Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Koncert zespołu TSA dla wielu osób był jednym z najlepszych koncertów tegorocznego Festiwalu im.Ryśka Riedla. Trudno się temu twierdzeniu dziwić. Panowie z TSA mają więcej energii niż wielu młodzieniaszków razem wziętych. Ich koncerty od lat cieszą się ogromną popularnością. Energia jaką fundują w trakcie koncertu jest ogromna i niejeden zespół naprawdę od tej legendarnej grupy może się wiele nauczyć. Gitarzysta TSA – Andrzej Nowak jest prawdziwą, charyzmatyczną, sceniczną bestią. Wigor, energia, wielkie flow. Oglądanie artystów takiego pokroju jest ogromną przyjemnością, fotografowanie jeszcze większą.

SONY DSC

Wstawanie wczesnym rankiem, a czasem nawet w nocy do szczególnych przyjemności raczej nie należy. Jeżeli jednak chcemy zobaczyć prawdziwy słoneczny spektakl wschodów lub zachodów słońca wczesne wstawanie to rzecz konieczna. Jura Krakowsko-Częstochowska to jedno z tych z miejsc gdzie można spędzić wiele dni i cały czas odkrywać coś na nowo. Ziemia usłana zamkami, skałami, pięknymi lasami jest wymarzonym miejscem do fotografii. Wdrapanie się o wschodzie słońca na jedną z skał w okolicach Mirowa i Bobolic może przynieść niezłą frajdę. Jeżeli dodamy do tego jeszcze lekko sunącą w lesie mgłę i poranne słońce wynurzające się z za horyzontu wynik może być tylko jeden – rewelacja!  W tamtym momencie rzeczywistość była naprawdę ulotna. Mgła sunąca w lesie, delikatne słońce, wszystko trwało zaledwie kilka minut, później spektakl się skończył. Na szczęście udało się tą ulotność sfotografować. „Fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości.”  Henri Cartier-Bresson.

Jurajskie lasy

W tym roku jakie było Boże Ciało pamiętają chyba wszyscy. Deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Cóż, fotografowanie w niepogodę ma swoje plusy, choć niewątpliwie w dni słoneczne przynosi  więcej przyjemności. Boże Ciało w Nikiszowcu odbyło się w strugach deszczu, mogącym  konkurować z tropikalnymi ulewami. Procesja pełna parasolek, często z ludźmi przemoczonymi do suchej nitki. Deszcz nie ułatwiał zadania także orkiestrze, która musiała korzystać z dodatkowych rąk swoich kolegów trzymających parasolki. Procesja rozpoczęła się na ul.Braci Woźniaków i później ruszyła w stronę Nikiszowca, do kościoła pod wezwaniem św.Anny. Nikiszowiec to magiczne miejsce i przyzna mi rację chyba każdy, kto odwiedził tę historyczną dzielnicę Katowic. Fotografowanie w Nikiszowcu to prawdziwa frajda. Ale w czasie deszczu?. Tymczasem kiedy procesja wkroczyła w końcu do Nikiszowca, przemieszczając się pośród wybrukowanych uliczek, można było poczuć prawdziwą magię. Procesja, deszcz parasolki, baldachim i historyczny Nikiszowiec w roli głównej, dopełniający całość. Czego chcieć więcej? Wszystkie elementy zgrały się w jednym momencie. Ansel Adams powiedział kiedyś  „Chciałbym czasem znaleźć się w takim miejscu, gdzie Bóg czeka tylko, aby komuś otworzyć migawkę”. W Nikiszowcu dzieje się to często ;).

Boże Ciało w Nikiszowcu