Archiwa kategorii: Podróże Polska

Wacław Furmanek na co dzień szefuje uzdrowisku w Wysowej-Zdroju w powiecie gorlickim (jest prezesem zarządu firmy Uzdrowisko Wysowa S.A.) i choć to wydaje się dziwne, jest także… generałem górniczym. ­ Tak, i mam górniczy mundur. A jestem już, z racji pełnionej funkcji i stażu generałem trzeciego stopnia. Obchodzimy tu także Barbórkę – mówi prezes i wyjaśnia, że uzdrowisko znajduje się na obszarze górniczym, a lecznicze wody mineralne, które tu są pozyskiwane, to kopaliny, stąd te górnicze związki.

Czytaj dalej

Z czego słynne są Gorlice? Mieszkańcy wymieniają jednym tchem: to tutaj w 1854 roku zapalono pierwszą na świecie uliczną lampę naftową, oraz ponad pół wieku później rozegrano jedną z najwazniejszych bitew pierwszej wojny światowej, która do historii przeszła pod nazwą bitwa gorlicka. Obydwa te wydarzenia wykorzystywane są przez miasto promocyjnie. Ostatnio głośniej było o bitwie gorlickiej, ale i był ku temu powód: okrągła, stuletnia rocznica (2 maja 2015 roku). Na tę rocznicę przygotowano wielką rekonstrukcję bitwy sprzed 100 lat (choć trzeba zaznaczyć, że rekonstrukcje bitwy odbywają się w okolicy Gorlic cyklicznie – każdego roku, a na ostatni weekend kwietnia 2018 także zaplanowano przedsięwzięcie wg specjalnie napisanego scenariusza – tym razem ma upamiętniać 100-lecie odzyskania niepodległości). Odrestaurowano także liczne cmentarze wojenne, które powstały w Małopolsce Zachodniej w związku z Wielką Wojną. Dziś tworzą historyczny szlak cmentarzy wojennych, licznie odwiedzany przez turystów.

Ostatnio Gorlice postanowiły wykorzystać także potencjał związany z mieszkającym tu Ignacym Łukasiewiczem, najsłynniejszym bodaj obywatelem miasta. To farmaceuta i wynalazca, a każde dziecko w szkole uczy się, że Łukasiewicz to twórca lampy naftowej. Łukasiewicz przeniósł się do Gorlic ze Lwowa, tu udoskonalał swój wynalazek, i to w okolicach Gorlic powstały pierwsze szyby naftowe. Na wiele lat przed Ameryką czy zatoką Perską to okolice Gorlic były naftową potęgą, i to tutaj wyrastały naftowe fortuny. Bogacili się nie tylko przemysłowcy, ale i rodziny chłopskie, spośród których rekrutowali się wiertacze. Dobrze zarabiali i byli werbowani przez „łowców głów” (wg przekazów taki werbunek odbywał się najczęściej w karczmie, gdzie najłatwiej było skusić rozochoconego alkoholem amatora jeszcze lepszego zarobku) do prac wiertniczych w całym świecie. Historie dziadków i pradziadków, którzy szli do karczmy, a potem odzywali się po kilku tygodniach lub miesiącach np. z Egiptu można usłyszeć dziś od wielu mieszkańców Sękowej czy innych wsi w okolicach Gorlic. Opowiadają też, że często te duże pieniądze i obligacje, zarobione na tych kontraktach przepadły podczas wielkiego kryzysu końca lat dwudziestych…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Do tej naftowej przeszłości nawiązuje obecna strategia promocji Gorlic. Nie przypadkiem hasło promocyjne to: „Gorlice miasto światła”. A do ławeczki z Łukasiewiczem (przed ratuszem), jego popiersia, sali poświęconej przemysłowi naftowemu w miejscowym muzeum PTTK, repliki najstarszej lampy ulicznej, murala czy prywatnego skansenu mają dołączyć kolejne działania. (na zdjęciu głównym pokaz laserów na gorlickim rynku – też wpisuje się w strategię promocji miasta, „miasta światła).

O Gorlicach czytaj też: Gorlice podczas Wielkiej Wojny

Niewielki wiejski cmentarz w mojej rodzinnej wsi w na Lubelszczyźnie. Od kiedy pamietam, moją uwagę przyciągała mogiła na samym środku – kopczyk usypany z ziemi i wielki krzyż zbity z dwóch sękatych bali. Żadnego napisu. Ale wszyscy we wsi wiedzieli, że to mogiła zarządcy kolańskiego majątku. Zarządzał nim pod nieobecność właściciela podczas pierwszej wojny światowej. Krótko po wojnie zmarł. Taka mogiła i ten krzyż z sękami zbity po prostu z dwóch kawałków drewna był jego życzeniem. (skromna mogiła taka, jak było proste i sękate moje życie – podobno miał powiedzić). Zarządca nie miał rodziny, ale mogiła przetrwała sto lat. Kiedy odwiedziłam cmentarz kilka dni temu zauważyłam, że krzyż jest już mocno przekrzywiony i widać po nim upływ czasu. Czy za kilka lat zniknie?

Gdyby Hermann von Pueckler żył dzisiaj, pewnie byłby gwiazdą mediów – jego zdjęcia i wywoływane przez niego skandale zapełniałyby kolejne rozkładówki magazynów.  Ekscentryczny książę był postacią nietuzinkową. Ale pozostawił nam dzieło niezwykłe: park, wpisany na listę dziedzictwa UNESCO.  Znajduje się w Polsce i w Niemczech – w Łęknicy i Muskau – bo w roku 1945 park podzieliła granica na Nysie Łużyckiej.

Czytaj dalej

Anna German pochodziła z rodziny mennonickiej – usłyszałam kiedyś, ale specjalnie nie wnikałam w szczegóły, ani co to za religia, ani jak ta rodzina znalazła się w Rosji Sowieckiej.

Ale w tym roku miałam okazję zwiedzać Muzeum Reformacji w Genewie, gdzie znowu usłyszałam hasło „mennonici” (swoja drogą polecam to muzeum – bardzo ciekawie zaaranżowane, znajduje się na starym mieście w Genewie, szczegóły: Muzeum Reformacji w Genewie

Czytaj dalej

Sezon na truskawki w pełni. Mój ulubiony owoc. Polskie truskawki. Dlatego kiedyś przejeżdżając przez Korycin (Podlasie) ucieszyłam się, że mają tam pomnik poświęcony truskawce.

Okolice Korycina to zagłębie truskawkowe, a w samej wsi od 2008 roku organizowane są tradycyjne Ogólnopolskie Dni Truskawki.

Korycin słynie jeszcze z innego produktu: to ser koryciński, ale on jeszcze swojego pomnika w Korycinie nie ma.

Szychta na poziomie 355 w kopalni Guido. Nowa atrakcja dla turystów, amatorów klimatów industrialnych. No, może nie dla wszystkich, bo kopalnia zastrzega sobie, że trzeba być pełnoletnim i być w dobrej kondycji zdrowotnej. W dodatku przed zjazdem trzeba podpisać oświadczenie, że nie ma przeciwskazań medycznych do tego typu eskapady.

Czytaj dalej

Księga Henrykowska wpisana na listę UNESCO . To wiadomość sprzed kilku dni. Chodzi o XIII-wieczny rękopis,  w którym pośród tekstu łacińskiego znajduje się pierwsze zdanie zapisane po polsku: Day ut ia pobrusa, a ti poziwai” („Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”). To zdanie miał powiedzieć rycerz Boguchwał do swojej żony pracującej przy żarnach.

Czytaj dalej

 Kasina Wielka słynie w Polsce, bo tu urodziła się Justyna Kowalczyk. Tymbark to popularne napoje. Rabka – wielu Ślązaków kojarzy tę nazwę z sanatorium dziecięcym. A co poza tym wiemy o Beskidzie Wyspowym? Pojechałam tam w ostatni weekend i…

Czytaj dalej

Czerwionka Leszczyny ma produkt, dzięki któremu do miasta mogliby przyjeżdżać turyści. Nie tylko zresztą ze Śląska. To osiedle patronackie kopalni Dębieńsko  z początków XX wieku. Ponad sto familoków z czerwonej cegły. Niewiele jest już na Śląsku tak dobrze zachowanych osiedli robotniczych.

Czytaj dalej