To zadziwiające, jak człowiek szybko przyzwyczaja do luksusów. Kto jeszcze pamięta, że pierwsze dni mundialu wymagały pewnego poświęcenia, by dotrwać do meczów rozgrywanych o północy?
Poziom i dramaturgia spotkań pochłonęły nas bez reszty. Godziny stały się nieważne, mistrzostwa zaczęły wyznaczać rytm życia, padły rekordy oglądalności w TVP, powstał miliard wpisów na portalach społecz-nościowych. I wciąż czekamy na więcej i więcej emocji.
R odzi się jednak pytanie. Co nas czeka  po finale, skoro już ostatnie dwa dni bezmeczowe dały nam się boleśnie we znaki? I do kogo skierujemy wtedy pytanie o to, jak żyć?

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*