Jerzy Janowicz wyrzucił swoją piłkę w aut. I to potężny. Sfrustrowany przegranymi w dziecinny sposób meczami z Chorwatami wygłosił spicz, którego nie powstydziłby się żaden z kandydatów do europarlamentu. Pytany o siłę polskiego tenisa powiedział o biedzie, o braku perspektyw, o emigracji. I o szopach, w których muszą trenować polscy sportowcy, od których – o zgrozo! – oczekuje się sukcesów. A przecież takie prawo, to znaczy do oczekiwań, mają według Jerzyka tylko tata, mama i trener…

Chcę więc pana Janowicza uspokoić – nie będę już od niego oczekiwał niczego. I życzę mu, aby oczekiwać przestali też inni, a wśród nich także sponsorzy i spece od reklam, w których tenisista miałby zachwalać towary produkowane w tym kraju bez perspektyw dla tych nielicznych obywateli, którzy jeszcze z niego nie wyjechali. Mam też nadzieję, że on sam będzie w tej niechęci konsekwentny, czyli będzie wszystkie tego typu propozycje odrzucał z należnym im obrzydzeniem. Jest też zresztą szansa, że proces braku oczekiwań nastąpi samoistnie poprzez brak medialnych doniesień o Jerzyku, produkowanych dotąd przez nieudaczników, którzy nigdy nie mieli rakiety w rękach (co jak wiadomo, jest wyznacznikiem jedynej ciężkiej i uczciwej pracy). Bo przecież zamiast pisać, nagrywać i filmować wszyscy pójdziemy do psychologa, co poradził naszemu koledze po fachu Janowicz senior, pytany, czy taka pomoc nie przydałaby się jego synowi, który wyraźnie nie potrafi sobie poradzić z porażkami w sporcie i życiu osobistym.

PS. W Spodku właśnie rozpoczyna się turniej z udziałem Agnieszki Radwańskiej. Strach się bać, co powie na konferencji prasowej, przecież jej także Kraków nie zbudował kortów. Może jednak szopy pod Wawelem są nieco bardziej komfortowe niż te w Łodzi?

 

 

Komentarze (1):

  1. Avatar
    Robert

    Panie Jerzy, jestem z tego samego pokolenia co pan. nikt mi nie pomagał, do wszystkiego doszedłem sam. I niczego nie żałuję. Robię to, co chciałem, zarabiam dużo mniej niż pan, ale jestem zadowolony z życia. Skończyłem studia nie po to, żeby wyjechać, ale żeby zostać. Zachował się pan jak rozkapryszony dzieciak. Szkoda, bo był pan jedną z tych osób, które pokazywałem znajomym mówiąc, że Polak jednak potrafi. Mówiąc językiem młodzieży: przegiął pan pałę i stracił nie tylko w moich oczach. Naprawdę szkoda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*