Kiedyś o najciekawszych plotkach, tudzież spiskowych teoriach, najgłośniej ćwierkały wróble na dachu. Czasy się nieco zmieniły, technika poszła do przodu, ale ćwierkanie nie milknie.Tym razem dochodzi jednak – jakżeby inaczej – prosto z  Twittera.
Przeglądając wpisy trafiłem ostatnio na taki, który mnie zafrapował. Dotyczył mianowicie roszad na trenerskich ławkach.  Autor zasugerował, że w ekstraklasie powstała spółdzielnia, do której należą prezesi kilku klubów. Dokładnie rzecz biorąc chodzi o to, że jeśli prezes X chce zwolnić szkoleniowca, to najpierw dzwoni do kolegi Y, czy ten by go za chwilę nie zatrudnił, co zwalniałoby klub X-a z konieczności opłacania byłego już trenera do  końca lekkomyślnie podpisanego niegdyś kontraktu. Y ma już co prawda ławkę zajętą, ale w końcu on też może do kogoś zadzwonić, albo po  prostu stać go akurat na spłacanie swojego coacha, które może mu się i tak de facto bardziej opłacać, bo za tę przysługę X umorzy Y część długów za niespłacony transfer lub pomoże w kontaktach biznesowych.
Jak w każdej spiskowej teorii, także w tej wszystko oparte jest na pasującym autorom poszlakach, tworzących całkiem zgrabny wykres, ale twardych dowodów oczywiście nie ma. Tym niemniej rzecz powinna dawać do myślenia. Także trenerom, bo gdyby okazała się prawdziwa, oznaczałaby, że ta cała karuzela wcale nie kręci się tak przypadkowo, jak mogłoby się to dotychczas wydawać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*