Polowanie na królika nad jeziorem Issyk-kul. Kirgistan

Kategorie: Bez kategorii, Podróże Azja, Podróże świat

Tagi: , , , ,

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Popołudnie nad jeziorem Issyk-kul było zimne i pochmurne. Zaczął padać deszcz. Autobus jechał wolno, omijając liczne dziury na szosie. Południowe wybrzeże największego jeziora Kirgistanu wydawało się zdecydowanie bardziej bezludne i zaniedbane niż północne, nie było tu widać ośrodków turystycznych, całymi kilometrami nie mijaliśmy w ogóle żadnych osad. Czy to odpowiednia pogoda na pokaz polowania z orłem? Wkrótce się okazało, że ani deszcz, ani przenikliwy wiatr nie są przeszkodą tam, gdzie w grę wchodzi zarobek, i to niemały.


Właściciel orła czekał na skraju drogi, przy starym zdezelowanym aucie, wystrojony w myśliwski strój, w futrzanej czapie na głowie. W prawej ręce osłoniętej skórzaną rękawicą trzymał orła. Obok niego stał około dziesięcioletni syn – asystent, z łukiem i kołczanem pełnym strzał na plecach. Pokaz strzelania z łuku w wykonaniu chłopca jak się okazało był częścią show.

Zaczęło się od wykładu – o tradycji polowań z orłami, o tym, jak się je oswaja, że ten właśnie ptak ma pięć lat, że został wyjęty z gniazda jako pisklę i że będzie służył człowiekowi jeszcze przez lat kilkanaście, a potem zostanie wypuszczony na wolność (przeżyje, bo nie zatracił i nie zatraci instynktu dzikiego ptaka, zdąży jeszcze pożyć, a nawet mieć młode, orły dożywają kilkudziesięciu lat). Mały syn myśliwego wyglądał na coraz bardziej zziębniętego, orzeł coraz bardziej się niecierpliwił, turyści też.
W końcu zaczęło się polowanie. Myśliwy ruszył z orłem na ramieniu na niewielkie wzgórze, oddalone o jakieś 500 metrów, a syn zaczął biec, ciągnąc za sobą na długim sznurku skórę lisa. Myśliwy wypuścił orła. Kilka sekund później ptak już trzymał zdobycz w szponach . Myśliwy niespiesznie podszedł, wyciągnął z sakwy niewielki kawałek surowego mięsa – dopiero wtedy orzeł puścił „lisa”.
To była pierwsza część pokazu.

Bohaterem drugiej części był żywy królik, którego, jak się okazało, przez cały czas chłopak trzymał w torbie. I znowu myśliwy ruszył na wzgórze, a chłopak po prostu wypuścił królika na ziemię. Ten zaczął spokojnie skubać trawę… Po kilku minutach było już po wszystkim.

I znowu orzeł czekał ze zdobyczą w szponach na swojego pana. Tym razem myśliwy nie wyciągał żadnego mięsa. Pozwolił ptakowi zająć się królikiem. Podobno nie karmił go od dwóch dni. I tak to wyglada. Żeby orzeł nie oduczył się polować, myśliwi hodują króliki, albo kury i dostarczają je żywe…

Po tym, jak na oczach turystów w kilkanaście minut orzeł pochłonął prawie całego królika, dobierając się najpierw do wnętrzności, nastąpił kolejny punkt programu – pamiątkowa sesja fotograficzna, oraz pokaz strzelania z łuku do tarczy przez 10-letniego juniora.

Nie wiedzieć skąd pojawiła się także żona myśliwego, która rozłożyła na masce auta kirgiskie suweniry na sprzedaż (filcowe etui na smart fony, ręcznie zdobione torebki i portfele itp. pamiątki znad jeziora Issyk-kul). Interes się kręcił.

Takie pokazy „tradycyjnego polowania z orłem” to oprócz górskich wycieczek i podziwiania natury oraz pokazów budowania jurty jedna ze sztandarowych atrakcji Kirgistanu.

Kirgistan to najbiedniejsze państwo spośród dawnych „stanów”, czyli republik Związku Radzieckiego, nazywanych czasem Sowietstanami (pozostałe „stany” to Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan i Turkmenistan). Wg Federacji Związków Zawodowych Kirgistanu, minimalne wynagrodzenie miesięczne w tym państwie wynosi… 17 USD. Za około godzinny pokaz polowania turyści zapłacili razem (cała grupa) około 200 dolarów. Nie wiem, ile z tej sumy wziął kirgiski pośrednik, który zorganizował to widowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*