Zapalmy świeczkę Alfredowi Szklarskiemu, magowi dzieciństwa

Kategorie: Bez kategorii

W środę mija kolejna rocznica jego śmierci. Dwudziesta druga. Alfred Szklarski zmarł
9 kwietnia 1992 r. w Katowicach. Mieszkał tu przez 47 lat. Jest pochowany na cmentarzu
przy ul. Sienkiewicza. Dla pokolenia 50- i 60-latków był pisarzem tej miary, co Joanne Rowling dla obecnych nastolatków. Na jego książki z przygodami Tomka Wilmowskiego czekało się tak samo obsesyjnie, jak jeszcze niedawno na kolejne tomy cyklu o Harrym Potterze.

Tomki” zawładnęły wyobraźnią wielu pokoleń. Wystarczyło, że wspomniałam w redakcji
o Szklarskim, a zaraz odezwał się Adaś. Czytał, uwielbiał. Pamięta, jak w dzieciństwie mijał go na schodach kamienicy przy ul. Jordana, ale -€“ będąc wstydliwym młodziankiem ­­-€“ nigdy
nie powiedział mu niczego więcej poza „Dzień dobry”. Żałuje do dziś. Adam Daszewski  podróżuje i ma największą w Polsce kolekcję pocztówek marynistycznych (pisze bloga
na dziennik zachodni.pl). Potem Ania przypomniała sobie, że kiedy czytała książki Szklarskiego, na marginesach notowała informacje o różnych krajach, bo nigdzie indziej wtedy ich zdobyć nie było można. Anna Ładuniuk od lat zwiedza wszystkie kontynenty. Pisze o tym na blogu DZ „Dziwny jest ten  świat”.

Szklarski nas wszystkich naznaczył. Młodsi też tak mają. W internecie są nawet specjalne strony o Tomku Wilmowskim (np. tomkopedia), nie mówiąc już o witrynach poświęconych samemu autorowi. Ciekawych jego niezwykłych losów odsyłam do tekstu redakcyjnej koleżanki, Grażyny Kuźnik CZYTAJ.

Tomek_w_krainie_kangurow

Mało kto pamięta, że pierwsza książka  o Tomku ukazała się w 1948 roku. Nie należy do cyklu, ale to właśnie „Tomek w tarapatach” był zalążkiem 9-tomowej serii. Zaczęła się w 1957 r.
od „Tomka w krainie kangurów”
, a skończyła w 1994 r. „Tomkiem w grobowcach faraonów” (wydanie pośmiertne, ukończone przez przyjaciela Alfreda Szklarskiego, ks. Adama Zalegę,
dziś proboszcza parafii bł. Edmunda Bojanowskiego
na warszawskim Ursynowie, a w latach 2000-2002 kapelana Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej).

images

Skąd ten fenomen „Tomków”? Przecież Szklarski napisał też trylogię indiańską „Złoto Gór Czarnych” (razem z żoną Krystyną). Dlaczego losy Tehawanki , wojownika z plemienia Dakotów, nie miały tylu fanów, co Tomek Wilmowski? Może dlatego, że w tzw. masowej wyobraźni ówczesnych nastolatków super Indianinem był jednak Winnetou, wódz indiańskiego plemienia Apaczów Mescalero. I nie tyle jako bohater cyklu książek Karola Maya (pierwszą  wydano w 1893 r.), ale głównie z  serii filmowych westernów – Winnetou ma tam boską twarz francuskiego aktora Pierre’a  Brice’a.

Tomek nie miał w latach 60. konkurencji. Był co prawda Janek Kos z książki „Czterej pancerni
i pies” napisanej przez pułkownika Wojska Polskiego, Janusza Przymanowskiego (wydana w 1964 r., choć załogę czołgu Rudy 102 rozsławił głównie serial telewizyjny w reżyserii
Konrada Nałęckiego: pierwsza emisja 9 maja 1966 r.). Ale bądźmy szczerzy – przecież wojenną drogę na Berlin trudno nazwać literaturą podróżniczą. 

Tomki” nią jednak są. A to dlatego, że choć Szklarski w zasadzie sam nie podróżował, to był skrupulantem. Znał kilka języków obcych (niemiecki, angielski, francuski, a włoskiego podobno w miesiąc nauczył się z samouczka) i czytał wszystkie publikacje geograficzne, jakie udało mu się znaleźć (m.in. amerykańskie wydania „National Geographic” i książki przysyłane przez rodzinę z USA). Odwalał czarną robotę dla żądnych wiedzy czytelników, którzy nie mieli nawet nadziei na wyjrzenie za żelazną kurtynę. To była jedyna szansa na poznanie innego świata niż wschodnioeuropejski i innego człowieka niż biały socjalista. Dzięki niemu słuchaliśmy wróżbity z Port Saidu i tam-tamów w Kenii, poznaliśmy plemię Pigmejów, maharadżę z Alwaru, czatowaliśmy na statek nad brzegiem Amuru, wyrwaliśmy ofiary z łap handlarzy ludzi w Nowej Gwinei, odnaleźliśmy Jana Smugę w zaginionym inkaskim mieście, widzieliśmy rewolucję w La Paz i ocaliliśmy Tomka z niewoli  „Żelaznego Faraona”.

Książki Szklarskiego zostały przetłumaczone na kilkanaście języków (nawet w systemie Brailleá) i wydane w łącznym nakładzie ponad 11 milionów egzemplarzy, głównie w krajach bloku wschodniego.

Alfred Szklarski powiedział kiedyś, że wymyślał książki, które sam chciał przeczytać
w dzieciństwie. I słowo stało się ciałem! Nic więc dziwnego, że na wniosek dzieci w 1971 r. dostał Order Uśmiechu. Kochaliśmy Szklarskiego.  Za to, że łąki za oknami zamieniał nam w stepy, a zagajniki w dżunglę. Zasłużył na tę świeczkę na swoim grobie.

Komentarze (10):

  1. zak1953

    W tamtych skromnych czasach, zamiast podróży władza dała nam możliwość poczytania o podróżach. Był Arkady Fiedler, który był typowym podróżnikiem, a jego książki opatrzone licznymi zdjęciami dokumentowały podróże autora, głównie z okresu międzywojennego. Szklarski ze swymi „Tomkami” wypełnił nam młodym sektor przygody ulokowanej w różnych miejscach świata. Szklarski umiał pisać językiem młodzieży. Świetnie się go czytało. Do tego zawarł w nich przesłanie patriotyczne i pedagogiczne. Tomek i bosman Nowicki to wzory patriotycznego i dżentelmeńskiego zachowania dla młodych przekazane w bardzo przygodowej formie. W czasach, kiedy „Tomki” weszły na rynek czytelniczy, w PRL-u wydawano czasopismo „Dookoła świata” będące nośnikiem wiedzy o innych krajach i kontynentach. Było o czym czytać, tylko nie można było pojechać, aby na miejscu zobaczyć. Zresztą, ówczesny świat wcale nie był taki otwarty na obcych, jak dzisiaj. Pozdrawiam

    1. Małgosia Powązka
      Małgosia Powązka

      A wie Pan, kiedy się przeprowadzałam kilkanaście lat temu, znalazłam na strychu dwa roczniki „Dookoła Świata”, z 1968 i 1972 roku. Czytałam je chyba przez tydzień. To zdumiewające, jaka to była ciekawa lektura. Po jakimś czasie oddałam je na makulaturę. Dzisiaj nie mogę tego odżałować. Co za ignorancja!

  2. Jan Malicki

    Szanowna Pani Redaktor,
    Nie tylko zapalimy znicz na grobie Pana Alfreda Szklarskiego, ale też otworzymy wkrótce zrekonstruowany gabinet ze wszystkimi pierwodrukami Jego powieści, w którym Pan Alfred pisał swoje książki.

    Jan Malicki

    1. Małgosia Powązka
      Małgosia Powązka

      Jakże się cieszę, że pan profesor zechciał się odezwać! Od czasów studiów jestem Pana nieustanną wielbicielką! A co do gabinetu Alfreda Szklarskiego, to przyznam, że dawno nic mnie tak pozytywnie nie zaskoczyło. Znakomity pomysł! Mam nadzieję, że „Dziennika Zachodniego” podczas otwarcia nie zabraknie, bo ja prywatnie zajrzę tam na pewno. I to pewnie nie jeden raz. Bardzo pozdrawiam!

  3. Euro

    Cykl książek Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego na wszystkich kontynentach została przetłumaczona na wiele języków, w tym rosyjski.
    Co charakterystyczne, Rosjanie nie przetłumaczyli jedynie książki „Tajemnicza wyprawa Tomka”, wydana w roku 1963 roku, której akcja rozgrywa się na Syberii w carskiej Rosji. Książka opowiada o wyprawie mającej uwolnić i uprowadzić z Syberii polskiego zesłańca Zbyszka Karskiego.

    Jak widać rację miał prof. Jan Kucharzewski, autor dzieła „Od caratu białego do czerwonego”, który trafnie zauważył, że nie ma istotnej różnicy jeśli chodzi o rosyjską politykę historyczną (Imperium Rosyjskie, Związek Sowiecki, Republika Rosyjska).

    1. Euro

      Korekta:
      Cykl książek Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego na wszystkich kontynentach został przetłumaczony na wiele języków, w tym rosyjski.
      Co charakterystyczne, Rosjanie nie przetłumaczyli jedynie książki „Tajemnicza wyprawa Tomka”, wydanej w roku 1963 roku, której akcja rozgrywa się na Syberii w carskiej Rosji.

    2. Małgosia Powązka
      Małgosia Powązka

      Bardzo dziękuję za ten wpis. Prawdę mówiąc, nie miałam pojęcia o takiej ingerencji cenzury. A do pracy prof. Kucharzewskiego też przy okazji sięgnę, bo mocno mnie Pan zaintrygował. Pozdrawiam serdecznie.

  4. zak1953

    Do: Euro
    Szanowny Panie. Niestety, polska polityka historyczna ma ten sam problem co rosyjska. Może dlatego, że nie jest historią tylko polityką? A ja, zastanawiam się czasem skąd te podobieństwa w zachowaniach?

    1. Euro

      Rosyjska polityka historyczna (XVIII-XXI w.)
      Siergiej hr. Uwarow – „prawosławie, samodzierżawie, ludowość”
      Trzy podstawowe nurty ideowe:
      Słowianofilstwo – Łomonosow, Chomiakow, Kiriejewski, Pogodin., Sołowiow, Katkow
      Okcydentalizm – Karamzin, Bielinski, Czaadajew, Hercen
      Eurazjatyzm – Trubeckoj, Gumilow, Dugin

      Polska polityka historyczna (XVIII-XXI w.)
      Kilka nurtów ideowych:
      Narodowy – główny, w wersji oświeceniowo-romantyczno-pozytywistyczno-endecko-sanacyjno-komunistyczno-liberalnej, począwszy od Konstytucji 3 Maja (likwidacja Rzeczpospolitej Obojga Narodów) po czasy współczesne, z tym, że dominująca jest wersja narodowo-katolicka,
      oraz nurty marginalne:
      Słowianofilstwo – Dołęga-Chodakowski, Staszic, Mickiewicz
      Germanofilstwo – Studnicki, Bocheński, Mackiewicz
      Paneuropeizm – Lednicki, Huberman, Retinger

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*