Absolutną rację mają i van Gaal, i Robben, mówiąc, że mecz o trzecie miejsce nie jest nikomu do  szczęścia potrzebny. No, może poza telewizją i samą FIFA, dla której oznacza dodatkowe zyski. Ze sportowego punktu widzenia sensu dostrzec nie sposób. Na boisko wychodzą przecież zespoły świeżo sfrustrowane pozbawieniem marzeń o wielkim finale, zespoły, dla których turniej już się właściwie i tak zakończył ,i dla których ten ostatni występ jest już tylko przykrym obowiązkiem.  Ba, Canarinhos, swoim fanom woleliby się przez dziesięć lat nie pokazywać na oczy.
Jasne, że część polskich kibiców zaprotestuje: bo przecież dla nas właśnie batalie o ostatni wolny stopień podium były i są powodem do snucia egzaltowanych wspomnień przy kominku. Bo jednak trzecie  miejsce brzmi jakoś dumniej niż czwarte, bo lepiej ten ostatni mecz wygrać niż przegrać. To oczywiście prawda, tym bardziej, że to nie my wymyśliliśmy mundialowy regulamin, ale…
No właśnie, ale. .. Nie umniejszając sukcesu naszej drużyny z 1982 roku wystarczy sobie przypomnieć, w jaki sposób do meczu z biało-czerwonymi podeszli wtedy Francuzi,zrozpaczeni klęską w wygranym już wydawało się półfinale z Niemcami. Nie oddali tego meczu walkowerem, ale to z pewnością nie byli Trójkolorowi z całego turnieju. Po prostu wypisz, wymaluj Holandia 2014. Lata mijają, a nic się nie zmienia. I na pytanie „mam grać” znów odpowiada się pytaniem „niby tak, ale właściwie po co?”.

Komentarze (2):

  1. Avatar
    St

    po to ten mecz, bo we wszystkich dyscyplinach sportowych liczą się trzy pierwsze miejsca, które są medalowe. Czy piłka nożna jest sportem, czy nie? Jeśli tak to w czym problem? Mogła Holandia strzelić gola, to by się dostała do finału, ale nie strzeliła, więc nie może mieć pretensji. Taki jest sport – trzeba walczyć do końca – o trzecie miejsce też…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*