Otym, że z finansami w  najbardziej utytułowanych klubach w  naszym regionie jest źle, wiedzą wszyscy. Teraz jednak okazało się, że w przypadku Górnika Zabrze sytuacja stała się beznadziejna. Świadczy o tym bezwarunkowa kapitulacja (czytaj brak odwołania) wobec decyzji Komisji Licencyjnej o odebraniu czternastokrotnym mistrzom Polski trzech punktów na starcie następnego sezonu. Co więcej, na  Roosevelta słychać było oddech ulgi, bo mogło być gorzej (!).
Uderzenie pięścią w stół z  PZPN zbiegło się w czasie z  końcem kolejnej części niekończącej się historii o czającym się tuż za progiem dużym sponsorze, który wyciągnie Górnika z kłopotów. W praktyce oznacza to, że klub wciąż znajduje się na łasce i  niełasce miasta, które i tak zmaga się z budową stadionu, a w którym nie wszystkim – i trudno się temu dziwić – podoba się nieustanne pompowanie pieniędzy w klub zamiast w inne istotne inwestycje.
Tym bardziej, że klimat wokół śląskiej piłki staje się cokolwiek gęsty. Ładunki zapalające w sektorze gości przed  Wielkimi Derbami czy awantura w  przerwie meczu GKSKatowice z GKSTychy, na pewno w roz-mowach ze sponsorami nie pomagają, a wręcz przeciwnie. Bo co pomyśleli sobie np. biznesmeni obecni w sobotę na Bukowej, gdy  zorientowali się, że skandowanie: raz, dwa, trzy!, na  które Blaszok odpowiadał: tyskie psy! dobiegało z… dziecięcych gardeł z sektora rodzinnego? Czy można się będzie dziwić, jeśli swoje pieniądze wydadzą w inny sposób?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*