Miesięczne archiwum: Maj 2014

Wiara lub jej brak to sprawa całkowicie prywatna. W  polskiej ekstraklasie kwestia ta wkroczyła jednak w przestrzeń publiczną za sprawą trenera Leszka Ojrzyńskiego. Szkoleniowiec Podbeskidzia po zwycięstwie nad Cracovią oświadczył bowiem, że sukces zawdzięcza Janowi Pawłowi II, który pozwolił Góralom wygrać, chociaż, jak wiadomo, za życia był kibicem „Pasów”. Taki pogląd z  pewnością wyjątkowo zabolał opiekuna gospodarzy, Wojciecha Stawowego, również słynącego z religijności (i przybijania na ścianach szatni dużych krucyfiksów), a trochę może i samych piłkarzy, bo jednak odrobinę deprecjonowało to ich boiskowy wysiłek.
Tak czy inaczej religijną wojenkę Ojrzyński wygrał w  cuglach, ale na cud utrzymania musi jeszcze popracować, bo w Kielcach przegrał wygrany właściwie mecz.  Nie zmienia to wrażenia, że trener Podbeskidzia staje się powoli odpowiednikiem dawnych „ratowników”, których kluby zatrudniały w sytuacjach krytycznych, a oni znajdowali sposoby, by dokonać niemożliwego. Tyle tylko, że wtedy w grę wchodziły wartości zdecydowanie bardziej materialne, a nie duchowe.
Deklaracje Ojrzyńskiego o  nadnaturalnych źródłach zwycięstw prowadzą jednak do nieco zaskakującego wniosku. Bo jeśli w lidze tak wiele zależy od  Opatrzności to może zamiast treningów i obozów przygotowawczych po prostu wystarczy zabierać piłkarzy na pielgrzymki?