To nie była kompromitacja – rzekł Mariusz Rumak po porażce Lecha Poznań z estońskim Nomme Kalju. Gdy przeczytałem te słowa, w pierwszym odruchu zacząłem się śmiać. No cóż, nie od dziś wiadomo, że polska myśl szkoleniowa od wielu lat największe sukcesy święci właśnie w  przemowach jej przedstawicieli , a trener wicemistrzów kraju jest po  prostu jej godnym przedstawicielem.
Plo chwili dopadła mnie jednak refleksja. A może właściwie Rumak miał rację? Skoro Polska do europejskiego przedpokoju wpycha kluby zajmujące w rankingu UEFA miejsca 98 (Lech), 108 (Legia), 227 (Ruch) i 293 (Zawisza), podczas gdy poza Zulte Waregem (132), cała pozostała trójka ich rywali mieści się pomiędzy 308 i 348 miejscem, to czy to jest przepaść, po wpadnięciu w którą faktycznie należy mówić o kompromitacji?

Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej przyznawałem trenerowi Lecha rację. Po prostu on, w przeciwieństwie do wielu rodaków, nie buja w obłokach i wie,  jaki jest obecnie potencjał futbolu kraju nad Wisłą. Ano taki, że dla nas rzeczywiście nie ma już słabych rywali, za to my jesteśmy na liście marzeń wszystkich uczestników przedprzedprzed-wstępnych faz, tylko grzecz-nościowo nazywanych już oficjalnie europejskimi pucharami.

Niezależnie od tego, jak skończą się te kabaretowe występy – przepraszam za wyrażenie – eksportowego kwartetu, dla mnie oczywiste jest jedno: jeśli ktokolwiek w polskiej piłce się kompromituje, to tym kimś są szefowie klubów. To nie wina piłkarzy, że grają tak jak grają, ani nawet trenerów, że szkolą tak jak szkolą. Oni po prostu inaczej nie potrafią. Ale to wy podpisujecie z tymi nieudacznikami horrendalne kontrakty (przy okazji ciągnąc na dno cały klub), wbijając ich w dumę i w poczucie wyjątkowości. I właśnie to ten uprawiany przez was proceder jest największą patologią polskiej piłki. W dodatku głęboko zakorzenioną, o czym świadczy fakt, że większy szok w środowisku wywołuje informacja o zaledwie 8 tysiącach złotych, jakie zarabia największy krezus estońskich pogromców Lecha, a nie raport EY iEkstraklasy, z którego wynika, że niektóre kluby na same pensje wydają więcej niż zarabiają! A propos: trener Franciszek Smuda „zadziwiony” sytuacją finansową Wisły zapowiedział, że w razie potrzeby piłkarze będą przez jakiś czas grać za darmo. Po pierwsze w tym kraju nie jest to możliwe (chyba, że przejdziecie na wolontariat), a po drugie jakoś nie wpadł na pomysł, że lekarstwem na zapaść mogłoby być dobrowolne obniżenie kontraktów np o 75 procent…

Na koniec mam jeszcze drobny apel do swoich kolegów po fachu. Nie piszcie więcej proszę, że Ruch wygrywając 3:2 z zespołem z Liechtensteinu uratował honor polskiej piłki.  Może jestem starej (no dobra, średniostarej) daty, ale dla mnie słowo honor nigdy nie powinno być sprowadzane do poziomu trawnika. Nieważne nawet czy w pełni zielonego, czy też zarażonego jakimś patogenem.

Komentarze (1):

  1. Avatar
    Wierny kibic Ruchu

    Szanowny Panie Redaktorze

    Bardzo trafnie określa pan kondycję polskiej piłki i wskazuje gdzie nasze miejsce.
    Niekompetencje nie tylko klubów,ale całej tej machiny zwanej PZPN są przerażające.
    Dotyczy to także Ministerstwa Sportu.
    Ponieważ na mojej głowie więcej siwych włosów niż na Pana,więc ośmielę się zanalizować po swojemu przyczyny klęsk polskiej piłki.
    Po pierwsze w czasie transformacji zniszczono wiele śląskich klubów,w których szkolenie młodzieży było na niezłym poziomie.
    Zaczęły dominować kluby dużych miast,które nie są w stanie udźwignąć ciężaru szkolenia polskiego narybku piłkarskiego,a inne stare kluby nie mogą związać końca z końcem.
    Jeśli u nas prawidłowo nie będziemy szkolić młodzieży,to możemy sprowadzać tysiące odpadów piłki innych krajów,a zawsze będzie źle.
    W młodzieży siła.
    Inna sprawa,to nasi dziennikarze telewizyjni i ogólnopolskich gazet,którzy już tyle namieszali,tyle złego zrobili dla polskiej piłki,że mnie się to wszystko w głowie nie mieści.Oni by chcieli,by każdy żółtodziób z Legii był od razu reprezentantem Polski.
    A nasi selekcjonery niestety ich słuchali.
    I mógłbym Pana za ten komentarz wychwalać pod niebiosa,gdyby Pan znowu nie zaatakował Ruch.Niby z ratowaniem honoru polskiego,ale po prostu ujmowanie zasług Ruchowi Chorzów ma Pan już we krwi.
    Założę się o piwo,że gdyby na miejscu Ruchu Chorzów był Górnik Zabrze-coś takiego by Pan nie napisał.
    A to właśnie Ruch pokazuje jak z małym budżetem klubowym można walczyć.
    Pozdrawiam
    Kibic Ruchu Chorzów

Pozostaw odpowiedź Wierny kibic Ruchu Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*