Archiwa tagu: Stanisław Jerzy Lec

Za kilka dni (18 marca) ukazują się „Myśli nieuczesane. Wszystkie” Stanisława Jerzego Leca. Ostatnie, trzecie już,  wydanie jego aforyzmów ukazało się 5 lat temu.  W zasadzie każde zostało wykupione od ręki. Czasem można je jeszcze odkopać na allegro.

mysli-nieuczesane-wszystkie-d-iext28213214

Skąd taka popularność Leca? „Mówię rzeczy tak sta­re, że ludzkość ich już nie pamięta” – spuentował kiedyś sam siebie. I jak zwykle miał rację. Bo to autor niebezpieczny. Trafia słowem w czułe punkty, ale nie po to, żeby dokopać. Po to, żeby nazwać to, co się nam gdzieś tłucze z tyłu głowy.  Lec to taki Stańczyk XX wieku i pewnie następnego też. To ojciec założyciel szkoły współczesnych prześmiewców myślicieli.

Nie żyje od 49 lat. Cóż, załapał się na kiepską epokę i ma w życiorysie paskudne epizody. Urodził się 6 marca 1909 r. we Lwowie jako baron Stanisław Jerzy de Tusch-Letz (potem skrócił  i spolszczył nazwisko na Lec, co po hebrajsku oznacza błazna, ale też przenikliwego komentatora). W międzywojniu związał się z ruchem lewicowym. 19 listopada 1939 r. podpisał oświadczenie pisarzy polskich witające przyłączenie Zachodniej Ukrainy do Ukrainy Radzieckiej, napisał pierwszy polski wiersz o Stalinie. Był więźniem obozu hitlerowskiego we Lwowie na Janowskiej i w Tarnopolu po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej (uciekł w przebraniu żołnierza Wehrmachtu). Potem należał do PPR.  Brał udział w walkach partyzanckich jako członek Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. W Ludowym WP dochrapał się stopnia  majora. Po wojnie (1946) był attaché prasowym w Wiedniu. W 1950 r. na dwa lata wyemigrował do Izraela. Wrócił do kraju w 1952 r., czym wywołał ogólne osłupienie. Przez 4 lata był  objęty zapisem cenzury. Nie tylko nic mu nie publikowano, ale też wszystkie jego utwory (m.in. 6 zbiorów wierszy) podlegały natychmiastowemu wycofaniu z księgarni i bibliotek.

Piszę o tym, bo nie chcę być uznana za jego ślepą apologetkę. Nie mnie go osądzać. Wiem, kim Lec był, ale wiem też, że jeśli życie daje w kość komuś błyskotliwie inteligentnemu, to jego komentarz może być niezwykle celny. A jeśli jeszcze ten ktoś ma do rzeczywistości zdrowy dystans, talent i efektowne poczucie humoru, to…  ma szansę być Lecem. W sumie opublikował 11 zbiorów wierszy, trzy zbiory fraszek oraz czterokrotnie, poszerzane za każdym razem, tomikiMyśli nieuczesanych”. Już pierwsze ich wydanie (w 1957) przyniosło mu międzynarodowe uznanie.

Wiele sentencji Leca funkcjonuje od lat w naszej obiegowej komunikacji, choć czasem sobie tego nie  uświadamiamy.  Żyć jest bar­dzo niez­dro­wo. Kto żyje, ten umiera; Ceń słowa. Każde może być twoim ostatnim;  Ciemne okna są często bardzo jasnym dowodem; Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia czy Chwi­la poz­na­nia swe­go bez­ta­len­cia jest błys­kiem geniuszu; Su­mienie miał czys­te. Nieużywane; No i prze­biłeś głową mur. Co będziesz ro­bił w sąsied­niej celi?  – to jego aforyzmy.

W ukazującym się właśnie zbiorze „Myśli nieuczesane. Wszystkie” będzie 4711 złotych myśli Leca.  Także takich, które niesłusznie nie są hitami, np.: Dlacze­go piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak;  Przy­war­li do siebie tak blis­ko, że nie było już miej­sca na żad­ne uczucia; Kto wie, co by od­krył Ko­lumb, gdy­by mu nie stanęła na drodze Ameryka; Nauka jest sprawą wiel­kich. Ma­luczkim dos­tają się nauczki; Wyk­rzyk­nik który sflaczał, sta­je się zna­kiem zapytania; Nie wiem, czy wierzę w duszę, ale na pew­no w bezduszność; Bądźmy ludźmi choćby tak długo, póki nauka nie od­kry­je, że jes­teśmy czym innym; Op­ty­mizm i pe­symizm różnią się je­dynie w da­cie końca świata.

No mogłabym tak cytować długo, bo uwielbiam Leca. Nie przegapcie tej książki. To nauka przez gorzki śmiech, dlatego zapada w pamięć. Zbiór w księgarniach będzie kosztować  49 zł, ale polecam zakup internetowy. W Empiku kosztuje w przedsprzedaży 43,99  zł (jeszcze kilka dni temu 38,99), w sieci Matras 35,28 zł, a w dyskoncie książkowym Aros 31,85 zł.

No i tyle, ale oczywiście na koniec znów Lec: Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.