To pewnie będzie pewną niespodzianką dla wszystkich moich hejterów, którzy wśród wielu barwnych uwag zarzucają mi m.in. kompleksy i brak tolerancji wobec Legii Warszawa. Otóż oświadczam, że mistrzowie Polski, ustami ich prezesa, wypowiedzieli ostatnio myśl absolutnie słuszną, którą popieram w całej rozciągłości.
Otóż Bogusław Leśnodorski oświadczył, że przy  podziale nowych, prawdopodobnie większych pieniędzy ze sprzedaży praw telewizyjnych, Legia będzie walczyła o to, by najlepszym klubom przypadła część wyraźnie większa. Innymi słowy, by dysproporcje w  wypłatach były radykalniejsze niż do  tej pory (w ostatnich latach mistrz Polski dostawał w sumie ok. dwuipółkrotność stawki zespołu zamykającego tabelę).
Prezes Legii argumentuje takie stanowisko większymi potrzebami klubów regularnie reprezentujących Polskę w europejskich pucharach, czyli starą ekonomiczną prawdą, że aby wyjąć trzeba najpierw włożyć, a żeby włożyć trzeba mieć co.
Nie ukrywam, że mnie taka wykładnia przekonuje. Kluby z wielkimi aspiracjami, z  nowymi stadionami, bijące rekordy frekwencji na trybunach i  utrzymujące ponadprzeciętną oglądalność telewizyjną, zasługują na to, by także w kategoriach finansowych traktować je jako motory napędowe całej tej zabawy w futbol.  Oczywiście pytanie brzmi: jak wyliczyć kto i na ile zasługuje? To jednak akurat nie powinno być trudne. Raport „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu” zawiera czytelne zestawienia, które można zamienić na konkretne pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*