Znaj proporcium, czyli piłki jest już za dużo

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , ,

Piłkarskim władzom, tym międzynarodowym, nie wystarczy już rozbudowana ponad granice przyzwoitości i deprecjonująca w ten sposób własną nazwę Liga Mistrzów, uzupełniona grającą w czwartek i nie wywołującą żadnych emocji aż do fazy półfinałowej (a i wtedy różnie z tym bywa) Ligą Europejską. Michel Platini idzie dalej: chce Brazylii, Argentyny, Meksyku i Japonii w mistrzostwach Europy, a do udziału w mundialu dopuszczenia aż 40 zespołów. Ba, mecze eliminacji do Euro 2016 będą rozgrywane od czwartku do wtorku.

Ten trend znalazł już odzwierciedlenie w polskiej ekstraklasie. Powoli przyzwyczailiśmy się do meczów w piątki i niedziele, ale poprzeczka wędruje wciąż wyżej: Ruch Chorzów swój najbliższy mecz rozegra przecież we wtorek. Kibice wracający z Cichej wpadną więc prosto pod rynnę Champions League.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że polityka ta stanowi dla futbolu coraz większe zagrożenie w postaci zatrucia nadmiarem wrażeń. Kibic, który kiedyś czekał na wielkie spektakle wielkich drużyn, atakowany jest w trakcie sezonu kilkuodcinkowym serialem Gran Derbi, niewiele znaczącymi starciami potęg w fazie grupowej Ligi Mistrzów (bo przecież ewentualną poniesioną w nich stratę da się odrobić w kolejnych meczach ze słabszymi rywalami) czy serwowaną w świątek, piątek i niedzielę sieczką szesnastozespołowej ekstraklasy, w której połowa drużyn gra na kredyt zarówno pod względem finansów, jak i umiejętności zawodników.

Jasne, że powrót do czasów, gdy liga grała w soboty i niedziele (sporadycznie w środy), a rundę jesienną kończyła dokładnie po rozegraniu połowy meczów, nie jest już możliwy. Ale jednak powiedzenie znaj proporcium mocium panie, staje się w piłce aktualne, jak nigdy dotąd!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*