Mecz z Gruzją był dla reprezentacji Adama Nawałki piłkarską maturą. Kadrowicze w stresujących warunkach, walcząc z  własnymi słabościami, zdali ten egzamin dojrzałości celująco. Pokazali, że wreszcie stali się zespołem świadomym własnej wartości i walczącym jak reprezentacja Niemiec: bez patrzenia na zegar, bez kunktatorstwa i do  ostatniej sekundy.

To z pewnością nie był w  wykonaniu biało-czerwonych mecz wielki, ba, można go wręcz uznać za najsłabszy w  tych eliminacjach! Tylko niesamowity hat-trick Lewandowskiego i jego uścisk z Jakubem Błaszczykowskim sprawiły, że zwycięzcy uniknęli sądu, a naród dał się uwieść bezgranicznej propagandzie sukcesu. Prawda jest jednak taka, że Nawałka rzeczywiście dokonał czegoś, na co kibice czekali od wielu, wielu lat: mecze reprezentacji po prostu da się oglądać, nawet wtedy, gdy przeżywa trudne chwile. I już nie warto wychodzić z nich przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Nawałka o cechach wolicjonalnych i mentalnościo-wych potrafi mówić (a z dziennikarskiego punktu widzenia wręcz zanudzać) godzinami.  Nie rzuca przy tym błyskotliwych bon motów, nie przypochlebia się dziennikarzom bez wględu na nazwę redakcji i ich opiniotwórczość, nie wdaje się też z nimi w polemiki. Krótko mówiąc postępuje tak samo, jak w czasach, gdy pracował w GKS-ieKatowice czy Górniku Zabrze. I znów wyciska z zawodników wszystko, co możliwe.

Wyniki kadry, styl jej gry i dokonywane wybory personalne (vide sobotnia gra Michała Pazdana, którego dla reprezentacji odkrył Leo Beenhakker zabierając ówczesnego obrońcę Górnika Zabrze  na Euro 2008, a za co się Holendrowi niemiłosiernie obrywało) potwierdzają, że Nawałka jest wreszcie właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

No właśnie – wreszcie… Gdybanie jest oczywiście kompletnie nieracjonalne, ale oglądając ostatnie występy biało-czerwonych mam poczucie mentalnego kaca. Nie potrafię uciec od rozważań, jak wiele czasu, emocji, a może i radości straciliśmy, ponieważ  Grzegorz Lato misję Euro 2012 powierzył Franciszkowi Smudzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*