultyzm był bliski. I jeszcze malarstwo naiwne.  Najważniejsze prace Vachala pochodzą z okresu pomiędzy pierwszą a drugą wojną światową (Czesi nazywają te lata okresem pierwszej republiki). Po drugiej wojnie artysta żył w zapomnieniu. Odkryto go ponownie po roku 1989. W roku 1993 powstało muzeum mu poświęcone – Portmoneum.

Z wykształcenia był księgarzem ( 4 lata terminował  w praskiej księgarni Waitzmanna, wtedy, na przełomie wieków, popularnej). Potem m.in. uczył się w malarskiej i graficznej szkole Aloisa Kalvody, także w Pradze.  Był związany z artystyczną grupą Sursum. Pierwszą wojnę spędził jako żołnierz na froncie.

Jako artysta był ilustratorem książek, eksperymentował z kolorowym drzeworytem (te prace można obejrzeć w Portmoneum), ale jego twórczość przypomina się także w muzeum lalek teatralnych w Chrudimiu (miasto niedaleko Pardubic), więc lalkarstwem też się zajmował…

Kim był Josef Portman (1893 – 1968)?

To urzędnik, drukarz, bibliofil i kolekcjoner sztuki. Zafascynowany twórczością Vachala. Powierzył przyjacielowi  wykonanie fresków w swoim domu przy ul. Terézy Novákovéj 75.  Portman planował utworzenie muzeum Vachala (Vachaleum), ale po tym jak Vachal pozwolił sobie sportretować przyjaciela w książce „Krvavý román” (1924, sfilmowany w 1993 r. na domu nr 127 przy rynku w Litomyślu znajduje się kilkanaście sgraffiti ilustrujących dzieło), ich przyjaźń się zakończyła. Portman był tam przedstawiony w niezbyt pochlebny sposób.

W swojej drukarni drukował egzemplarze bibliofilskie.

Ulica J. Vachala Fot. Destinační společnost Českomoravské pomezí”.

Co po śmierci Portmana?

Kilka lat po śmierci Portmana, w 1975 r. w dom uderzył piorun, wybuchł pożar, a freski Vachala prawie całkowicie zostały zniszczone. W 1991 roku zaniedbaną nieruchomość kupił Ladislav Horacek, założyciel wydawnictwa Paseka, także wielki wielbiciel Josefa Vachala. Restauracja fresków Vachala była bardzo żmudna i skrupulatna.Zdejmowano je małymi fragmentami, zabezpieczano i uzupełniano zniszczone tynki, a następnie nakładano z powrotem. I tak, kawałek po kawałku, otworzono całość.  W 1993 roku muzeum jako Portmoneum udostępniono zwiedzającym.  

Po śmierci Ladislava Horáčka dom został kupiony w 2016 roku przez samorząd kraju Pardubice, obecnie administruje nim Muzeum Okręgowe  w Litomyślu.

A czym oprócz Portmoneum  zachwyci cię Litomyśl?

1. Renesansowy pałac Pernstejnów (na liście światowego dziedzictwa UNESCO)

2. Muzeum Bedrzicha Smetany (czołowy czeski kompozytor, autor m.in. „Sprzedanej narzeczonej” urodził się w Litomyślu)

3. Stała wystawa kilkudziesięciu rzeźb Olbrama Zoubka (1926 –2017), wybitnego czeskiego rzeźbiarza, autora m.in. pomnika ofiar komunizmu w Pradze

4. Odrestaurowany barokowy kościół Odnalezienia Krzyża Świętego, dawne klasztorne ogrody i inne zabudowania zakonu pijarów (w jednym z nich mieści się muzeum regionalne)

5. Rynek z podcieniowymi kamieniczkami

Karnawał w tym roku wyjątkowo długi. Popielec dopiero 5 marca, zostało jeszcze trochę czasu, żeby zaplanować nie tylko bal, ale i niebanalne, z przytupem pożegnanie karnawału. Można łączyć z zimowym wypadem na narty (Szwajcaria, Czechy), czy dla tych, którzy wolą wygrzewanie się na słońcu , z prawie letnim słonecznym urlopem (prawie, bo Madera o tej porze roku to wprawdzie około 20 stopni ciepła, ale silne wiatry atlantyckie sprawiają, że na kąpiel w morzu nie ma co liczyć).

Karnawał w stylu karaibskim (prawie jak w Rio de Janeiro), korowody masek z Laufrem na czele, wypchane słomą grubasy biegające po ulicach, straszydła w skórach i z drewnianymi maskami na głowach, orkiestry Guggenmusik, czy wreszcie demoniczny pochód Morgenstreich. Zobaczcie, gdzie i kiedy można spotkać te atrakcje.

1. Karnawał na Maderze

Madera to wyspa na Atlantyku, należy do Portugalii. Każdego roku w ostatnie dni przed Popielcem odbywa się tam karnawałowy pochód na wzór imprez karaibskich. Główną promenadą nadmorską przez kilka godzin w rytm muzyki przechodzą kilkudziesięcioosobowe grupy tancerzy – miejscowe szkoły samby. Wzdłuż trasy przemarszu ustawiają się oklaskujący ich widzowie – miejscowi i turyści, którzy na ten dzień specjalnie przylatują albo przypływają na wyspę . W tym roku impreza odbywa się w pierwszych dniach marca, a jak było rok temu, można zobaczyć pod linkiem poniżej:

http://blogi.dziennikzachodni.pl/dziwnytenswiat/tag/madera-karnawal-2018/

2. Przebierańcy w Czechach Wschodnich (kraj pardubicki)

Korowody karnawałowe w okolicy Hlińska we wschodnich Czechach (woj. pardubickie) odbywają się podobno od średniowiecza (choć ich rodowód jest nawet przedchrześcijański), a od 2010 roku wpisane są na listę światowego niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.  Kolorowych przebierańców można spotkać we wsiach w okolicy Hlińska każdego roku pomiędzy świętem Trzech króli a Popielcem, Wędrują od domu do domu, od gospodarzy oczekując rozgrzewającego poczęstunku, od gospodyń słodyczy (od panów dostają zwykle wódkę, od pań tradycyjnie pączki). Od wielu lat karnawałowe obrzędy pokazywane są także w skansenie Vesely Kopec (Wesoły Kopiec). I tam dostępne są dla turystów. W 2019 roku  takie pokazy odbyły się 2 lutego, ale można je będzie jeszcze zobaczyć – 16 lutego w Hamrach, a 2 marca w Vortovej.

W karnawałowym korowodzie w rejonie Hlińska biorą udział określone postaci. Każda ma przypisaną sobie rolę, każda ma ściśle określony kostium. Role przekazywane są zwykle z pokolenia na pokolenie. Syn zastępuje ojca, wcześniej chodził dziad, pradziad.  Korowód prowadzi Laufer – mężczyzna ubrany w kostium składający się tylu łat, ile jest dni w roku. Do tego wysokie czarne buty z cholewami (tzw. oficerki), pod szyją koronkowa kryza. Na głowie wysoka czapka z bibułkowymi dekoracjami. W tym roku w tej roli zadebiutował Dawid, choć – jak przyznał- nie był to jego debiut w korowodzie. Wcześniej, przez kilka lat był Turkiem, a karnawałowe kompanie obserwował od dziecka: chodził w nich jego dziadek i stryj. Laufrowi towarzyszy małżonka, jedyna kobieta w tym towarzystwie, (czerwony kostium, ostry makijaż, koszyk do którego zbiera prezenty). Potem jest czterech Turków (obowiązkowo czterech i ważne, żeby byli to młodzi niezamężni mężczyźni), a dalej kominiarze z twarzami umalowanymi na czarno. W ich rękach znajduje się jeden z ważniejszych rekwizytów – czarna maź, którą malują twarze napotkanych kobiet (to na szczęście), koniki , których kostiumy trochę kojarzą się nam z krakowskim lajkonikiem, dalej Żydzi, słomiane chochoły.

Scenariusz korowodu jest dosyć prosty: starosta wsi  do którego trafia grupa (a w wypadku skansenu Vesely Kopec jego szefowa Ilona Vojancova, na tę okazję także specjalnie wystrojona w ludowy strój) wita przebierańców i na ten jeden dzień przekazuje im swoją władzę. Potem pochód rusza od domu do domu. Turcy wysoko skaczą i tańczą, kominiarze szukają dziewczyn, które można wysmarować mazią, gospodynie starają się wyrwać choćby słomkę z kostiumu chochoła (też na szczęście). A temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze orkiestra dęta, która wesoło wygrywa skoczne kawałki. Finał tradycyjnie jest dosyć makabryczny – to symboliczne zabijanie i ćwiartowanie konika. Oznacza „zabicie” zimy, narodzenie się wiosny. Podczas tej ceremonii wylicza się wszystkie grzechy, popełnione jakoby przez konia, ale to zwykle doskonała  okazja do wyszydzenia niepopularnych decyzji politycznych, rozliczenie się z nielubianymi osobami ze świecznika. Program  kończy się wesołym tańcem wszystkich postaci. Wartością tych zabaw jest to, że ciągle jeszcze są organizowane spontanicznie, przez „zwykłych” mieszkańców (a nie np. zespoły ludowe). To dlatego zwyczaj trafił na listę dziedzictwa UNESCO.


3. Tschäggätty, Empaillés i Guggenmusik w Szwajcarii

Empailles z Evolene

Czeskie pochody można porównać do przebierańców spotykanych w Szwajcarii, w kantonie Wallis. W jego niemieckojęzycznej części, w czterech miejscowościach doliny Lötschental: Blatten, Wiler, Kippel i Ferden tuż przed Popielcem można spotkać Tschäggätty, stwory w futrzanych okryciach i drewnianych maskach na twarzy. Z kolei w Evolene, we francuskojęzycznej części kantonu (Vallais ) paradują Empaillés (zrobione ze słomy) w wielkich, grubych, wypchanych słomą kostiumach i Peluches – (pluszaki) I jedni i drudzy stanowią sporą atrakcję, zwłaszcza że dosyć naprzykrzają się turystom.

W Szwajcarii w ostatnie dni karnawału popularne są także kapele Guggennusik, orkiestry dęte – grające głośną skoczną muzykę, często światowe przeboje w charakterystycznej, skocznej aranżacji. Członkowie każdej orkiestry występują w specjalnych, dowcipnych kostiumach, a występ często wiąże się z choreografią. Grają na ulicach, na rynkach, wchodzą do knajpek. Spotkać ich można w wielu szwajcarskich miastach, a w Monthey (niewiele ponad 15 tysięcy mieszkańców), w dolinie Rodanu w Vallais od ponad już stu lat odbywają się festiwale Guggenmusik. Na koniec karnawału do miasteczka zjeżdżają wtedy zespoły z całej Szwajcarii.

https://dziennikzachodni.pl/laduniuk-karnawal-raz-jeszcze-tak-tez-bawi-sie-szwajcaria-zdjecia/ar/758107

4. Morgenstreich czyli karnawał po karnawale w szwajcarskiej Bazylei

Morgenstreich to wielka parada, która odbywa się nad ranem w poniedziałek (o godzinie 4 rano) 5 dni po Popielcu, a więc już oficjalnie podczas postu. Ta parada wpisana jest na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. A na czym dokładnie polega Morgenstreich – opisałam tutaj: