Za nami już 34 kolejka, ale wciąż trudno uciec od tego, co działo się w minioną środę, czyli od wydarzeń z meczu Legia – Jagiellonia. W 98 minucie spotkania sędzia Paweł Gil podyktował dla gospodarzy rzut karny, który do  czerwoności rozgrzał całe futbolowe środowisko.

Jedna  kwestia  związana z tą sprawą – czyli konieczność wprowadzenia analizy wideo – wydaje się oczywista, natomiast na drugą nikt właściwie nie zwrócił uwagi. To konsekwencje nagminnego w polskiej lidze odpalania rac i świec dymnych. Przecież to właśnie ze względu na pirotechniczne pokazy kiboli Legii,  arbiter został zmuszony do przerwania meczu i doliczenia tych kilkunastu minut.

Taki obrót sprawy okazał się dla gospodarzy korzystny, natomiast straciła na tym Jagiellonia. Nic więc dziwnego, że zwycięzcy z wielkim zapałem oklaskiwali swoich fanów oraz spikera, który od lat stanowi hańbę dla całej ekstraklasy. Niniejszym proponuję więc następujące rozwiązanie: w przypadku przerwania meczu sędzia powinien skonsultować się z kapitanem zespołu, którego fani nie ponoszą winy za  przerwę i według jego opinii podjąć decyzję, czy „brakujące” minuty zostaną dograne. W  ten sposób głupota kiboli może kosztować klub czas potrzebny do odrobienia strat czy też przechylenia szali na własną korzyść, co będzie znacznie boleśniejsze niż wymierzane przez Komisję Ligi grzywny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*