Najlepszą ilustracją dla Wielkich Derbów Śląska było telewizyjne zbliżenie na dłonie Leszka Ojrzyńskiego, gdy ten owijał nimi różaniec, po czym przyłożył go do ust. Nic dodać, nic ująć – w  Zabrzu trwa nieustająca modlitwa o cud. Wygląda jednak na  to, że siły nadprzyrodzone wyczerpały swe moce doprowadzając do końca budowę trzech czwartych  nowego stadionu.

Gdy w sierpniu 2015 na swoim blogu „Męski punkt widzenia” umieściłem wpis „Deja vu ze świętym Mikołajem w  tle” (wyraźnie coś dużo tych świętości wokół Górnika), wyliczając podobieństwa rozpędzającego się dopiero wówczas sezonu do tego, w którym zabrzanie spadli z ekstraklasy, w klubie zawrzało. Pół roku później tamten tekst, niczym wino, jest jeszcze bardziej aktualny. I naprawdę stwierdzam to bez satysfakcji.

Rachunek za prowadzoną wokół klubu politykę – zwłaszcza personalną – wciąż rośnie. I nikt nie jest w  stanie zagwarantować, że nawet gdy zostanie podzielony na pół, będzie możliwy do stresującej,  ale bezbolesnej spłaty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*