Miniony tydzień w polskiej piłce upłynął pod znakiem decyzji dotyczącej systemu rozgrywek. Kluby – zwłaszcza w kontekście dzielenia punktów – były spolaryzowane, Spółka Ekstraklasa przypomniała im, że mają jedynie głos doradczy, a PZPN jednomyślnie utrzymał obecne zasady, czego orędownikiem był prezes  Zbigniew Boniek.

Koronnym argumentem za  podziałem, czyli działaniami w stylu Janosika – zabraniu najbogatszym, by dać nadzieję najbiedniejszym – było utrzymanie odpowiedniego poziomu emocji. Dzielenie wywalczonego w  30. kolejkach dorobku przez dwa sprawia, że dodatkowe siedem kolejek w ogóle ma sens. Sprawiedliwość schodzi więc na  dalszy plan, liczy się przyciąganie uwagi kibiców i sponsorów.

Operacja zostanie przeprowadzona w najbliższą środę przed północą, ale obserwując finisz ligowców nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z pudrowaniem trupa. Sztuczne pompowanie emocji nie zmienia faktu, że poziom większości meczów jest mizerny i już nie tylko walka o mistrzostwo Polski, ale i o  miejsce w  czołowej ósemce, przypomina wyścig żółwi. Kości jakoś nie trzeszczą, słupki się nie łamią, ot, piłkarze odhaczają kolejne 90 minut na boisku.

Kibice też to widzą i czują, co widać po frekwencji m.in. na śląskich stadionach. No cóż, całe szczęście, że chociaż pomysł powiększenia ligi został na razie odłożony ad acta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*