Dzienne archiwum: 27 listopada 2013

„Każdy z nas ma 2 rodziców, 4 dziadków, 8 pradziadków – postęp jest geometryczny. Ktoś urodzony między wojnami ma od czasów Łokietka ponad milion, a od czasów Chrobrego ponad 4 miliardy  przodków”. Zapisałam sobie to zdanie, bo mnie zaskoczyło. Sprawdziłam potem. Ktoś, kto liczy sobie teraz ok. 40 lat, od roku tysięcznego ma (w zaokrągleniu) prawie 9 miliardów przodków. To więcej (niemal o 2 miliardy) niż żyje dziś ludzi na całej naszej planecie!

Ciekawe, jaki  był mój pra(razy 30)dziadek sprzed tysiąca lat. Tak daleko się nie sięgnie, ale można już sprawdzić, kim byli nasi pra- albo nawet prapradziadkowie. Wiele osób wpada na taki pomysł, bo tworzenie drzew genealogicznych ma się u nas nieźle, a i sag rodzinnych na czytelniczym rynku przybywa.
pendereccy-saga-rodzinna-p-iext23837658
Najnowsza to oczywiście „Pendereccy. Saga rodzinna”. Krzysztof Penderecki  pisze o swojej babci Ormiance, a dziadku, który był Niemcem, i o drodze, która musiał przejść, żeby stać się największym kompozytorem muzyki współczesnej. Krzysztof Penderecki zrobił sobie niezwykły prezent na 80. urodziny.
Stuhrowie-Historie-rodzinne_Jerzy-Stuhr,images_product,15,978-83-0804-273-1
Niedawno przebojem na rynku była książka „Stuhrowie. Historie rodzinne” Jerzego Stuhra. Bardzo dobrze napisana przez znakomitego aktora i reżysera historia rodu, w którym krzyżują się polskie, austriackie, czeskie i węgierskie korzenie (co widać zwłaszcza w misternie przygotowanym drzewie genealogicznym).
9436-n-a
Prawnik i były rzecznik praw obywatelskich, prof. Andrzej Zoll , też napisał o swojej nietypowej rodzinie, sięgając do czasów XIX-wiecznej Wirtembergii („Zollowie. Opowieść rodzinna”).
stommowisko-o-mojej-rodzinie-i-o-mnie-p-iext23429052
Świeża jest też książka Ludwika Stommy (antropolog kultury, etnolog, publicysta) „Stommowisko. O mojej rodzinie i o mnie”. Bardzo ciekawe jest w niej zwłaszcza zderzenie zwykłych rodzinnych epizodów ze scenami z wielkiej historii.

Ale swoją przeszłość rodową odkrywają nie tylko wielcy, więksi i najwięksi. Niedawno ukazała się książka Katarzyny Drogi „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”. Autorka jest dziennikarką, która odkrywa losy swoich bliskich ze Stokowa, małej wsi nad Narwią. Sięga do początku XX wieku, do czasów które pamięta wielu naszych rodziców albo dziadków. To fabularna opowieść napisana prostym, barwnym językiem. Małgorzata Kalacińska, jedna z recenzentek tej książki, napisała tak: „Ciekawe postacie, ciepłe, wielowymiarowe, sprawiają, że podczas czytania wsiąkamy w ich dzieje, i chcemy być z nimi, nie bacząc na odłożone obowiązki”.
pokole
„Pokolenia” są taką lekturą, po której prawie każdy czytelnik ma ochotę dowiedzieć się czegoś o swoich przodkach, bo naprawdę ich dzieje mogą nas zaskoczyć, zadziwić, a często też zachwycić. I nieważne, że nie odkryjemy  losów naszych pra(razy 30)dziadków. Często wspomnienia mam czy babć potrafią wprowadzić nas w osłupienie. O ile znajdziemy dla nich czas.

I jeszcze jedno. Pierwsze zdanie tego wpisu jest cytatem z Jacka Woźniakowskiego, pisarza, tłumacza, publicysty, historyka sztuki, ale też kawalerzysty i konspiratora. W 2008 roku wyszła jego autobiograficzna książka „Ze wspomnień szczęściarza” . Jedna z najciekawszych i najlepiej napisanych, jakie przeczytałam.

338720