Lepiej byle jak niż w ogóle? TVP jest medialnym skansenem

Kategorie: Bez kategorii

Tagi: , , , , , , ,

Mistrzostwa Polski w kolarstwie mogliśmy pokazać albo byle jak, albo wcale, więc pokazaliśmy byle jak. Tak mniej więcej  – zamiast   „byle jak” było  „ubogo” – Marian Kubalica, wicedyrektor TVP Sport, tłumaczył w rozmowie z portalem  wirtualnemedia.pl kompletnie amatorską transmisję z wyścigu z udziałem mistrza świata, Michała Kwiatkowskiego. Amatorską i w sferze realizacyjnej, i komentatorskiej. Bo o  ile brak kamer i helikoptera nie był winą sprawozdawców, to już nieumiejętność częściowego zamaskowania tych wad komentarzem w stylu radiowym i  śledzenia peletonowych wydarzeń online, już jak najbardziej. W   efekcie zamiast emocji dostawaliśmy wielominutowe obrazki kibiców jedzących kiełbaski i  gadające głowy nagrane przed  startem i nie mające nic wspólnego z tym, co akurat działo się na trasie.

Najlepiej – to fakt, a  nie reklama – kolarstwo pokazuje Eurosport. I to właśnie jego wła-ściciel, czyli Discovery Commu-nications, wywinął największy numer na  rynku praw telewizyjnych zgarniając wszystkie prawa do transmisji igrzysk olimpijskich w latach 2018-2024. Na stół poleciały grube pliki dolarowych banknotów, precyzyjna wizja totalnej multimedial-ności i zapowiedź otwarcia całorocznego olimpijskiego kanału. Tym zabawniej na tym tle wybrzmiały słowa Włodzimierza Szaranowicza, szefa sportu w  TVP, że przecież jej oferta też była bardzo dobra… Doprawdy, trudno sobie wyobrazić jej atrakcyjność w zderzeniu z tym, co zaproponowali zwycięzcy.

Seria prestiżowych porażek telewizji państwowej już dawno w normalnej firmie zmusiłaby zarząd do określonych działań i podjęcia strategicznych decyzji. W poczuciu krzywdy wybrano jednak metody z poprze-dniej epoki: poskarżono się Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, a ta mocą urzędu, ex cathe-dra, ogłosiła, że wszystkie ważne wydarzenia sportowe z  udziałem reprezentacji Polski muszą być pokazywane w pasmach otwartych. W TVP przybito sobie piątki, ale zanim się zorientowano znów padł nokautujący cios: mecze reprezentacji Polski zgarnął Polsat, też przecież posiadający program ogólnodostępny. Publicznej zostały tylko spotkania towarzyskie, które ubarwione  komentarzem Dariusza Szpakowskiego stanowią żywą medialną skamielinę.W dodatku, jak na złość, kadra Adama Nawałki w okienku Polsatu gra aż miło….

Z tej piłkarskiej lekcji też jednak nie wyciągnięto wniosków. Redaktor Szaranowicz, gdy ochłonął ze zdumienia, w  kontekście transmisji z igrzysk, przedstawił niemal triumfalny punkt widzenia. Z nieco złośliwą  tajemniczą miną przypomniał, że Eurosport nie spełnia warunku otwartości, więc i tak będzie musiał podzielić się prawami z kimś innym. W jego domyśle zapewne z TVP. O tym, że Eurosport nie wyklucza starań, by wspomniany nowy olimpijski kanał stał się ogólnodostępny, ani o tym, że za ewentualną sublicencję trzeba będzie słono zapłacić, co daje przewagę stacjom komercyjnym, już nie wspomniał.

Przy okazji odbywających się w Polsce mistrzostw świata w siatkówce Szaranowicz w impulsywny sposób odpowiedział na wizji na list Jerzego Owsiaka, zdegustowanego zakodowaniem mundialu przez Polsat . W  ostatnim zdaniu szef sportu stwierdził wówczas, że jeśli ktoś kupuje prawa do dużych wydarzeń, by je później zakodować, to nie wie, na jakim świecie żyje. I to właśnie chyba najlepiej podsumowuje kolejne klęski TVP, wciąż żyjącej w świecie, gdy jedyna słuszna telewizja posiadała przywileje o jakich inni mogli pomarzyć… To rozpieszczenie i niczym nieuzasadniony samozachwyt przekuły się w  obecną mizerię jej oferty. Bo w dzisiejszych sprofesjonalizowanych do bólu mediach wybór między „byle jak” a „wcale” dawno już został podjęty. Po  prostu ta pierwsza opcja nikomu nawet nie przychodzi do  głowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*