W czasie zimnej wojny trenera Pawła Janasa z dziennikarzami podczas  mundialu w Niemczech, selekcjoner na jedną z konferencji prasowych przysłał…  kucharza reprezentacji. Piłkarze Górnika Zabrze jeszcze na  to nie wpadli, więc po Wielkich Derbach Śląska po prostu zniknęli.

Pomogła im w tym decyzja kierownika bezpieczeństwa, który strefę mieszaną, a więc miejsce przeznaczone do rozmów dziennikarzy z zawodnikami przesunął na  zewnątrz budynku mieszczącego szatnie. Zespół Ruchu i tak musiał tamtędy przejść do autokaru, ale gospodarze już nie, i skwapliwie z  tego skorzystali, rzucając na front, z dużym opóźnieniem,  jedynie Łukasza Madeja, który zresztą często taką rolę na siebie przyjmuje.
Reszta odrzuciła prośby (!) pracowników odpowiadających za kontakty z mediami. O stosownych zapisach w kontraktach piłkarzy, oczywistych w cywilizowanych piłkarsko krajach, w Zabrzu najwyraźniej nikt nawet nie słyszał…

Jasne, że Czytelnika podobne historie obchodzić szczególnie nie powinny, ale jednak warto je nagłaśniać. Bo wbrew pozorom sprawa ta wykracza poza kuchnię dziennikarskiej pracy. Górnik łamie bowiem w ten sposób regulamin Ekstraklasy. A to może sponsorujących klub mieszkańców Zabrza znów trochę kosztować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*